Wyprawa rowerowa Szwecja - Dania 2003
yaro2b Wyświetlono: 761 razy 2004-03-26 13:14:05![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.06 (53 głosów) |
Szwecja - Dzień 17, 18, 19 i 20...
DZIEŃ 17
Piątek 15.08.2003
Wstałem już o 4:00 , a raczej zostałem obudzony przez wiatr. Tej nocy nie spałem dłużej niż 3-4 godziny, budząc się co parę minut. Około godz. 7:30 wyruszylismy w drogę. Nasza trasa biegła przez Lund >> Dalby >> S.Sandby >> Revingeby >> Harlosa >> Ostraby >> Horby w tej miejscowości nabraliśmy wody i pojechaliśmy parę km za wieś Aspinge. Około godz. 14 już znaleźliśmy miejsce do rozbicia się, (las, mała łączka - byle tylko skryć się przed wiatrem) Ten sam dzień od samego początku był mało udany. Było chłodno, wilgotno i co jakiś czas padało. Jak tylko rozbiliśmy namioty ( ok. 14) od razu położyłem się spać. Obudziłem się około godz. 18, mocno padało. Asia mi powiedziała, iż pada tak od 15:00 a ten stan nie zmienił się do późnego wieczora. Jak tylko się obudziłem zauważyłem w namiocie 2 kałuże wody na podłodze. Okazało się przez naszywki (takie badziewie na którym jest napisane w 10 tys. językach że to jest namiot z polyestru.) ścieka woda do środka. Więc miałem zajęcie i przez ok. 1 godz. odpruwałem te zasrane naszywki tak aby nie uszkodzić szwów namiotu - co za tępy chinol przyszył to cholerstwo. Po bardzo skomplikowanej operacji - prawie jak na otwartym sercu, poczułem że musze wrzucić jakiś pyszności na żołądek :). MENU było wyborne :zupka chińska, drugie danie - makaron w sosie pieczarkowym plus herbata niskosłodzona- akurat skończył mi się cukier. Tego dnia nauczyłem się gotować w namiocie i stwierdziłem że to bardzo światowe wakacje z przewagą kultury wschodu. Namiot -"made in china", zupki - kuchnia orientalna prosto z Chin, kraj - Szwecja, scyzoryk - Szwajcarski, wędlina do kanapek - Duńska a gaz z Francji :) . Po papu pogadalismy jeszcze z godzinkę albo dwie, trochę Bk-i z niczego i lulu. (oczywiście dalej padało)
Przejechana droga
· 78 km
Zakupy
· chelb - 16 SEK
· mleko - 8 SEK
DZIEŃ 18
Sobota 16.08.2003
Dzisiejszy dzień zaczął się dla mnie około godz. 8:00. Poranek nie wyglądał zachęcająco na tyle żeby się ruszać ze śpiwora, a już na pewno nie po to by jechać na rowerze. Niebo było ciemne, wiało i było zimno. No ale nic, trzeba ruszać drogę, całe szczęście że nie padało, chociaż niebo wyglądało tak jakby w każdej chwili miało zacząć padać. Nasza trasa przebiegała następująco: z Aspinge >> Svenskop >> Tollarp >> Kristianstad >> Balsby >> Osterslov >> Arkelstrop >> Nasum >> Dogsperyd, parę km za ostatnią wsią rozbiliśmy się na ładnej łączce, oddzielonej od mało uczęszczanej drogi murem z głazów. Po godzinie jazdy trochę się rozpogodziło a gdy rozbijaliśmy namioty (ok. 17:00) świeciło pełne słońce - chociaż na horyzoncie było widać niewesołe chmury. Tego dnia zaszalałem i kupiłem sobie 6 jajek :), będzie jajecznica.
| Oceń relację |
Komentarze
SzwecjaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju





















zapraszam do odwiedzenia mojej strony... na niej jest wszystko opisane i przedstawione w bardziej czytelny sposob :)
www.podroze.rowerem.prv.pl
Zapraszam :)
nie wiem czy jeszcze tu zaglądasz bo to przecież 5 lqat minęło od wyprawy która opisujesz ale dopiero dzisiaj poczytalam sobie Ciebie hehehe może dlatego, że do Danii się wybieram i szukam miejsc godnych zauważenia...super sprawa taka wyprawa jaką udalo Ci się zorganizowac to dobrze że sa tacy ludzie jak Ty na tym swiecie