• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28287
  • Porad: 18790
  • Postów: 112606
  • Tematów: 10283

Weź udział w konkursie i wygraj nagrody!


Opublikuj swoją relację na Odyssei.com lub skomentuj relacje innych użytkowników i wygraj nagrody!

Odyseusz Miesiąca1 stycznia rozpoczęła się trzydziesta edycja konkursu „Odyseusz Miesiąca”. Jest to nagroda, którą przyznajemy najlepszej relacji z podróży opublikowanej w danym miesiącu na łamach Odyssei. Zwycięzcą zostaje autor relacji, która uzyskała największą liczbę punktów przyznawanych przez zarejestrowanych użytkowników.

Przypominamy, że warunkiem wzięcia udziału w konkursie jest zgodność danej relacji z regulaminem konkursu. Zachęcamy do czytania, oceniania i komentowania relacji z tego miesiąca, a także do lektury zwycięskich relacji z poprzednich miesięcy.

Wszystkie styczniowe relacje>>>

Przewidujemy nagrodę również dla autora najciekawszego komentarza. W tym miesiącu jest to książka "Kolor" wydana przez National Geographic.

Na zwycięzcę Odyseusza Stycznia czeka nagroda w postaci zestawu książek:

* przewodnik NG Islandia

* książka NG "Europa dla narciarzy"

* przewodnik NG Albania

Albania - przewodnik National GeographicEuropa dla narciarzy Islandia


Relacje biorące udział w konkursie:

Polska została na Zachodzie

Przed kilkunastu laty, Michaił, kolega z domu studenckiego zaprosił mnie do siebie. Do niewielkiego osiedla w pobliżu Tuły - miasta od lat słynącego z produkcji samowarów i broni , oficjalnie myśliwskiej. Przyjechaliśmy bardzo wczesnym rankiem 24 grudnia. Powitanie było niezmiernie serdeczne. A potem usiedliśmy do stołu. Ojciec Miszy napełnił stakany- szklaneczki szklane o objętości na oko osiemdziesiąt mililitrów. Czy, jak wtedy nazywano miarki alkoholu - osiemdziesiąt gram. Po dobie podróży pociągiem z Wrocławia via Warszawa, Moskwa i Nowomoskowsk, po dwu godzinach nocnej jazdy nieogrzewanym autobusem przez rosyjską zimę do Rudniewa, to może był jakiś pomysł na przywitanie. Matka podała śniadanie, a ojciec ponowił rozlanie. Te dwa szybkie powoli rozgrzewały. Jednocześnie jednak poczułem skutki uboczne. Tymczasem pod jajecznicę Iwan Iwanowicz polał po raz trzeci. Gościmy tu dopiero około dwadzieścia minut. A może mniej. Takie tempo dla nas młokosów z zachodu! Bo dla nich Polska to Zachód. Nie przywykliśmy. A odmówić zdaje się nie sposób. Nagle iskierka nadziei.

Oslo i to co po drodze

Wychodzimy na zewnątrz i rozglądamy się bezradnie. Jest ciemno i zimno, a lotnisko znajduje się pośrodku niczego. Może spróbujemy dostać się do miasta? Byłby to nawet niegłupi pomysł, gdyby nie fakt, że Oslo i "Oslo Torp" to dwie różne części kraju. Jedynym słusznym wyjściem wydaje się być noc na lotnisku. Kiedy zrobiło się późno, a lotnisko opustoszało, ulokowaliśmy się wygodnie na krzesełkach i próbowaliśmy zasnąć. Nie wszyscy. Ciecha nie potrafiła nie przejąć się faktem, że na lotnisku śpi ktoś jeszcze i kierując się swoją logiką doszła do wniosku, że delikwent przyszedł tam po to, aby nas zabić. Ja z kolei nie umiałam jej wytłumaczyć jak niskie jest prawdopodobieństwo, by ktoś zechciał zadać sobie aż tyle trudu, by dotrzeć na to odludzie i narozrabiać w najlepiej monitorowanym miejscu w okolicy na sumę kilkudziesięciu lat więzienia. Cóż, chyba nie byłam wystarczająco przekonująca. Przychodzi ochroniarz. Udajemy nieżywych, bo myślimy, że chce nas wyrzucić, ale pożyczył nam tylko dobrej nocy i poszedł dalej. Odebraliśmy to jako błogosławieństwo i gdyby nie fakt, że w środku nocy zarządzili przerzucenie nas do sąsiedniej sali, spalibyśmy spokojnie do rana.

Stopem przez Cypr

Cypr to jedno z niewielu miejsc gdzie można szusować na stoku a kilka chwil później kąpać się w ciepłym morzu. Sama wyspa to piękne plaże, ciepłe morze i góry, spalona słońcem ziemia, palmy, winnice i owce. Do tego kultura i zabytki liczące kilka tysięcy lat. No i turyści dla których i z których żyje całą wyspa. Przeważają Anglicy którzy czują się tu jak ryba w wodzie, maja tu wszystko co u siebie, puby, j. angielski, wojsko a nawet kawałek lądu gdzie powiewają brytyjskie flagi a co najważniejsze jest słonce zamiast deszczu. Pokaźną grupę turystów stanowią również zamożni Rosjanie. Przez to ze całą wyspa żyje z turystyki ciężko dotrzeć do prawdziwych Greków. Jest to niemal nie możliwe gdy nie zapuścimy się w głąb lądu. Toteż Polacy którzy odwiedzają kurorty, nie bardzo zdają sobie sprawę jak wygląda prawda o wyspie Afrodyty, która miła wyłonić się z piany powstałej z wody morskiej i kropel krwi śmiertelnie ranionego Uranosa.

Krótka długa noc

Jak to było było z naszą majową podróżą do Turcji?
Wtedy pod wrażeniem chwili - przeżycie. Teraz po czasie, jest to zaledwie ciekawostka o nagromadzeniu przypadków jednej nocy. Zatem ograniczę się do wyliczanki.
Już z lotniska w Dortmundzie samolot wystartował z jednogodzinnym opóźnieniem. Zdarza się... Gdy osiągnął pożądaną wysokość lotu, stewardessa oznajmiła, że wskutek pełnego obłożenia pasażerami i frachtem, mają zbyt mało paliwa i będzie pozarozkładowe międzylądowanie w Istambule. Jaka autentycznie była przyczyna, nie wiem. Faktem jest, że to międzylądowanie wydłużyło o kolejne półtora godziny albo i więcej naszą podróż. Czas ten przesiedzieliśmy w samolocie bez prawa opuszczania foteli. Pilnowały nas nie tylko stewardessy ale kilku w moro ubranych osiłków z bronią, którzy na czas postoju weszli do wnętrza, a potem bezgłośnie odeszli. Pozornie nic się nie działo. Przynajmniej nie było nam dane tego doświadczyć.

Wyprawa do Egiptu

Tym razem wybraliśmy się we dwójkę - z moją lepszą połową. Wyjeżdżając z Warszawy mieliśmy zaplanowaną trasę i mniej więcej harmonogram podróży, zarezerwowany hostel w Kairze, i zapewniony odbiór z lotniska. Do Kairu przylecieliśmy ok. 2 w nocy, kierowca z hostelu czekał na nas zgodnie z planem. Hostel - Beduin Hotel (hotel to dumnie brzmiąca nazwa) położony 10 min. spacerem od Muzeum Kairskiego. Bardzo skromne, ale wystarczające warunki, cudowni gospodarze zapraszający na wspólne posiłki i oferujący daleko idącą pomoc.
Pierwszy dzień w Kairze, który moją żoną szokował przede wszystkim brakiem reguł ruchu drogowego, to było zwiedzanie Muzeum Kairskiego, szwendanie się po mieście i próba zorientowania się możliwościach podróży pociągiem do Luksoru. Po południu zwiedziliśmy dzielnicę Koptyjską, gdzie zjedliśmy skromny, ale smaczny i sycący obiad. Po powrocie do hotelu negocjowaliśmy, przy butelce przywiezionej śliwowicy (sic! - muzułmanie podobno nie piją alkoholu) i paląc sziszę, wynegocjowaliśmy wynajem samochodu z kierowcą na następne dwa dni.

Wenezuela 2009 - Caracas, Delta Orinoko, wyspa Margarita

Tonącą w zieleni krainę, zamieszkaną głównie przez Indian Karibi odkrył w 1498 roku nie kto inny tylko Krzysztof Kolumb. Uczestnik jego drugiej wyprawy hiszpański żeglarz i konkwistador Alfonso de Ojeda nazwał tę ziemię Wenezuelą czyli Małą Wenecją, z racji licznych osad nadwodnych, wspartych na palach .Przed wyjazdem do Wenezueli, miałem o niej typowo szkolne wyobrażenie, że : rozpościera się w północnej części Ameryki Południowej, graniczy od zachodu z Kolumbią, od południa z Brazylią, od wschodu z Gujaną, od północnego wschodu oblewana jest wodami Morza Karaibskiego i Atlantyku. Dzieli się na trzy regiony fizyczno- geograficzne: Nizinę Orinoko, centralnie usytuowaną Wyżynę Gujańską i podwójne pasmo Andów na północnym zachodzie. Aha, pamiętałem jeszcze, że podstawą gospodarki tego kraju był i jest do dziś przemysł wydobywczy, głównie chodzi tutaj o ropę naftową.

Wyprawa na Krym

Rozglądaliśmy się za tanimi (studenckimi) ofertami wyjazdów organizowanymi przez biura "Czajka", "OiS" oraz "Wytwórnia Wypraw" jednocześnie analizując opisy wyjazdów samochodem zamieszczanych w Internecie. Z uwagi na sporo negatywnych opinii o organizacji wyjazdów przez przywołane powyżej biura (wynikających moim zdaniem głównie z indywidualnych upodobań i przypadkowości ludzi w grupach) decydujemy się na samodzielny wyjazd samochodem. Wcześniej delikatnie zapytując znajomych (kiedyś byli zainteresowani) - niestety jak słyszą o wyprawie samochodem zaczynają na nas spoglądać jak na szaleńców. Więc nic na siłę, jedziemy sami.
Bazując na wiedzy zdobytej w sieci, i kupionego przewodnika po Ukrainie (bardziej dla uświadomienia sobie co i gdzie warto zobaczyć) ustalamy cel - Bakczysaraj i Jałta (to co jest w ich sąsiedztwie) oraz antyczne miasto Chersonez (w Sewastopolu). Po drodze być mo-że Lwów (nocleg i trochę zwiedzania) i co tylko się jeszcze uda.....
Piątek Wymieniam przednie łysawe już opony, robię przegląd auta, opłacam OC (akurat się kończyły), uzupełniam płyn do spryskiwaczy, wykupuję Zieloną Kartę (wymagana w UA), i ubezpieczenie Zdrowotne i NNW.

Podróż do Ziemi Świętej 2008 - cz.1

30.06.2008 poniedziałek
(Łaziska Górne - Berlin - przelot na lotnisko Ben Gurion - dojazd do Tel - Awiwu)
Poprzedniego dnia z niepokojem słuchaliśmy wiadomości, gdyż pierwotnie kierowcy TIR-ów zapowiadali swój protest. Na wszelki wypadek wyjechaliśmy dość wcześnie, tak by przed 12.00 opuścić już Polskę (o tej godzinie rozpoczynały się poprzednie protesty). Przejazd przebiegł bardzo sprawnie, więc przed pozostawieniem naszego samochodem i udaniem się na lotnisko Tegel mieliśmy jeszcze sporo czasu. Na lotnisko Ben Guriona dotarliśmy planowo, już po północy. Kontrola paszportowa nie była zbyt szczegółowa, lecz trzeba było odpowiedzieć na parę pytań i swoje w kolejce musieliśmy odstać. Jeszcze tylko odebranie zarezerwowanego samochodu, tym razem jest to Hyundai Getz i ruszamy w kierunku Tel Awiwu. Tu doświadczamy uroków rezerwacji internetowej. Hotel Galim, który na zdjęciach wyglądał całkiem przyzwoicie, okazał się być obskurnym budynkiem, z którego pokoi korzystali chyba tylko "na godziny" klienci przybytku, który znajdował się na parterze. Na szczęście obok jest kilka innych normalnych hoteli, wybieramy, znajdujący się naprzeciw i koło 3 w nocy możemy się wreszcie położyć.

Podróż do Ziemi Świętej 2008 cz.2

7.07.2008 poniedziałek
(Jerozolima)
Następny dzień rozpoczynamy od przejścia wzdłuż murów w kierunku dzielnicy muzułmańskiej. Do miasta wkraczamy przez najbardziej znaną bramę Jerozolimy - Damasceńską. Przechodzimy przez ulice dzielnicy muzułmańskiej, które stanowią jeden wielki targ, zmierzając ku Bramie św. Szczepana, przy której został ukamienowany ten pierwszy chrześcijański męczennik. Wracamy w obręb murów, wstępując do kościoła św.Anny, który powstał na miejscu, gdzie stał dom Anny i Joachima - rodziców Marii. Obok kościoła znajduje się sadzawka Betesda, miejsce uzdrowienia paralityka. Ruszamy na trasę Drogi Krzyżowej. Znalezienie poszczególnych stacji nie jest takie łatwe, czasem są one oznaczone tylko znaczkami na murach. Po przejściu dwóch pierwszych stacji wchodzimy do podziemi klasztoru Panien Syjońskich, gdzie można na posadzce oglądać rysunki, które wydrapali rzymscy strażnicy, grając w jakieś gry. Tuż obok, w podziemiach kościoła greckiego znajduje się miejsce uważane za więzienie Jezusa. Można tam obejrzeć cele Jezusa i Barabasza.

 


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
Wybierz kontynent:
Wybierz kraj:





Jeżeli chcesz otrzymywać nasz Newsletter, wpisz swój adres: