Tajemnicza Polska
Odkryj zagadkowe miejsca naszego kraju.
Żar
Żar (761 m n.p.m.) to góra w Beskidzie Andrychowskim, pomiędzy Żywcem, a Bielskiem-Białą. Miejsce jest znane z występowania zjawiska, które wydaje się przeczyć wszelkiej logice. Mianowicie, na pewnym odcinku drogi prowadzącej na szczyt można odnieść wrażenie, że siła grawitacji oddziałuje w przeciwnym kierunku. Przedmioty położone na asfalcie toczą się pod górę zamiast w dół. Dotyczy to również samochodów. Aby się o tym przekonać, wystarczy włączyć wolny bieg i zdjąć nogę z hamulca. Naukowcy tłumaczą, że jest to jedynie złudzenie optyczne, które wynika z nieprawidłowego rozpoznawania poziomu przez człowieka w terenie górzystym. Tak czy inaczej, taki widok sprawia nie lada frajdę.
Góra jest też słynna wśród szybowników i miłośników paralotniarstwa. Dużą popularnością cieszy się również wśród spadolotniarzy. Z kolei, podczas zimy można tu spróbować swoich sił na nartach lub snowboardzie. Na szczyt można wjechać kolejką linowo-terenową, którą zbudowano ze starych odnowionych wagoników używanych niegdyś na Gubałówce. Przy górnej stacji kolejki znajduje się wyciąg orczykowy, który w okresie letnim używany jest przez miłośników mountaiboardu. Warto wspomnieć, że na szczycie mieści się sztuczny zbiornik wodny elektrowni szczytowo-pompowej Porąbka-Żar. Z góry rozchodzą się przepiękne widoki na Beskidy oraz jeziora Żywieckie i Międzybrodzkie.
Wylatowo
Wylatowo to wioska w województwie kujawsko-pomorskim na trasie między Strzelnem, a Gnieznem, która zasłynęła dzięki pojawiającym się kręgom w zbożu. Zjawisko zaczęło występować tu latem 2000 roku. Od tego czasu powstało tu kilkanaście piktogramów. Ostatni z nich można było zobaczyć w 2005 roku. Mimo monitorowania pól w 2006 roku nie zaobserwowano nowych kręgów. Czy kolejne znaki pojawią się w 2010 roku? Nie wiadomo. Wiemy natomiast, że istnieją doniesienia sugerujące występowanie tego zjawiska w Wylatowie dużo wcześniej. Oczywiście, kręgi zbożowe nie są niczym nowym w Polsce, ale to właśnie tutaj pojawiały się one regularnie przez pięć lat. Ponadto, mieszkańcy tych okolic podobno byli świadkami niezliczonych spotkań z UFO. Z tego względu, miejsce przyciąga wielu badaczy i pasjonatów zjawisk paranormalnych.
Karpacz
W Karpaczu, podobnie jak na górze Żar, na pewnym odcinku drogi na ulicy Strażackiej można zaobserwować zjawisko zaburzenia grawitacji. Miejsce jest nazywane Karpackim Trójkątem Bermudzkim. Podobno, na podstawie przeprowadzonych badań grawitacja jest tu o 4% mniejsza. A może to kolejne złudzenie optyczne? Tak czy inaczej, wygląda na to nad wyraz realnie. Warto zobaczyć jak woda, puszka, piłka czy samochód z wyłączonym silnikiem wbrew prawom grawitacji przemieszczają się same pod górkę. Zjawisko to odkryto w 1983 roku i po dziś dzień pozostaje zagadką.
Węsiory
Kamienne kręgi i kurhany w okolicach wsi Węsiory na północnym brzegu jeziora Długie budzą duże zainteresowanie nie tylko naukowców, ale również wielu innych ludzi, którzy wierzą w ich niezwykłą moc. Na stoku zalesionego wzgórza zachowały się trzy kamienne kręgi, fragment czwartego oraz 20 kurhanów. Znajduje się tu także ponad 100 grobów. Wszystkie te obiekty mieszczą się w środku lasu i są rozsiane na znacznym obszarze. Kręgi miały najprawdopodobniej znaczenie obrzędowe, a według radiestetów wykazują bardzo silne promieniowanie. Największy z nich ma średnicę około 26 metrów. Ta niezwykła nekropolia powstała około 2000 lat temu i prawdopodobnie jest pozostałością po Gotach, których pobyt na Pomorzu datuje się na okres I - III wieku n.e. Wielu ludzi wierzy w specjalną potęgę tego miejsca. Ponoć ma one niezwykłą moc uzdrawiania. Wpływa kojąco na duszę, przywracając spokój i harmonię. Niejednokrotnie obserwowano tu także zjawisko nadprzyrodzone związane z UFO.
Ponadto, na terenie rezerwatu zidentyfikowano ponad 30 gatunków porostów na głazach. Wiele z nich niezmiernie rzadko występuję w północnej Polsce ponieważ są one gatunkami typowo górskimi. Do tego, wiele roślin rzadko w ogóle występuje w naszym klimacie; są one charakterystyczne dla Skandynawii.
Rezerwat przyrody Meteoryt Morasko
Około pół kilometra od wsi Morasko w okolicach Poznania znajduje się niezwykły rezerwat przyrody o powierzchni około 55 hektarów. Tutaj, na terenie lasu dębowo-grabowego kryje się 7 kraterów. Trzy z nich wypełnione są wodą i tworzą śródleśne jeziora. Największy z kraterów ma około 90 metrów średnicy i otacza go wał naziemny dochodzący do 8 metrów wysokości. Wielu badaczy wierzy, że kratery powstały w wyniku uderzenia o powierzchnię Ziemi odłamków meteorytu żelazno-niklowego około 5 tysięcy lat temu. Odnaleziono tu wiele jego fragmentów. W 2006 roku za pomocą wykrywacza metali odkryto część meteorytu, który ważył 164 kg. Jak dotąd, jest to największy meteoryt znaleziony na terenie Polski. Po odkryciu kraterów powstała również teoria o ich lodowcowym pochodzeniu. Jednak, w związku z odkryciem materii meteorytowej oraz pyłku, o prawdopodobnie kosmicznym pochodzeniu , jest to pogląd mniej popularny. Jedno jest pewne. Kratery są unikatowym obiektem na mapie naszego kraju i jednym z około 150 tego typu miejsc na świecie.
Co ciekawe, na terenie rezerwatu można spotkać rzadkie gatunki roślin takie jak lilia złotogłów, kopytnik pospolity czy rosnący w zbiorniach wodnych i niezwykle rzadki w Wielkopolsce rogatek krótkoszyjkowy. Znajdziemy tu także rzadkie gatunki ptaków, a wśród nich m.in. dzięcioła czarnego.
Borne Sulinowo
Borne Sulinowo i okolice jeziora Pile w województwie zachodnio-pomorskim to miejsce wielu tajemnic. W latach 30 XX wieku zbudowano tu od podstaw miasteczko militarne dla potrzeb Wermachtu. Mieścił się tutaj samowystarczalny garnizon wojskowy z budynkiem dowodzenia, koszarowcami, blokami mieszkalnymi, garażami, hydrofornią, sklepami, a nawet kinem. W bazie stacjonowało kilkaset żołnierzy oraz oficerowie z rodzinami. Na tutejszym poligonie ćwiczyły m.in. oddziały Afrika Korps dowodzone przez gen. Rommla. Co dziwne, w trakcie walk o Wał Pomorski w 1945 roku wojska nagle opuściły miasto pozostawiając je w stanie nienaruszonym. Potem przejęła nad nim władze Armia Radziecka. Borne Sulinowo było wówczas najpilniej strzeżoną bazą Północnej Grupy Wojsk. Chociaż oficjalnie wojska te nie posiadały na terenie Polski rakiet strategicznych z głowicami atomowymi to nieopodal poligonu na zamkniętym terenie w Brzeźnicy można dziś znaleźć schrony, w których ukrywano samochodowe transportery wyrzutni SS-20.
Oficjalnie miasteczko nie istniało na mapach samochodowych. Wszystkie wiodące do niego drogi kończyły się w lesie lub w jeziorze. Jeśli komuś udało się już zapuścić w te tereny napotykał drut kolczasty i strażników, którzy szybko zawracali nieproszonych gości. Do 12 października 1992 wojsko radzieckie (w tym czasie już rosyjskie) ostatecznie opuściło Borne Sulinowo - było to 15 tysięcy żołnierzy kontyngentu Szóstej Witebsko-Nowogródzkiej Gwardyjskiej Dywizji Zmechanizowanej Armii Rosyjskiej. W kwietniu 1993 miasto przekazano polskim władzom cywilnym.
Dziś miejsce wciąż jest owiane tajemnicą. Badania radiestezyjne wykazały, że pod Bornem powinno znajdować się podziemne miasto z zakładem produkcyjnym, magazynami, koleją wąskotorową oraz całym szereg ciągów komunikacyjnych. Oczywiście, w bazach o tak ważnym znaczeniu strategicznym powinny mieścić się także schrony przeciwlotnicze i wiele innych podziemnych pomieszczeń. Jednak, jak dotąd nie odnaleziono żadnych dowodów na istnienie powyższych obiektów. Pozostaje pytanie; czy Rosjanie byli w stanie tak skutecznie ukryć wejścia do tychże podziemi?
Inną ciekawostką dotyczącą tego miejsca jest wyspa i podwodny las w jeziorze Pile, który jest skutkiem zapadnięcia się groty wapiennej pod powierzchnią wyspy.
Piramida w Rapie
Mazurska piramida to grobowiec na skraju Lasków Skalskich w Rapie koło Żabina. Została zaprojektowana przez duńskiego rzeźbiarza Bertela Thorvaldsena na zlecenie barona Friedricha von Fahrenheida i miała służyć jako miejsce pochówku jego rodziny. Baron był kolekcjonerem dzieł sztuki i interesował się egiptologią. Gdy usłyszał o niezwykłych właściwościach piramid sprzyjających mumifikacji ciał postanowił zbudować własną w swoim majątku. Według radiestetów miejsce, w którym wzniesiono grobowiec nie zostało wybrane przypadkowo. Podobno przecinają się tu trzy linie silnego promieniowania geomantycznego co miało koncentrować pozytywne emitowanie energii Ziemi i Kosmosu. Zewnętrzne ściany mają nachylenie około 70 stopni, a sklepienie wewnętrzne zbudowano pod kątem 51, 52 stopnia czyli podobnie jak w przypadku piramidy Cheopsa w Egipcie. Jako pierwsza została tam pochowana trzyletnia córeczka barona w 1811 roku. Potem, składano tam szczątki kolejnych członków rodziny, w tym ciało samego Friedricha von Fahrenheida. Mimo wilgotnego terenu, ciała rzeczywiście uległy mumifikacji. Rzadko można tu też napotkać jakiekolwiek owady. Niestety, w przeciągu wielu lat piramida była grabiona i niszczona. W czasie wojny została zbezczeszczona przez radzieckich żołnierzy. Trumny zostały otwarte, a ciała odarto z szat. Prawdopodobnie, zwłoki zostały też wówczas pozbawione głów. Związana jest z tym legenda opowiadana przez pobliskich mieszkańców. Według niej, w czasach kiedy grobowcem nikt już się nie opiekował, zaraza wybiła całe bydło w okolicy. Zdesperowani ludzie uznali, że zostało to spowodowane złymi mocami, które przyciągały nierozkładające się zwłoki w grobowcu więc odcięli im głowy.
Dziś ta nietypowa dla tych okolic budowla jest już wpisana na listę zabytków. Uporządkowano jej wnętrze, ciało ułożono na nowo w trumnach, a otwarte wejście zamurowano.










































