• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28287
  • Porad: 18790
  • Postów: 112606
  • Tematów: 10283

Weź udział w konkursie i wygraj nagrody!


Opublikuj swoją relację na Odyssei.com lub skomentuj relacje innych użytkowników i wygraj nagrody!

Odyseusz Miesiąca1 listopada rozpoczęła się dwudziesta ósma edycja konkursu „Odyseusz Miesiąca”. Jest to nagroda, którą przyznajemy najlepszej relacji z podróży opublikowanej w danym miesiącu na łamach Odyssei. Zwycięzcą zostaje autor relacji, która uzyskała największą liczbę punktów przyznawanych przez zarejestrowanych użytkowników.

Przypominamy, że warunkiem wzięcia udziału w konkursie jest zgodność danej relacji z regulaminem konkursu. Zachęcamy do czytania, oceniania i komentowania relacji z tego miesiąca, a także do lektury zwycięskich relacji z poprzednich miesięcy.

Wszystkie listopadowe relacje>

Relacje biorące udział w konkursie>

Zgodnie z nowym regulaminem przewidujemy nagrodę również dla autora najciekawszego komentarza. W tym miesiącu jest to książka Beaty Pawlikowskiej "Blondynka u Szamana”.

Na zwycięzcę Odyseusza Listopada czekają nagrody w postaci przewodnika "Albania" oraz książek "Wenecja. Miejskie opowieści: Historia, Mity, Tajemnice. 24 trasy spacerowe" oraz „Egipt podniebna podróż".

Albania - przewodnik National Geographic Egipt podniebna podróżWenecja. Miejskie opowieści

Oto relacje biorące udział w konkursie

(zgodne z regulaminem)

W kraju którego nie ma czyli Zakaukazie 2009 cz III

Ruszamy z dworca marszrutek na ul. Admirała Isakowa w Erewaniu. Bus prawie w całości wypełniony, zajmujemy miejsca z tyłu. Nasze plecaki powędrowały już na dach Transita. Współpasażerowie ciekawie dopytują skąd jesteśmy i czy byliśmy już w Karabachu. Poznajemy m.in. budowlanego majstra - gdybyśmy chcieli kiedyś coś wybudować to nie ma sprawy. Ruszamy. Jedziemy częściowo znanymi nam drogami prowincji Wajoc Dzor a potem jeszcze bardziej na południe i wschód. Górskimi serpentynami zjeżdżamy w dół. Zatrzymujemy się przy dawnym posterunku radzieckiej milicji drogowej, będącym obecnie punktem granicznym. Nie ma nawet szlabanu. Miejscowi nie muszą nic pokazywać, nie wysiadają nawet z busa, tylko my musimy pokazać paszporty.

Syria i Jordania 2008

Pierwszy kraj na naszej trasie to Syria. Podróż pociągiem jest długa i uciążliwa, ale znacznie tańsza od połączenia lotniczego. Mijamy wielkie miasta - Budapeszt, Bukareszt, Stambuł - nie mamy jednak czasu zatrzymać się w żadnym z nich. Czwartego dnia w południe stajemy na ziemi syryjskiej i od razu uderza nas odmienność tego miejsca. Pustynny klimat, cała okolica pokryta wielkimi rumowiskami skalnymi, gdzieniegdzie płaty żyznej, czerwonej ziemi porośniętej drzewkami oliwnymi, ale przede wszystkim liczne ruiny - zamki, forty, bastiony i inne budowle, których nie udało nam się zidentyfikować. Jedziemy pustą drogą, wśród pustego krajobrazu. Od czasu do czasu mijamy niewielkie wioski, złożone z na wpół rozpadających się kamiennych domków, prawie całkowicie zlewających się z otoczeniem. Ulice świecą pustkami, tylko co jakiś czas można dostrzec ruch w przydrożnych sklepikach i grupki mężczyzn chowających się przed żarem w cieniu własnego domu.

Finlandia-Norwegia-Szwecja 2009 - moje podróże z dzieciakami


Norwegia w tym roku wyskoczyła dość nieoczekiwanie. Mieliśmy jechać do Izraela - niestety sytuacja polityczna nie skłaniała do wyjazdu. Z żalem wycofałem się z wycieczki z Rainbowtours, tym bardziej, ze przepadla mi zaliczka 1500 zł. Trudno - nie zamierzałem ryzykować życia i zdrowia mojej rodziny. Rozważaliśmy wiele kierunków. Zdecydowalismy się na Norwegię.
Początkowo planowałem podróż z Gdańska -Oliwy przez Litwę, Łotwe i Estonię, potem promem do Helsinek i dalej przez Rovaniemi na Nordkapp. Potem Lofoty z rejsem na oglądanie wielorybów, Trondheim, Park narodowy Dovrefjell, Lilahammer,Oslo, Karlskrona. Plan nieco zmodyfikowałem. Od czerwca tego roku Finowie uruchomili połączenie promowe z Gdyni do Helsinek. Popłynęliśmy najszybszym promem na Bałtyku z Gdyni do Helsinek w 19 godzin (koszt za 4 osoby 2 dorosłe i 2 dzieci+samochod to ok. 1300 zł. Do dyspozycji mielismy 2 3-osobowe kabiny z łazienkami i telewizorami. Polecam choć w porównaniu z promami stena line było po prostu nudno.


Sardynia- l'isola meravigliosa

Już z okna samolotu podziwiamy górzystą wyspę, piękne zatoki i lazur Morza Śródziemnego. Sardynia- cel naszej 2-tygodniowej wyprawy- jawi nam się jako miejsce beztroskie i urokliwe. Z niecierpliwością oczekujemy pierwszych konfrontacji naszych wyobrażeń z włoską rzeczywistością.
Olbia- główny port na północy wyspy oraz stolica prowincji Gallura, nie jest bynajmniej centrum turystycznym wyspy. Jest za to dobrą bazą na zwiedzanie Costa Smeralda- snobistycznej części Sardynii, gdzie przyjeżdżają europejskie celebryty- najwidoczniej wypada bywać na tym właśnie wybrzeżu. Pozostając wiernymi ideałom podróżowania z plecakiem oraz turystyki zrównoważonej, postanawiamy nie wypożyczać samochodu i przemieszczać się lokalnymi środkami transportu. Dziwi nas jedynie, jak wiele osób próbuje nas od tego pomysłu odwieść- wygląda na to, że mieszkańcy Sardynii nie wyobrażają sobie życia bez samochodu. Pytając o jazdę autostopem, cierpliwie tłumaczą, że na Sardynii ten środek transportu nie istnieje.

Relacja z krótkiego pobytu w Niskich Taurach

O Niskich Taurach słyszało w Polsce niewiele osób, a jeszcze mniej odwiedziło ten zakątek. Zdecydowanie niesłusznie bo jest on niewątpliwie wart odwiedzenia, zarówno ze względu na walory krajobrazowe, alpejską scenerię, jak i możliwości uprawiania różnorakiej aktywności ruchowej tak profesjonalnej jak i amatorskiej. Określenie „Niskie” może być tu nieco mylące bo odnosi się do warunków alpejskich - góry są wyższe niż Tatry, dotyczy to zarówno wysokości bezwzględnych, jak i deniwelacji jakie trzeba pokonać, zajmują one również większy niż Tatry obszar. Jeśli chodzi o infrastrukturę turystyczną to jest ona znakomicie zorganizowana. Bardzo dużym zaskoczeniem dla turysty z Polski są różnego rodzaju udogodnienia np. tzw. SommerCard zawierająca pakiet zniżek i darmowych atrakcji. Dla przykładu uprawnia ona do darmowego przejazdu komunikacją miejską, wjazdów kolejkami górskimi, w tym wjazdu raz w tygodniu na lodowiec Dachsteina, parkowania na płatnych parkingach w atrakcyjnych turystycznie miejscach, itd.

Włochy - Toskania - moje podróże z dzieciakami

Camping był bardzo dobrze przygotowany na nasz przyjazd - dokladnie wszystko tak jak w katalogu. Głównymi klientami Eurocampu byli Anglicy, Holendrzy i Polacy. Porównalismy potem nastepne 2 campingi - były tak samo dobrze przygotowane, z tak samą mila obsługa. Polecam
Pierwszego dnia dojechalismy po południu. Szybko poszlismy spac po zapoznaniu się z campingiem. Mnóstwo usmiechnietych ludzi , zadowolonych, ze tu sa.Następnego dnia postanowiliśmy nie jechac zbyt daleko. Byliśmy w Arezzo,Cortonie i Sienie. Jeśli ogladałes film Pod slońcem Toskanii - to jest własnie miejscowość ,która zyskała slawe dzięki autorce książki na której oparto scenariusz filmu. Cortona jest przepiękna. Oczywiście usytuowana na górze. Własciwie wiekszość uliczek prowadzi pod górę - ku wkurzeniu i zmęczeniu mojej mlodszej córki. Piecze słońce nie do wytrzymania - a własciwie do wytrzymania- marzylismy o tym. Piękne błekitne niebo i ciepełko.

Nad morzem, którego nie ma

Z San Pedro de Atacama do granicy boliwijskiej w Hito Cajon jedzie się może z godzinę. Pojedyncza nitka szorstkiego, spękanego asfaltu wiedzie przez gigantyczne, szarobrązowe pustkowie. Wystarczy chwila i nie ma wątpliwości, że jesteśmy na pustyni. I nie chodzi tylko o to, że wzrok może pędzić przed siebie w każdą stronę nie napotykając na żadne przeszkody, jak rozbrykany kucyk, coraz prędzej, coraz dalej, aż wreszcie przystaje zziajany, zagubiony, bo nie widać już miejsca, z którego wyruszył. Chodzi o ciszę. Wystarczy zatrzymać się na poboczu, zgasić silnik i zamknąć oczy. Nic. Nic, oprócz jękliwych podmuchów to rozpędzającego się, to znów cichnącego wiatru. Żadnego ćwierkania ptaszków, żadnego szumu gałązek. Nic. Na począ-tku wywołuje to lekki niepokój. Człowiek na co dzień zanurzony w oceanie dźwięków boi się, że zaczyna głuchnąć. Towarzyszy temu poczucie osamotnienia, porzucenia. Ale tylko przez chwilę. Potem zaczynasz rosnąć. Zajmujesz coraz więcej miejsca w przestrzeni, nic cię nie ogranicza, więc rozszerzasz się w górę i na boki. Twoje myśli tętnią od-bijając się echem wśród bezkresnych kanionów, tak że nie sposób ich nie słyszeć. Na pustyni trzeba być na to przygotowanym.

Bella Roma

O godzinie 6.10 wystartowaliśmy z lotniska w Pyrzowicach w kierunku południowym, by o 8.10 wylądować na lotnisku Rzym - Ciampino.
Nocleg rezerwowałam dużo wcześniej ( Hostel B&B Simpatia), jako gratis otrzymaliśmy odbiór z lotniska i transport do mieszkania w centrum Rzymu.
Jako, że Włosi nie należą do punktualnych, oczekiwaliśmy godzinkę na przyjazd naszego ownera :)
W okolicach godziny 11 byliśmy już rozlokowani w kwaterze. Szybkie śniadanie i w miasto :)
W pierwszy dzień poruszaliśmy się wyłącznie pieszo, byliśmy kolejno:
Św. Jan na Lateranie, Kolosseum, Forum Romanum, Monte Palatino, S. Maria in Cosmedin, Arco di Giano, Campidoglio, Monument Victora Emanuela, Plac Wenecki, Forum Trajanum ( Kolumna Trajana), Kościół Ignacego Loyoli, Panteon ( przerwa na jakiś makaron w knajpie pod Panteonem- drogo i niezbyt smacznie), na zakończenie dnia Fontanna di Trevi oraz spacer do kwatery obok Quirinale, St. Maria Maggiore i Placu Victora Emanuela ( miejsce docelowe Via Cairoli).

 


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
Wybierz kontynent:
Wybierz kraj:





Jeżeli chcesz otrzymywać nasz Newsletter, wpisz swój adres: