English  |
Odyssei.com - strona głównaOdyssei ZDROWIEOdyssei POGODAOdyssei KUCHNIE ŚWIATAOdyssei KULTURA ŚWIATAOdyssei KOCHAM GÓRYOdyssei GMINY POLSKIEOdyssei VIDEOOdyssei WYCIECZKIOdyssei Tanie LatanieOdyssei PRACA ZA GRANICĄOdyssei FORUM
Odyssei.com - strona główna
Szukaj


Strona główna » Maroko » Porady dotyczące Maroka

Porady dotyczące Maroka, Maroko

Zapalony wędrowiecZapalony wędrowiec Creoula
Rating 4/5Ocena 4.14 z 5.00. 14 głosów oddanych
Wyświetlono:   razy.

Pieniądze z Polski warto zabrać w euro, na miejscu wymienia się na dirhamy. 1E= 11,111Dh. Waluta jest narzucona z urzędu, więc wymiana w hotelu, na lotnisku, w banku, czy na straganie będzie raczej zawsze uczciwa- najczęściej pokazują wydruk z aktualnego kursu walut. Są to jedne z nielicznych transakcji w Maroko o jakie nie można się targować. Ważne, że dirhamów nie można wwozić i wywozić z Maroka, więc najlepiej nie wybierać zbyt dużo, a raczej dobierać pieniądze na bieżąco.

Przekraczanie granicy, szczególnie w drodze powrotnej może być problematyczne jeśli masz pecha- celnicy potrafią zatrzymać turystę na wiele godzin, wypytać o cele wyprawy, o rodzaj aparatu fotograficznego, sprawdzać bagaże w poszukiwaniu narkotyków i dirhamów. Mnie to nie spotkały, przekroczyłam w Ceucie granicę w pół godziny, ale nie warto ryzykować np. spóźnienia się na samolot i zaplanować rezerwę czasową na granicy nawet 6 godzin.

Wskazane szczepienia to tężec, dur brzuszny i żółtaczka typu a i b. Moi znajomi wykonali te szczepienia, ja nie ze względu na brak czasu. Minęło ponad 3 tygodnie od przyjazdu z Maroka i żadne choróbska się nie odzywają, więc prawdopodobnie miałam szczęście.

Jednak biegunki i problemy żołądkowe każdy przechodzi w mniejszym lub większym stopniu. Przed wyjazdem trzeba się zaopatrzyć w Lacidofit (flora bakteryjna), Stoperan, żelazo, a nawet Nifuroksazyd (silny lek na biegunkę i zatrucia pokarmowe, tylko na receptę). Trudno przez problemami żołądkowymi się ustrzec, bo bakterie czychają w wodzie używanje podczas mycia zębów, w warzywach, owocach, daniach w restauracji, a nawet w herbacie. Dużo zależy od organizmu, czasem skończy się na kilku biegach do toalety, a czasem na ciągnących się ,miesięcznych problemach po przyjeździe do kraju.

Jeśli brakuje Ci znajomości języka francuskiego (o arabskim nie wspominam), to warto przyswoić sobie chociaż kilka podstawowych zwrotów na temat targowania się i podróży. W języku angielskim mówią tylko nieliczni studenci i naciągacze.

Naciągacze... to duża udręka w Maroko. Zaczepiają na każdym kroku, w miastach zarówno mniejszych jak i większych (chociaż w Marakeszu, Fes jest to chyba najbardziej uciążliwe). Proponują oprowadzenie po mieście, gościnę w hotelu wujka( gdyby im wierzyć to całe miasto jest ich rodziną), obiad czy herbatę w rodzinnym interesie, podwiezienie taksówką, oprowadzenie po garbarni i farbiarni, po medynie, zapraszają do swojego kramu. Po 2 dniach są irytująco męczący, ale trzeba nauczyć się nie patrzeć w oczy i odmawiać na każdym kroku. Do szczególnie namolnych polecam wygłosić parę zdań w języku polskim, a najlepiej niemieckim- nie zdążyło się, żeby naganiacz nie zrezygnował po kilku wymianach zdań angielsko- polskich.
Szczególną grupę namolnych żebraków stanowią dzieci. Krzyczą, obiegają naokoło, robią duże oczy i proszą o dirhama. Nie warto im dawać pieniędzy, raczej można coś kupić lub dać breloczek, smyczkę z polski. Jedyny sposób na dzieci to uśmiech i zabawa: otwieranie i zamykanie pięści, głośny śmiech, przedrzeźnianie, wtedy dziecko przestaje widzieć w Tobie frajera i zaczyna się bawić, a potem odchodzi w swoją stronę. Najgorsze wyjście to robienie obrażonych min i irytacja, bo dzieciak robi się coraz bardziej namolny.
Wkurzony naciągacz potrafi wyzywać w twarz od rasistów, ale działa na nich odzew w stylu „No, it’s your problem, you are rasist, becouse you think that I’m studpid”

Z Polski można zabrać smycze, breloczki, paseczki na wymianę- szczególnie w turystycznych wioskach (np. Imil) można wymienić takie ‘polskie badziewie na ich badziewie’, czyli kolczyki, bransoletki posrebrzane i inne souveniry.

Transport.
Czyste, wygodne, szybkie pociągi polecam każdemu kto może pozwolić sobie na wydanie kilku dodatkowych dirhamów. Są droższe o ¼ na dłuższych trasach niż autobusy CTM. Ich wadą jest niewielka ilość połączeń, bo np. żeby dostać się z Fes do Marakeszu, trzeba jechać przez Casablankę- więc zupełnie naokoło.
Autobusy dzielą się na CTM-y i na normalne, czyli tak naprawdę ta druga grupa to prywatni przewoźnicy. CTM jest klimatyzowany, szybszy i o wiele lepszym standardzie. Najczęściej droższy od normalnego o ok. 1/3 ceny. Normalne autobusy to tłum, bagaże na dachu, kobiety z kurami pod pachą, naciągacze, kozy wyskakujące z bagażnika przy pakowaniu bagażu... czyli aura czysto marokańska. Chyba warta zobaczenia chociaż raz dla wytrwałych: irytujący, ale śmieszny i ciekawy przyjazd. Jeśli zależny nam na zaznaniu snu lub mniejszym telepaniu po dziurawych, marokańskich droga, to polecam jednak CTMa. Ciekawostką jest, że najczęściej dworzec CTM i dworzec normalnych autobusowy są w innych miejscach miasta, więc dla porównania cen, trzeba się przejść. Czasem można spotkać okienko CTMa na normalnym dworcu i dowiedzieć się na temat czasu odjazdu i kosztu biletu.
Zarówno w CTMie jak i normalnym autobusie zapłacimy dodatkowo za bagaż, najczęściej ok. 5-10 dh.
W mieście poruszamy się grands taxis i petit taxi zarejestrowane na 6 osób stare mercedesy. Jeśli bierzemy taksę, to nigdy w pojedynkę, bo płaci się również za miejsca wolne. Czyli ekipa najlepiej 5-6 osobowa. Bagażami nie ma co się przejmować, bo kierowcy sprytnie pakują bagażnik z górką i dowiązują sznurkiem. Z grans taxi warto korzystać na odcinkach praktycznie nieprzejezdnych przez autobusy, np. z Marakeszu do Imilu- w drodze na Jabal Toubkal. Oczywiście trzeba się ostro targować, jak o wszystko.

Targowanie się. Każdy kto był w kraju arabskim, lub w krajach południowej Europy, wie, że targowanie jest sztuką którą się zdobywa po kilku dniach, a doskonali przez wiele wyjazdów, lat.
Często można usłyszeć „ile chcesz za to zapłacić?” i trzeba mieć wyczucie albo choć pobieżną orientację w cenach żeby dobrze wystartować. Czasami jest to ½ ceny, a czasami 1/20. Targować się trzeba wszędzie: o ceny hotelu, o souveniry, o taksówkę. Produkty z karteczką o wysokości ceny można spotkać na nielicznych halach targowych, ale to zuepłne wyjątki. Nie targujemy się o bilet autobusowy (ale o cenę bagażu już tak), o cenę pociągu, przy wymianie waluty i zakupie znaczków pocztowych. Stałe ceny mają tez produkty w sklepach takie jak mleko, pieczywo, jogurty, batoniki, ale jeśli nie znasz ceny, to łatwo mogą ci rzucić podwojoną stawkę, bo wyglądasz na świeżego turystę.

Ceny. Nocleg w hotelu w Fes, Meknes, Shefthawan, Tetouan to 30- 50dh/osobę. Większa grupa może się wytargować na 20-30dh/osobę jeśli śpią we wspólnym pokoju. W pojedynkę trzeba się liczyć z ceną wyższa o 10-20 dh za noc. Z najdroższymi noclegami spotkałam się w Marakeszu. Hoteliki wybieramy małe, koniecznie na starymi mieście, w medinach, bo na starym mieście jest zawsze drożej. Dużym ułatwieniem jest korzystanie z rozpiski hotelików w przewodniku Pascala- szukając z mapą dużo łatwiej odszukać ukryty między straganami malutki szyld z nazwą. Problematyczna jest jedynie skala map Pascala, która sporo odbiega od prawdy.
Żywność jest tania.
1l melak- 8dh, 05mleka- 5dh,
jogurt owocowy danon 0,5l- 6-8dh
bagietka, ogrągła buła pita- 1-1,50dh
owoce: banany, pomarańcze, melony, truskawki są bajecznie tanie
woda mineralna 1,5l – 5dh
serek topiony w trójkącie- 1-2dh/sztukę.
Pożywny obiad w medinie w knajpce(np. mięso wieprzowe/ drobiowe z kuskusem i warzywami, frytkami)- 30-60dh
Herbata miętowa w knajpce- Fresh mint tea- ok. 8dh


Fotografia. Nie tylko krajobrazy w Maroko kuszą, ale i ludzi i ich kultura. Jednak ich wierzenia mówią o zabraniu duszy podczas robienia fotek. Koniecznie trzeba zapytać przed zrobieniem fotografii komukolwiek: wystarczy pokazać aparat, żeby uzyskać nerwową odmowę w postaci machania rękami, lub uśmiech i ‘ok.’. Kobiet z zakrytymi twarzami, czy mężczyzn w tradycyjnym ubiorze, z czapeczką, chustą na głowie nie warto pytać. Zdjęcia zawsze można robić z ukrycia, np. z tarasu hotelu. Państwo zabrania robienia zdjęć obiektom wojskowym, tamom, zbiornikom wodnym, mundurowym, meczetom i innym obiektom religijnym itp.

Użyteczna informacja? Oceń ją:
Dodaj komentarz >>

Wybierz obszar, który cię interesuje:

 Maroko - relacje i reportaże Maroko - zdjęcia Maroko - filmy z wakacji Maroko - porady i wskazówki Zadaj pytanie na temat tego kraju
Maroko - szczepienia, porady zdrowotne Maroko - kuchnia, potrawy, alkohole Maroko - kultura, obyczaje, zabytki  FajnaOferta - wycieczki, last minute Maroko - pogoda, temperatura, klimat



Odyssei Forum Podrnika






Jeeli chcesz otrzymywa nasz Newsletter, wpisz swj adres:


Odyseusz 2007
Społeczność Odyssei.com
Zobacz, kto był już w tym kraju










  + Przyłącz się do naszej społeczności
  Odyssei.com forum - ostatnie posty

   Odyssei.com Forum podróżnika

  Wątpliwości? Zapytaj specjalistę!
  » Maroko

   Zostań doradcą!