• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28724
  • Porad: 18793
  • Postów: 115536
  • Tematów: 10546

Jezioro Onega'97 1*

ss Wyświetlono: 1138 razy 2004-03-19 11:50:03
  Ocena:1.88 (131 głosów)


Nieoczekiwany faks od Alioszy z Kaliningradu:

Wybieramy się z przyjacielem w podróż po jeziorze Onega na łódce żaglowo-wiosłowej, którą sami zbudowaliśmy jeszcze w Murmańsku. Jeśli masz czas i chęć, w łódce jest miejsce na trzech.

Pewnie, że mam chęć i to taką, że czas się znajdzie, choćbym go miał wytrzasnąć spod ziemi. Onega jest drugim co do wielkości jeziorem Europy, po Ładodze. Obaj rekordziści znajdują się na południowym skraju rosyjskiej Karelii, na NE od Sankt-Petersburga. To już jest prawdziwa Rosja a nie jakieś tam Podmoskowje czy Kaliningradskaja obłast'.

Udało mi się namówić Alioszę do takiej zmiany terminów, że mogę wziąć udział w konferencji w Warszawie, prosto z niej udać się na Onegę a następnie zdążyć jeszcze w Horhany na Ukrainie z Klubem Karpackim. W międzyczasie nie mam szans na powrót do Gdańska, muszę więc zabrać ze sobą do Warszawy trzy różne ekwipunki: konferencyjny, wodny i górski.

Zarówno na Onegę jak w Horhany muszę mieć ze sobą jedzenie na całą wędrówkę a w przerwach nie starczy mi czasu na ambitniejsze zakupy. Wiozę więc ze sobą do Warszawy dwa olbrzymie plecaki z mnóstwem sprzętu i jedzeniem na prawie miesiąc. Mniejsza o wagę, w końcu pociąg udźwignie, ale mam poważne trudności z objętością. Problemem jest też logistyka poszczególnych przepakowań: co zostawić w jakiej przechowalni i obok czego mogą leżeć ubrania konferencyjne, żeby się nie pogniotły i nie przeszły zapachem proteiny sojowej stanowiącej podstawę wielodniowego wyżywienia.

W dodatku z nieba przez cały czas leje się sumassziedszaja żara, jak to ładnie określa Aliosza.

Piątek, 4.VII

Wyjeżdżam polskim autobusem z dworca Warszawa-Stadion. W autobusie oprócz 2 kierowców i mnie są sami Rosjanie, cziełnoki czyli czółenka, stale kursujący między Warszawą i Kaliningradem i wożący towary. Niewielu -- razem ze mną wszystkiego 10 pasażerów. Na przejściu granicznym w Bezledach celnicy są w dobrym humorze i żartują z czółenkami z ich turystycznych paszportów (jak odpoczęliście? co zwiedziliście? czy Polacy mają ciekawe zabytki?). Zażywna jejmość chce wyswatać swoją nieobecną siostrę polskiemu WOPiście, ale ten żąda najpierw zdjęcia dziewczyny.
Rosyjski celnik pyta, co mam w plecaku; odpowiadam, że spasatielnyj żiliet. Jeśli tak, to mogę iść. Nabrałem go: to jest kamizelka asekuracyjna a nie ratunkowa, o wyporności zaledwie 5 kG. Nie sądzę, żeby celnikowi robiło to jakąkolwiek różnicę, a ,,ratunkowa'' lepiej brzmi. Aliosza bardzo naciskał na to, żebym przywiózł ze sobą taki sprzęt.

Do Kaliningradu dojeżdżamy o godzinę wcześniej niż to jest przewidziane w rozkładzie jazdy. Oczywiście Alioszy nie ma jeszcze na dworcu. Żeton telefoniczny kosztuje 900 rubli; nie mogą mi go sprzedać, bo nie mają 100 rubli reszty z tysiąca.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
RosjaWybierz obszar który Cię interesuje

RosjaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju