Weź udział w konkursie i wygraj nagrody!


Opublikuj swoją relację na Odyssei.com lub skomentuj relacje innych użytkowników i wygraj nagrody!

Odyseusz Miesiąca1 lipca rozpoczęła się trzydziesta szósta edycja konkursu „Odyseusz Miesiąca”. Jest to nagroda, którą przyznajemy najlepszej relacji z podróży opublikowanej w danym miesiącu na łamach Odyssei. Zwycięzcą zostaje autor relacji, która uzyskała największą liczbę punktów przyznawanych przez zarejestrowanych użytkowników.

Przypominamy, że warunkiem wzięcia udziału w konkursie jest zgodność danej relacji z regulaminem konkursu. Zachęcamy do czytania, oceniania i komentowania relacji z tego miesiąca, a także do lektury zwycięskich relacji z poprzednich miesięcy.

Odyseusz Czerwca >>>

Ostatnio dodane relacje >>>

Na zwycięzcę Odyseusza Lipca czeka nagroda w postaci zestawu książek:

* przewodnik NG "Pekin"

* przewodnik NG "Himalaje - Nepal, Indie i Pakistan"

Przewidujemy również nagrodę dla autora najciekawszego komentarza. W tym miesiącu jest to przewodnik NG "Islandia".


 przewodnik Pekinprzewodnik Himalaje


Oto relacje, na które możecie głosować:

Autostop_Puff! Puff! Puff!_Romania

Przemierzamy Przemyśl, mijając i ocierając się o specyficzne, ukraińskie torby. Śniadanko pod szyldem „bar” opuszczonego dworca, pseudo-toaleta poranna poranka pewnego i w drogę. Charaszo, charaszo, charaszo……o! Kierunek na Cisną.
Zaiste interesujący zwiastun dalszego wędrowania. Krótki spacer po wietrznym wówczas mieście i stop, autostop. Kierowca, pewien młody mężczyzna opowiada o urokliwym miejscu, tajemną nicią spowitym Kraśniku i oto oczom naszym ukazał się ów majestatyczny element konstrukcji miasta - zamek, rozbudzając naszą - a jakże - ciekawość. Jeden z istotniejszych zabytków architektonicznych , zbudowany pod koniec XVI w. przez kasztelana przemyskiego Stanisława Krasickiego, postanawiamy zwiedzić za symboliczną , studencką złotówkę. Intrygują cztery narożne baszty. Każda posiadająca nazwę własną – Boska, Papieska, Królewska, Szlachecka - odzwierciedlająca aprobowaną przez fundatorów hierarchię świata. Znają owe tereny i historia barwne orszaki królewskie Zygmunta III Wazy, Władysława IV, Jana Kazimierza II i Augusta II. Kolejni znakomici dzierżący klucz sławetnej rezydencji, to postaci szlacheckich rodów, m. in. urodzony w Krasiczynie Kard. Adam Sapieha. Żegnamy się z przesympatycznym staruszkiem, czuwającym nad bezpieczeństwem krasiczyńskiej chluby.

Ekskursja na Krym 2009

Tak więc, 14 lipca o godzinie 22.25 Michał, następnie ja o 23.25 znaleźliśmy się w pociągu relacji Szczecin Gł.-Lublin, na odcinku którego zastraszające tempo wyniosło ponad 9 godzin. Po kilku browarach i ledwo przespanej nocy o 7.55 dotarliśmy do stolicy "Polski B" tj. Lublina. Następnie, skierowaliśmy się na miejscowy dworzec PKP i podjęliśmy obserwację tubylców jako, że reprezentują oni odmienny od naszego styl ubierania i zachowywania się. Po dwóch godzinach oczekiwania przyjechał komitet powitalny w postaci Małgo, która namówić na wyprawę się nie dała. Po kolejnej godzinie dołączyła do nas reszta ekskursji, co w sumie dało 8 osób (skład grupy to: Ola (Social), Przemo, Michał, Basia, Maciek, Piotrek, Paweł i Tomek). Z sentymentem spojrzeliśmy na wysłużonego Ikarusa, którego tylne miejscówki należeć wkrótce miały do nas. Dotarłszy do granicy w Rawie Ruskiej wypiliśmy po drinku made by Oboloń i ruszyliśmy dalej w kierunku miasta Lwów. O 16.40 na miejscu powitała nas postać wybitna - Pani Sława, która ponoć "trzęsie całym Lwowem". Po drodze przypomnieliśmy sobie smak 1715 i innych z gatunku złotego trunku. Złożywszy bagaże w naszym lokum, skierowaliśmy się obowiązkowo do Pyzatej Chaty będącej główną jadłodajnią turystów (podróżników też). Nie mogąc znieść widoku pijaczka "tańczącego" na chodniku prowadzącym do opery, wybraliśmy się po Longerka, którego co rok inny poznajemy smak. Następnie, po wcześniejszym zaopatrzeniu się w "mokry prowiant", poszliśmy odwiedzić pomnik Iwana Franko. Skutkiem owych manewrów był ciężki poranek, który szczególnie dał się we znaki Michałowi, Maćkowi i Przemowi.

Azja 2009

Rozdział I:"Khaosan Road: The Gateway to Southeast Asia"
Na Khao San Road lądują wszyscy którzy po raz pierwszy trafiają do Bangkoku. A na pewno powinni.Ale po kolei :) Po wyjściu z lotniska wkraczamy w epokę komunizmu. Stoją bowiem rządowe taksówki- należy podjeśc do ładnych Pań przy nieco brzydszym stoliku, powiedziec gdzie się chce jechac, a ta wypisuje kwitek. Z kwitkiem udajemy się do oddelegowanej taksówki.Takie rozwiązanie ma parę plusów. Przede wszystkim zieloni turyści nie płacą fortuny za dojazd, bowiem ceny są obligatoryjnie ustalone. W sierpniu kurs na Khao oznaczał pogodzenie się ze stratą 500 Bathów. Jak na blisko 40 minut drogi stosunkowo niewiele- zwłasza jeśli jedzie się tak jak my czyli w cztery osoby. Pierwsze wrażenie po wyjściu : "Boże jaki rozpier..." Skrzyżowanie Stadionu Dziesięciolecia z Sopockim monciakiem. Czyli na jednej ulicy mamy mnóstwo stoisk bazarowych z najróżniejszymi towarami, sklepy spożywcze, salony tatuażu, zatrzęsienie hosteli, cyrkowców, ulicznych sprzedawców, restauracji i barów. A to wszystko to dla setek turystów. Khao San nigdy nie śpi -od rana do nocy włuczą się tłumy zagraniczników.

Rowerami z Helu do Redy

Naszą 3-osobową wyprawę rozpoczęliśmy w Gdyni wypływając o 12.30 tramwajem wodnym na Hel. Jest to spora atrakcja, szczególnie dla osoby, która nigdy nie pływała statkiem. Bilet normalny kosztuje 12zł + 3zł za przewóz roweru. W owym tramwaju można siedzieć w zamkniętym pomieszczeniu lub wyjść na zewnątrz i poczuć wiatr we włosach oraz zobaczyć oddalające się miasto ze skupiającym na sobie wzrok najwyższym budynkiem mieszkalnym w Polsce - Sea Towers. Poza oglądaniem widoków dużo czasu pochłania zwiedzanie całego statku, więc nie ma miejsca na nudę.

Po dopłynięciu na Hel i opuszczeniu dosyć zatłoczonego centrum miasta udaliśmy się leśną ścieżką rowerową w stronę Juraty. Po pewnym odcinku pojawiła się utwardzona nawierzchnia prowadząca nadal wzdłuż lasu. Nieopodal Juraty mogliśmy rozkoszować się pierwszym po wyjechaniu z lasu widokiem na wody Zatoki Puckiej oraz bardzo ładne kutry rybackie zacumowane na brzegu. Bogata historia tego kurortu pozostawiła po sobie liczne, zabytkowe wille, pensjonaty i luksusowe domki. Atrakcją podnoszącą walory tego miejsca jest również długie, drewniane molo spacerowe prowadzące w głąb zatoki.

 

Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • ELŻBIETA / 2010-07-20
    BARDZO CIEKAWYM MIEJSCEM DO ZWIEDZANIA OPRÓCZ POLSKI TO ZIEMIA ŚWIĘTA IZRAEL PONIEWAŻ JEST TO MIEJSCE NA KTÓRYM ŻYŁ SAM ZBAWICIEL JEZUS CHRYSTUS.
Wybierz kontynent:
Wybierz kraj:





Jeżeli chcesz otrzymywać nasz Newsletter, wpisz swój adres:

  • Relacji z podrózy: 16916
  • Zdjęć: 118603
  • Podróżników: 24702
  • Porad: 18767
  • Postów: 92869
  • Tematów: 8828