• Relacji z podrózy: 17768
  • Zdjęć: 126014
  • Podróżników: 57459
  • Porad: 18827
  • Postów: 210484
  • Tematów: 87106

Wyprawa Licancabur 2009: Nurkowanie na wulkanie


Przeczytaj relację i zobacz zdjęcia z wyprawy, której celem było pobicie rekordu świata w nurkowaniu na wysokości.

Więcej informacji na temat wyprawy pod adresem www.wyprawy.az.pl.

Po 5 tygodniach w Chile i Boliwii wróciliśmy do Polski z rekordem świata, ale po kolei... Wyruszyliśmy do Chile 8 lutego 2009 z konkretnym celem: pobicia rekordu świata w nurkowania na wysokości. Od kilku lat marzyłem o nurkowaniu w kraterze wulkanu Licancabur, w środku którego znajduje się najwyżej położone jezioro na świecie (5916 m.n.p.m). Sam wulkan i jezioro spowite są zasłoną tajemnicy i wielu legend indiańskich. Jedna z nich opowiada o dwóch młodzieńcach, Licancaburze i Juriquesie, którzy pokochali tę samą kobietę, księżniczkę Quimal. Księżniczka oddała swe serce Juriquesowi, lecz jej ojciec, książę Lascar, przyrzekł jej rękę temu drugiemu. Podczas nocy poślubnej Quimal wyznała Licancaburowi, że jest w ciąży. Rozżalony młody małżonek powiedział o tym ojcu księżniczki, ten wpadł w gniew i kazał ściąć Juriquesowi głowę. Jednak ta tragiczna historia ma swój happy end. Każdego ranka Juriques obejmuje swym cieniem Quimal. Licancabur zaś w ukryciu ronił łzy, które z czasem stały się jeziorem wypełniającym krater. Indianie wierzą, że kto zakłóca spokój Licancabura, tego dosięgnie jej zemsta. Postanowiliśmy zaryzykować... Wcześniej jednak w ramach aklimatyzacji wspieliśmy się na wulkan Toco 5600 m.n.p.m

oryginal - 1

oraz legendarnego rywala Licancabura - wulkan Juriques 5700 m.n.p.m. Olbrzymi krater Juriquesa zrobił na nas duże wrażenie. Faktycznie z odległości kilku kilometrów szczyt krateru wydaje się być ścięty jak głowa młodzieńca z legendy.

oryginal - 2

Głównym obszarem naszych działań w Chile i Boliwii była Pustynia Mglista czyli Atacama, która uważana jest za najsuchszy rejon świata, w którym od ponad 400 lat nie spadła ani jedna kropla wody. Dzieje się tak m. in. za sprawą inwersji termicznej - zjawiska, które sprawia, że nad obszarem środkowej Atacamy nie tworzą się chmury. Ze względu na brak wilgoci w powietrzu widoczność może sięgać tu nawet 300 km ! a widoki są oszałamiające...

oryginal - 3

Podczas naszej ekspedycji wybraliśmy się również do słynnej Doliny Księżycowej i Doliny Śmierci a także najwyżej położonych gejzerów na świecie - El Tatio (4300 m.n.p.m)

oryginal - 5

Po kilkudniowym zwiedzaniu okolic miasteczka San Pedro de Atacama (zdjęcie), pojechaliśmy do pobliskiej Boliwii.

oryginal - 6

Wspinaczkę na Licancabur rozpoczęliśmy 20 lutego o godzinie 3 w nocy. Ze względu na idealną pogodę zapowiadaną na ten dzień przez synoptyków, postanowiliśmy przeprowadzić całą akcję górską wraz z nurkowaniem w ciągu jednej doby. Zabraliśmy tylko najpotrzebniejsze rzeczy, których ciężar i tak przekraczał 20 kilogramów na głowę. Wnosiliśmy w sumie zdublowany sprzęt nurkowy i akcesoria alpinistyczne, paczkę ciastek i trochę wody...

oryginal - 7

Wyruszyliśmy w towarzystwie naszego przewodnika Filipa, francuskiego alpinisty o tym samym imieniu oraz 2 Chilijczyków z przewodnikiem Ivanem. Pomimo olbrzymiego ciężaru na naszych plecach wyprzedzamy Ivana i jego team zatrzymując się na odpoczynek raz na 2 godziny. Ivan i jego kompani dają nam znać ok. południa, że odpuszczają i żegnamy się z nimi przez radio.

oryginal - 8

Pomimo niesamowitych widoków, które nas otaczają rzadko mamy okazję żeby je podziwiać.

oryginal - 9

Jesteśmy skoncentrowani na podejściu, ze wzrokiem wbitym w skały. Po drodze odpoczywamy w ruinach indiańskiego sanktuarium, do którego dociera niemiecki alpinista Marcus z boliwijskim przewodnikiem.

oryginal - 11

Po morderczej walce z ciężarem plecaków docieramy na szczyt o 14.30., decydując się od razu na nurkowanie, co było wyzwaniem samym w sobie. Schodzimy do wnętrza krateru. Po kilkunastu minutach stajemy nad brzegiem jeziora, widok jest oszałamiający. Jezioro ma wymiary ok. 90 na 70 metrów. Krater wulkanu wymiarami przypomina Coloseum lub stadion piłkarski z olbrzymimi trybunami na których zasiedli członkowie naszej wyprawy.

oryginal - 12

W międzyczasie Łukasz zmontował cały sprzęt i pomógł mi założyć skafander. Po kilku minutach od zanurzenia mam awarię automatu i muszę wypłynąć. Błyskawiczna zamiana automatów i mogłem kontynuować nurkowanie. Jezioro w kraterze niepodobne jest do żadnego innego zbiornika jaki do tej pory widziałem. Struktura dna jest niezwykła. Złoto-cytrynowy granulat, prawdopodobnie pochodzenia organicznego (bo na pewno nie był to piasek) usiany jest różnej wielkości skałami od małych kilkudziesięciokilogramowych odłamków po kilkunastotonowe skały o przedziwnych formach. Skały te w ciągu milionów lat odrywały się od komina krateru i wpadały z impetem po urwistym zboczu do jeziora. Tego dnia w miejscu w którym siedzieli moi towarzysze zdarzył się właśnie taki przypadek. Kilkutonowa skała stoczyła się do jeziora w miejscu gdzie leżał nasz przewodnik, który cudem tylko uniknął śmierci odciągnięty na bok przez Łukasza. Jednak to nie skały na dnie jeziora zrobiły na mnie największe wrażenie lecz niewielkie ok. 5 milimetrowe żywe organizmy, których przy dnie jeziora pływały tysiące. Zastanawiałem się w jaki sposób te maleńkie zwierzęta skolonizowały tak niegościnny i niedostępny akwen, gdzie radiacja jest porównywalna z marsjańską?

oryginal - 13

Zestawienie planety Mars i wulkanu Licancabur jest w tym miejscu nieprzypadkowe. Licancabur był kilka lat temu obiektem badań NASA, która testowała w kraterze i samym jeziorze elementy aparatury mającej na celu zbadanie czerwonej planety. Naukowcy z NASA zebrali i zbadali próbki wody odkrywając w jeziorze kilka zupełnie nowych endemicznych gatunków flory i fauny. (Przed samą wyprawą do Chile konsultowaliśmy z Dr Natalie Cabrol z NASA nasze plany związane z czasem przebywania pod wodą oraz zastosowaniem gazów na tej wysokości.) Oprócz widocznych na pierwszy rzut oka tysięcy drobnych robaczków poruszających się ruchem zbliżonym do meduzy, przy samym dnie, przyklejone do skał leżały kokony czerwonej galaretowatej substancji, która być może była formą inkubatora dla nowego pokolenia czarnych robaczków. Zebrałem do pojemników próbki wody zawierające kokony, osad denny oraz żywe organizmy.

oryginal - 14

Podczas pierwszego 40 minutowego nurkowania, udało mi się opłynąć kilkukrotnie całe jezioro ustanawiając rekord świata, który należał wcześniej do zdobywcy podwójnej Korony ziemi, słynnego himalaisty i płetwonurka Ricardo Torresa Navy, który w 2005 roku poprawiając rekord Boliwijczyków zanurkował 2 krotnie w jeziorze na 7 i 11 minut, wyczyn ten został zapisany w księdze rekordów Guinessa jako nowy rekord świata z czasem łącznym 18 minut. (http://www.everestnews.com/stories2005/nava04102005.htm, www.panasonic.com.mx/micrositios/licancabur/alpinista.swf) Po 40 minutach spędzonych na 6 metrach (to maksymalna głębokość jeziora) wynurzyłem się po aparat fotograficzny, czułem się dobrze wiec postanowiłem zejść na dno zbiornika jeszcze na 25 minut. Tabele dekompresyjne nie przewidują nurkowania powyżej 3000 metrów więc, to zanurzenie zważywszy na wysokość - prawie 6000 metrów i czas spędzony pod wodą - ponad godzin można nazwać eksperymentalnym.

oryginal - 15

Po zakończeniu nurkowania czułem się bardzo wyczerpany, ale nie miałem żadnych oznak choroby dekompresyjnej. Było już bardzo późno i chcąc przed zmierzchem dotrzeć do bazy musieliśmy włączyć 2 bieg, co z gigantyczną wagą naszych plecaków nie było łatwe.

oryginal - 16

Francuz i Niemiec z chilijskim przewodnikiem szli bardzo szybko, za szybko jak dla mnie. Robiło się już się bardzo zimno, Łukasz poszedł z nimi, ale został na ok. 5300 m, czekając na mnie ok. godziny, palce przymarzły mu do kijków trekkingowych... Przebraliśmy się w cieple ubrania i popędziliśmy w dół. Przez kilka godzin ślizgałem się po skalach, co skończyło się krwiakami na stopach i utratą paznokcia. Zrobiło się ciemno i bardzo wietrznie. Jako ostatni dotarłem do pickupa, grubo po 21 czasu boliwijskiego. Wszyscy byliśmy skonani i zmarznięci, termometr wskazywał już -20 stopni, w ostatniej chwili uciekliśmy od mrozu.

oryginal - 17

Po 15 godzinach niedźwiedziego snu w schronisku pod Licancaburem wyjeżdżamy z Boliwii Na granicy Boliwijski-chilijskiej czekała nas smutna niespodzianka. Policja graniczna skonfiskowała nam próbki skał i osadów, które zebrałem w jeziorze.

oryginal - 18

Mieliśmy świadomość, że do Chile nie można wwozić (tak samo jak do Australii) żadnych rzeczy pochodzenia organicznego. Na nic były tłumaczenia, że próbki będą wykorzystane do badań naukowych. W San Pedro w którym wcześniej mieszkaliśmy informacje o naszym sukcesie rozniosły się lotem błyskawicy. Mieszkańcy przegotowali fiestę z tej okazji.

oryginal - 19

Wiemy na pewno, ze w przyszłym roku wrócimy na Atakamę, mamy tu rachunki do wyrównania z... wulkanem Lullaillaco. Ps. Nasze pierwotne plany zakładały również nurkowanie w Lagunie Verde, która wg artykułu napisanego przez pracowników NASA i zamieszczonego w Lunar and Planetary Science XXXV (2004) INVESTIGATING THE IMPACT OF UV RADIATION ON HIGH-ALTITUDE SHALLOW LAKE HABITATS, LIFE DIVERSITY, AND LIFE SURVIVAL STRATEGIES: CLUES FOR MARS PAST HABITABILITY POTENTIAL? miała mieć 40 metrów głębokości a miała niecałe 6 metrów. Druga korektą, którą w naszych planach musieliśmy uwzględnić była rezygnacja ze wspinaczki na Ojos del Salado i poszukiwań na wysokości 6390 metrów zbiornika, mającego być najwyżej położonym oczkiem wodnym na świecie. Uzyskaliśmy kilka niezależnych informacji, że w okresie letnim tworzą się tam takie kałuże nawet na wysokości 6700 metrów, wiec siłą rzeczy to bajorko nie może być najwyżej położonym zbiornikiem na świecie. Poza tym co zostało zbadane przez CONAF i kilku przewodników, którzy prowadzą wyprawy na Ojos, głębokość tego pierwszego zbiornika (6390) jak i tego wyższego (6700) nie przekracza 1 metra więc nurkowanie w nich byłoby fikcją.


Uczestnicy wyprawy:

dr Kamil Iwankiewicz - politolog, ekonomista, adiunkt WSIiE, pracownik Urzędu Miasta Olsztyn, grotołaz, alpinista, uczestnik i organizator wypraw górskich m. in. w Pamir, Kaukaz, Tien-szan, instruktor nurkowania, specjalista w nurkowaniu jaskiniowym i głębinowym, pilot samolotów ULM

Łukasz Gaweł - zawodowy przewodnik nurkowy. Uczestnik i organizator wypraw nurkowych do Afryki, technik sprzętowiec, zabezpieczenie logistyczne wyprawy, pasjonat żeglarstwa, narciarstwa, sportów motorowych i jazdy konnej, olsztynianin


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
Wybierz kontynent:
Wybierz kraj:


REKLAMA





Jeżeli chcesz otrzymywać nasz Newsletter, wpisz swój adres: