Goa - do 1961 roku ostatni bastion portugalskiego kolonializmu. Przyprawy, kolory, wiatr i słońce... Bombaj to przedsmak Indii, a Goa to jakby kropla miodu w kurkumie - niby to samo a jednak coś innego...
GOA (INDIE) 2006

Wlodek2007-09-06 22:52:23
Displayed times (last time: )
Rating: 5.00 out of 5.00. 1 members have rated this article
nerwy i krzyczymy na niego żeby zostawił nas w spokoju, on jednak wogóle nie zwraca na to uwagi. Jeden ze straganiarzy przekonuje nas że koleś jest nieszkodliwy, że to taki okoliczny "głupek wioskowy" co to zna wszystkich i wszystko i naprawdę chce nam pomów, nie robi tego wcale dla wyłudzenia pieniędzy. W końcu znajdujemy jakiś hotelik. Kąpiemy się, zostawiamy rzeczy i ruszamy na podbój Perły w Brytyjskiej Koronie.
Przez te dwa dni włóczymy się tu i tam, zwiedzamy muzea i galerie, sklepy i bazary... Płyniemy na Wyspę Małp gdzie są fascynujące mega-stare świątynie bramińskie wykute w skale... No i oczywiście setki sępiących małp.
Przekonujemy się, że obraz Indii jaki mamy jest troszkę "nieświeży". Widzimy pikietę hinduskich anty-globalistów i ekologów protestujących przeciwko działaniom Coca-Coli, która dzięki swojej tamie pozbawiła wody pitnej ogromne obszar Indii... Widzimy luksusowe arabskie sklepy z perfumami, żydowskie z biżuterią. Co prawda Włosi nie mają czego tu szukać ze swoimi butami bo feeria wzorów i barw w hinduskich sklepach jest porażająca.
Pod "Bramą do Indii" chcemy sfotografować piękne hinduskie dziewczyny w mega-kolorowych sari - pytamy je o zgodę, a wtedy z całej okolicy zbiegają się hinduscy turyści odwiedzający Bombaj. Wszyscy chcą sobie zrobić zdjęcie z nami! Zdajemy sobie sprawę, że podobnie jak było w Wietnamie - to my jesteśmy w tym miejscu bardziej egzotyczni, a nie oni. To weryfikuje trochę nasze euro-centrystyczne spojrzenie na świat.
Późnym wieczorem wsiadamy do taksówki i jedziemy na lotnisko. Przejeżdżamy przez kilometry slumsów. W gazecie wyczytałem że w Bombaju 60% energii elektrycznej jest pobierana nielegalnie - dostęp do sieci wykupuje się u mafii, opłata jest jednorazowa i dożywotnia :-)
Przed lotniskiem zaczynają się wypasione i luksusowe Sheratony i Hiltony, jednak w kontraście do całej reszty Indii wyglądają jakoś tak jałowo, może zbyt higienicznie...
To już koniec naszej goańskiej przygody - to był tylko przedsmak Indii, ale zawsze coś. Na języku smak przypraw, pod powiekami feeria barw. Trzeba będzie tu kiedyś wrócić zanim zamiast kantyn w świątyniach nie powstaną Mc Donaldy...
--
Włodek Kierus
See photographs from:
India Gallery
Log in
Join travelers community
Your Profile
Logout











