Kuba 2005 - Cienfuegos,Trinidad, Valle de los Ingenios
Kuba 2005 - Cienfuegos,Trinidad, Valle de los Ingenios


Piotbula2006-07-17 16:24:59
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 1.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
cała dolinę i otaczające ją góry. Na szczycie znajduje się knajpka, gdzie można wypić piwo i zakupić pamiątki. Szef interesu proponował nam jeszcze niedrogo dziewczynę...
Dalsza droga wiodła ostrym zjazdem. Jechało się super, ale wszyscy zastanawiali się jak podjedziemy z powrotem? Po pokonaniu ok. 15 km dojechaliśmy do starej plantacji trzciny z wieżą widokową w w Manaca-Iznaga. Większość turystów przyjeżdża tu pociągiem lub autokarami. Dla nich pod wieżą ustawione są stragany, gdzie można kupić bawełniane obrusy i ubrania. Za 1 $ wspięliśmy się na wieżę.
Widoki dookoła były bardzo ciekawe, chociaż morza – o którym pisał przewodnik – nie zobaczyliśmy. Po krótkiej sesji fotograficznej wybraliśmy się na zakupy. Za 9 $ kupiłem obrus, za 3 $ - wiejską koszulę dla dziecka, a za 1 $ - 5 sznurów korali. Gdy reszta targowała się jeszcze, wybrałem się na spacer po okolicznej wiosce. Szczęśliwi tubylcy pozowali z kurczakami do zdjęć.
Przed drogą powrotną zakupiliśmy po szklance soku z trzciny cukrowej po 0,8 peso. Sok był dość słodki, ale całkiem orzeźwiający i dodający energii do dalszej jazdy. Gdy dojechaliśmy do stromego podjazdu z małą awarią roweru Pawła, postanowiliśmy odpocząć na przystanku. Pogadaliśmy trochę z dziadkiem czekającym na transport do miasta. Kiedy udało mu się złapać stopa, zapakowaliśmy się razem z rowerami na przyczepkę za traktorem.
Wysiedliśmy ponownie koło „miradoru”. Zaraz na początku dalszej jazdy Paweł złapał gumę. Na szczęście udało mu się znowu zatrzymać stopa – dziadka na wozie z trzciną cukrową, ciągniętego przez małego konika. Musieliśmy na niego trochę poczekać w „teatralnej knajpie”. Kubańczyk obsługujący wypożyczalnię rowerów załatwił nam po znajomości piwo za 1 $. Traktował nas ulgowo, ponieważ był kiedyś w Bułgarii i mógł się z nami dogadać po rosyjsku. Ponownie przyglądaliśmy się nauce gry na bębnach, która kosztuje 10 $ za 2 godziny. Za tą samą cenę można również zatrudnić instruktora nauki salsy. Wracając na kwaterę zajrzeliśmy na targ, na którym kupiłem figurki muzykantów i domino, a chłopaki wymienili stare ciuchy na słomkowe kapelusze.
Wieczorem udało się nam wreszcie znaleźć piwo lane do plastikowych kubków za 5 peso. Posiedzieliśmy trochę w parku, gadając z lekko pijanym Kubańczykiem, który oczywiście chciał nam sprzedać cygara.
Zobacz zdjęcia:
Kuba
Kuba - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj





















