Goa - do 1961 roku ostatni bastion portugalskiego kolonializmu. Przyprawy, kolory, wiatr i słońce... Bombaj to przedsmak Indii, a Goa to jakby kropla miodu w kurkumie - niby to samo a jednak coś innego...
GOA (INDIE) 2006

Wlodek2007-09-06 22:52:23
Displayed times (last time: )
Rating: 5.00 out of 5.00. 1 members have rated this article
dworca bierzemy taksówkę do hotelu (około 2-3 km, z początkowej ceny 50 INR targujemy się do 35 INR). Hotel bardzo czysty (w porównaniu z dotychczasowymi, tylko ściany strasznie obdrapane. Jednak po zwiedzeniu miasta (Panaji to stolica prowincji Goa), które całe jest bardzo post-kolonialne jak Havana czy Hoi AN, stwierdzamy że, hotel nie odstaje zupełnie od reszty i cena (350 INR za 2-osobowy pokój) jest w zupełności usprawiedliwiona. Zwiedzamy miasto - trudno znaleźć jakieś knajpki - za to przez centrum ciągnie się jedno wielkie targowisko. Generalnie wrażenia miłe, ale bez przesady - jutro stąd spadamy.
7 dzień 5.03
Rano znajdujemy bankomat (jest ich kilka, m.in. Jeden na dworcu autobusowym). Wsiadamy do autobusu. Godzina jazdy, przesiadka w Margao, znów godzina i przemierzyliśmy 2/3 długości Goa. Jesteśmy w Palolem. Tym razem więcej czasu poświęcamy na wybór noclegu. W końcu wynajmujemy jedną z bamboo huts za 200 INR. Cisza, spokój, szum fal... Wieczorem spacerujemy pomiędzy straganami. Ostre targowanie i Aneta obkupuje się w ciuchy. Trafiamy do fajnej knajpki - Cuba Beach Cafe. Dobra muzyka, fajne towarzystwo, sprawna i elastyczna obsługa - ceny jeszcze do przełknięcia. Rano byliśmy w innej knajpce, która jest totalnym zaprzeczeniem pojęcia "dobra knajpa". Było drogo, pusto, obsługa nieruchawa, jedzenie niesmaczne - właściwie nie wiem dlaczego w ogóle tam weszliśmy - chyba dlatego, że była bardzo blisko wejścia na plażę. Towarzystwo w Palolem to w większości 20-30 letni backpakersi, dużo Żydów w wieku poborowym, hinduskiej młodzieży "western-style" i Rosjan. Wszyscy są wyluzowani "cool" i "trendy" (cokolwiek to oznacza).
8 dzień 6.03
Napawamy się idyllicznością Palolem. Wystarczy przejść 1,5 km na południe od głównej plaży, by znaleźć się w super zacisznej, skalistej zatoczce - Colomb Bay. Miejsce bardzo urocze - totalny chill
...
See photographs from:
India Gallery
Log in
Join travelers community
Your Profile
Logout










