Relacja z 15-dniowego pobytu w Mongolii.
W stepie szerokim... szczypiorku i czosnku.
Artur_Sz2006-12-13 11:42:24
Displayed times (last time: )
Rating: 4.00 out of 5.00. 4 members have rated this article
jeden z dwóch posągów żółwi – symbolu wieczności, kolejny znajduje się na wzgórzu około kilometra od Erdene Zuu. Na tym wzgórzu jest również posąg fallusa i waginy, ogrodzony kamieniami, przy którym mężczyźni składają ofiary pieniężne.
Następnym miastem po drodze jest Tsetserleg, malowniczo położone w górach, w którym jakże nietypowo dla Mongolii, przy uliczkach rosną drzewa. Kumys, czy też ajrak jest tutaj powszechny, tym okropnym trunkiem przyrządzonym ze sfermentowanego kobylego mleka częstują nawet na ulicach. Dalej ruszyliśmy w kierunku najwyższego pasma górskiego Mongolii – Ałtaju Mongolskiego. Noc spędziłem w pobliżu pobliżu ogromnej skały Taikhar Chuluu, jak legenda głosi olbrzym rzucił tę skałę na potwora, który się wciąż pod nią znajduje. Tutaj też doświadczyłem krótkiego gradobicia.
Kolejny dzień i kolejne atrakcje, najpierw wizyta w wiosce, w której na jednego mieszkańca przypada kilkanaście jastrzębi, (a ja się zastanawiałem, dlaczego tutaj nie można kupić kurczaka), a następnie wygasły wulkan położony na wysokości około 2160 m.n.p.m. z olbrzymim kraterem, którego średnica to trzy kilometry. Nie odważyłem się zejść na jego dno, za to wolałem z miejscowymi sprzedawcami soku porzeczkowego spróbować mongolskiego bimbru. Zapach przypominał kumys, ale ten napój był przeźroczysty, podejrzewam, że znajdowała się tam około piętnastoprocentowa zawartość alkoholu. Rosjanie nazywają go chytrą wódką, gdyż nigdy nie wiadomo kiedy się upijesz, ponoć po wymieszaniu się z sokami żołądkowymi moc alkoholu wzrasta. Ze szczytu wulkanu udaliśmy się nad najwyżej położone jezioro w Mongolii Terkhiin Tsagaan Nuur (Wielkie Białe Jezioro) leżące na wysokości 2060 m.n.p.m. Mimo chłodnej wody spędziłem w nim ponad godzinę, co zaowocowało katarem. Tutaj też spędziliśmy noc, która była najzimniejsza z dotychczasowych.
Wyruszyliśmy rano, w kierunku Ułan Bator. Jeszcze dwa dni jazdy i będę z powrotem w stolicy. No dobrze szczypiorek już był, teraz czas na czosnek. Zaciekawił mnie niezwykle intensywny i znajomy zapach spod kół samochodu. Był to zapach dziko rosnącego czosnku, który był przysmakiem jaków, te zwierzęta chyba nigdy się nie przeziębiają. Rósł wraz z trawą w stosunku jeden do czterech, myślałem sobie - ciekawe co jeszcze mnie spotka. Niemal cały dzień spędziłem w jadącym samochodzie. Zatrzymaliśmy się na noc przy jeziorze Ogii Nuur, gdzie występuje wiele żurawi i kaczek, a także komarów. Wyobraźcie sobie moje zaskoczenie, gdy myjąc się nad brzegiem jeziora bez podkoszulki dostrzegłem „chmurę” komarów o średnicy kilku metrów. Na szczęście skończyło się na kilku bąblach i zużyciu całej zawartości preparatu na owady przed pójściem spać.
Dalej kontynuowaliśmy jazdę w kierunku stolicy. Postój nastąpił przy ruinach Khar Balgas miasta z 751 roku. Na terenie którego biegało mnóstwo małych jaszczurek. Po kilku godzinach jazdy pojawił się asfalt, minęliśmy ze smutkiem Park Narodowy Khustain, w którym żyją koniki Przewalskiego, gdyż chcieliśmy zdążyć przed zmrokiem.
Jeszcze dwa dni spędziłem w Ułan Bator chodząc po mieście, targowiskach. W świątyni Gandan Dalajlama XIV pobłogosławił pielgrzymów, szczerze mówiąc myślałem, że pokaże się na nieco dłużej. Już w zdziwienie nie wprawiają mnie autobusy z napisem Pysio – sok wieloowocowy jeżdżące po ulicach Ułan Bator, czy też pasztet podlaski w sklepach. Wyjechałem autobusem do Ułan Ude, stamtąd busem do Irkucka, potem Moskwa, Warszawa i Zamość. Wróciłem ze świadomością, że zobaczyłem zaledwie małą część tego wspaniałego kraju, do którego mam nadzieję jeszcze kiedyś wrócić.
Artur Szajner
– więcej zdjęć z Mongolii na www.freewebtown.com/roamer/Mongolia
Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 [9]
See photographs from:
Mongolia Gallery
Log in
Join travelers community
Your Profile
Logout










wuwa, 2008-01-29 12:21:17