Wyprawa rowerowa Szwecja - Dania 2003
yaro2b Wyświetlono: 810 razy 2004-03-26 12:08:14![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.02 (54 głosów) |
Szwecja Dzień 2,3,4
DZIEŃ 2
Czwartek 31.07.2003
Pobudka przed godz. 6:00,tak sobie zaplanowaliśmy dzień wcześniej aby wstać wcześnie rano i jak najmniej przeszkadzać właścicielom podwórka na którym spaliśmy. Z rana była wielka rosa, ale za to niebo było piękne i czyściutkie. W 2 godz. pozbieraliśmy się do wyjazdu, jednak nie zdążyliśmy jeszcze wyjechać a nasz gospodarz przyszedł z butelkami pysznego gruszkowego napoju i talerzem pełnym kanapek. Nasze zaskoczenie, jak można się domyśleć, było dość spore. Około godz. 9 wyruszyliśmy w drogę. Przez pierwsze 40 km szło całkiem nieźle , jednak po tym odcinku wjechaliśmy do lasu i z asfaltowej równiutkiej jak stół drogi przenieśliśmy się na leśne ścieżki. W lesie pokonaliśmy ok. 6 km wzniesienie (ponad 100 m wysokości względnej) nie było łatwo ale udało się, a jak przystało na porządną górkę zaraz po niej było cudownie z górki :).
Gdy tylko wydostaliśmy się z lasu czekał na nas odcinek równiutkiego asfaltu z górki, jednak nie trawo to długo. Po paru minutach całkiem przyjemnej jazdy bez pedałowania znów trafiliśmy do lasu. Tam spotkaliśmy dwie całkiem ładne..... polki :) .które poleciły nam pobliskie jezioro. Zaraz się tam udaliśmy - było SUUPER !!!.Woda przeźroczysta ,bardzo ciepła a dno jak w morzu (czysty piasek). W tym miejscu zostawiliśmy nasze damskie towarzystwo i razem z Krzyśkiem pojechaliśmy do najbliższego miasta (byliśmy ok. 4km od miasta Bromolla) po zakupy tzw. food suply :) Po powrocie rozbiliśmy się na niewielkim kawałku ziemi nad samym jeziorem. Były tam łodzie, stół, ławki itp. a gospodarz z którym rozmawialiśmy był zupełnie pijany i rozmowa była całkiem wesoła. Tego dnia zrobiliśmy równe 116km - poszło gładko a po makaronie z sosem serowym byłem już całkiem najedzony i aby się odprężyć wybrałem się na ryby. (nic nie złapałem :)
Przejechana droga
116 km
Zakupy
chleb z makiem - 9 SEK
jogurt 12 SEK
cos na kształt polskiego Plusza - 20 SEK
DZIEŃ 3
Piątek 01.08.2003
Wyjechaliśmy ok. godz. 9. Pobudka ok. 6 i tak pewnie będzie wyglądała każda pobudka :). Pogoda - pełne słońce,więc nie można było zmarnować takiego słoneczka.Bez większego namysłu, razem z Krzyśkiem utopilismy nasze głowy w jeziorze- cudowne orzeźwienie :) Tego dnia nie zdarzyło się nic specjalnego. Jechaliśmy do miasta Sjobo (ok. 92 km) Po drodze natrafiliśmy na jeszcze większą górę niż wczoraj, jednak tym razem jechaliśmy asfaltem. Po drodze spiekliśmy się strasznie i bardzo boli mnie czoło :) Na noc zatrzymaliśmy się u znajomej Krzyśka - Kristiny. Była bardzo miła i przyjęła nas pysznym spaghetti. Poza tym mogliśmy się wszyscy wykąpać, wyprać nasze ubrania, ogolić się a nawet posiedzieć chwilkę na NECie.
| Oceń relację |
SzwecjaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju



















