Grossglockner 2005 - część II
Grossglockner 2005 - część II


Piotbula2006-07-17 17:38:00
Wyświetlono razy (ostatnio: )
http://www.piotbula.republika.pl
Jeszcze przy wychodzeniu ze schroniska usłyszeliśmy odgłos schodzącej niewielkiej lawiny, a trakcie wspinaczki przez lodowiec byliśmy świadkami akcji ratowniczej przy użyciu śmigłowca. Na trudniejszej od naszej trasie na szczyt, wiodącej granią już od schroniska, jeden z alpinistów odpadł od ściany i dodatkowo dostał kamieniem w głowę. Ratownik przejął go na linie i tak niesieni przez śmigłowiec dolecieli do schroniska, gdzie jak się później okazało duży udział w ratowaniu poszkodowanego miał Sebastian, będący ratownikiem górskim. Odpowiednio zaopatrzonego odtransportowano potem prosto do szpitala w dość ciężkim stanie.
My jednak za dużo o tym nie wiedzieliśmy w trakcie wspinaczki i może dobrze. Wykonaliśmy tylko serię fotek wiszących na linie pod śmigłowcem ratownika i poszkodowanego na tle gór i wpinaliśmy się dalej. Wokół nas widoki zapierały dech w piersiach. Liczne masywy górskie miejscami pokryte śniegiem po których pełzały drobne chmurki były przepięknie oświetlane jesiennym słońcem. Było praktycznie bezwietrznie. Taka pogoda rzadko się tu zdarza, ale akurat dla nas taka była zamówiona.
Po przejściu przez lodowiec lina została sklarowana i dalej po grani musieliśmy przejść dość trudny oblodzony odcinek - trudny dla mnie oczywiście ;). Mogliśmy się jednak ubezpieczać na stalowej linie rozciągniętej wzdłuż trasy wejścia. Po dwóch godzinach od wyruszenia z naszego schroniska byliśmy przy Erzh.-Johann Hütte. Chyba dobrze, że nie wybraliśmy się tu wczoraj nocą ;) Po krótkiej przerwie i konsumpcji połowy tabliczki czekolady ruszyliśmy w górę ku widocznemu przed nami szczytowi. Pięknie na lodowcu wyglądają grupy wspinających się alpinistów, jak mrówki idące za sobą... Teraz trzeba było już założyć raki ponieważ śnieg był jeszcze zmrożony, a podejście strome i ryzyko zjechania kilkudziesięciu
...
Zobacz zdjęcia:
Austria
Austria - wybierz obszar, który cię interesuje:















































