Rumunia na rowerze 2005<br />Nic tak nie robi dobrze na wyjeździe jak ciepły prysznic. Kąpiel w ciepłej wodzie i wyprane rzeczy, to odświeża, napełnia nowa energią i ochotą do podróży. No i czysta pupa!!! Prawidłowa odpowiedź: pierwsza kąpiel po dziesięciu dniach.
Rumunia 2005

Bikeway2006-02-24 02:22:41
Displayed times (last time: )
Rating: 5.00 out of 5.00. 1 members have rated this article
stare fabryki, potworne wyboje, nie można jechać szybko, ponure miejsce. Mijamy kilka razy sakwiarzy pnących się tędy do góry, współczuje, cały zjazd jest długi na 80 km i pewnie zajmie im ze dwa dni, wolę tu jednak zjeżdżać niż tędy wjeżdżać, nic przyjemnego. Aby zrozumieć jakość drogi podam, że mam średnia na zjeździe 15 km / h gdzie zazwyczaj taką mam na podjeździe. Po prostu nie da się szybciej jechać, a jadące ciężarówki nie ułatwiają wyprzedzania.
89 km 5 godzin 37 minut jazdy 58,9 km/ h maksymalnie 15,9 średnia
Wąwozy
27 lipca 2006
W nocy mijające nas ciężarówki trąbią na nas kilkukrotnie, ale dojeżdżamy wkrótce do Alba Julia i w czasie zwiedzania miasta decydujemy się na zboczenie z głównej trasy naszym celem są wąwozy. Wskazał nam je pewien spotkany na trasie transfogaraskiej Polak. Nie mógł sie tutaj dostać z powodu na brak środka komunikacji, doceniliśmy rower.
103 km 5 godzin 23 minut jazdy
28 lipca 2006
Wąwóz Valisoarel przejeżdżamy w porannym Słońcu. Kolejny wąwóz Turzii zdobywamy w południe, jest gorąco, wąwóz jest oblegany przez masy turystów, dowożonych autobusami, wejście jest płatne, tylko piesze zwiedzanie, jeszcze tylko kolejna dętka do wymiany i dalej w drogę w kierunku na Cluj Napoca. Jedziemy główną drogą wijąca się po wzgórzach pomiędzy ciężarówkami i samochodami i nagle 10 km przed Cluj zaczyna się zjazd do miasta. Już można odpocząć.
86 km 5 godzin 13 minut jazdy
29 lipca 2006
Jest strasznie gorąco. Romal jedzie dziś tylko na piwie i owocach. Odpoczywamy w miejskim parku i przy najbliższej okazji z przyjemnością opuszczamy główna drogę aby znów skręcić w wiejską część Rumunii. W kolejnym wąwozie Babei napotykamy obóz Cyganów. Zbite z byle czego chaty stoją nad potokiem, a rodziny moczą się w chłodnej wodzie. Kolejne małe miasteczko wita nas przyjaznymi ludźmi i tak zbliżamy się do Maramureszu.
128 km 6 godzin 23 minuty jazdy
Znów Ukraina , powrót
30 lipca 2006
Kolejny upalny dzień, jest tak gorąco że nawet koń zdechł, leży obok drogi nogami do góry i się nie rusza. Wjeżdżamy w część Ukrainy która wygląda jak Węgry, płasko, z prawej strony słoneczniki, z lewej kukurydza i tak do najbliższej wioski, a potem z prawej strony kukurydza, a z lewej słoneczniki. Śpimy w zapomnianym sadzie.
125 km 6 godzin 3 minuty jazdy
31 lipca 2006
Dojeżdżamy do Mukaczewa. Pociągiem przez Karpaty do Lwowa i błyskawiczna przesiadka w kierunku na Medykę. Wysiadamy za wcześnie. Ostatni odcinek jedziemy po ciemku, Romalowa czołówka daje mocne światło, co wzbudza duże zainteresowanie przejeżdżających samochodów. Na granicy przejeżdżamy przejściem dla samochodów omijając cała kolejkę, to najszybsze i najprzyjemniejsze przekraczanie granicy jakiego tutaj doświadczyłem. Jesteśmy już w Polsce.
82 km 4 godziny 26 minut jazdy
W sumie pokonaliśmy na rowerach 1786 km co zajęło nam 90 godzin. Koszt wyprawy zamknął sie w moim przypadku w 550 złotych. Wyprawa trwała 18 dni z których 13 spędziliśmy w Rumunii.
Pages: 1 2 3 4 5 6 [7]
See photographs from:
Ukraine Gallery
,
Romania Gallery
Log in
Join travelers community
Your Profile
Logout










