Bornholm 2005
Bornholm 2005


Piotbula2006-07-17 17:26:34
Wyświetlono razy (ostatnio: )
by spędzić całe życie ;))
Wróciliśmy na Gallokken Camping by oglądając na zmianę zmagania sportowców na mistrzostwach Europy w lekkoatletyce i dziadków w bile obok stołówki spożyliśmy kiełbaski z patelni. Kempingowa kuchnia była wyposażona doskonale i podobnie jak na Islandii mnóstwo tu artykułów pozostawionych przez odjeżdżających dla zapominalskich - skorzystaliśmy z musztardy ;)
Obudziło nas słońce podnoszące temperaturę w miarę podnoszenia się nad horyzont. Sprawdziliśmy powietrze w kołach, zjedliśmy śniadanie i po małych zakupach w centrum ruszyliśmy tym razem wzdłuż południowego wybrzeża w kierunku Nexo, gdzie o 17 odpływał nasz prom do Kołobrzegu. Pogoda nadal nam sprzyjała, lekki wiaterek zapobiegał przegrzaniu. Moje mięśnie ( zwłaszcza pośladkowe ) odrobinę odczuwały przejechane kilometry, ale jechałem bez większych problemów. Krajobrazy w okolicy odmienne od tych na północy wyspy. Dominowały uprawne pola porośnięte zbożami i nowoczesne wiatraki zapewniające ekologiczną elektryczność. Dość szybko dojechaliśmy do Dueodde, gdzie zostawiliśmy rowery na kempingowym parkingu. Zabraliśmy plażowe akcesoria i poszliśmy śladem tłumów w kierunku morza. Plaża zgodnie z opisem przewodnika tu przepiękna i taka szeroka, że cały tłum rozproszył się poza zasięg wzroku i każdy może znaleźć dla siebie spokojne miejsce. Piasek jest tu bardzo drobny i podobno był używany do klepsydr w czasach gdy przy ich użyciu odmierzano czas. Nam piasek służył jako podłoże, na którym się wylegiwaliśmy w słońcu przez dwie godzinki. Trzeba było jednak się zebrać i jechać dalej. Pojechaliśmy po drodze do przystani promowej do kościółka Bodils kirke. Tu wydarzyła się tragedia... Moja prawie nowa karta CF nagle przestała działać i jak się okazało później, wszystkie piękne fotki zrobione dotychczas na wyspie przepadły. Dobrze chociaż, że część tych widoków zostało w pamięci. Pytanie tylko na jak długo ;)
Romański kościółek z XII wieku służył kiedyś dodatkowo jako spichlerz żywności, ale wtedy była to powszechna praktyka. Warto zajrzeć do wnętrza obejrzeć ołtarz i zabytkowe chrzcielnice.
Stąd do Nexo już tylko kilka kilometrów i po przejechaniu w ciągu całego dnia około 40 km mieliśmy jeszcze przed odprawą czas na małe zakupy - polecam cuchnący serek pleśniowy Danablu.
Byliśmy godzinę przed planowanym odpłynięciem a już kolejka do punktu celnego była ogromna. Stateczek z okazji kończącego się długiego weekendu w Polsce miał być przepełniony maksymalnie. Żeby było ciekawiej celnik się rozchorował i nie mógł przyjść by nas odprawić, więc jego koledzy postanowili nas wypuścić z Danii bez odprawy. Otworzono więc boczne bramy i nagle wszyscy którzy stali w kolejce od dwóch godzin z pierwszych stali się ostatnimi. Po raz kolejny okazało się jak kulturalnym narodem jesteśmy... Prawie wszyscy rzucili się w kierunku bramy prawie zadeptując konkurentów do najlepszych miejsc. My nie walczyliśmy i w związku z tym cudem znaleźliśmy w ogóle wolne miejsca. Fakt, że na krzesłach na parkiecie pokładowej dyskoteki :) Z planowanej czterogodzinnej drzemki nici...
Dopłynęliśmy do Kołobrzegu planowo, ale zanim przeszliśmy przez odprawę i zapakowaliśmy rowery do czekającego na nas autka była prawie 24. Droga powrotna minęła jednak szczęśliwie i będąc o piątej w Warszawie zdążyłem na rano do pracy w Kamyku...
Wycieczka uzmysłowiła mi plusy i minusy podróżowania rowerem i chyba zrezygnuję z planowanej na zimę wyprawy rowerowej do Wietnamu. Głównie z powodu konieczności pilnowania bagaży i roweru w czasie podróży. Wietnam pod tym względem jest chyba bardziej podobny do Polski niż do Danii ;))
Zobacz zdjęcia:
Dania
Dania - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























