Kuba 2005 - Hawana
Kuba 2005 - Hawana


Piotbula2006-07-17 15:54:26
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.00 z 5.00. 3 głosów oddanych
ale nawet w najlepszym podobno w Hawanie punkcie nie podjęli się próby odkręcenia filtru. Został mi więc tylko jeden obiektyw, ale i tak byłem szczęśliwy, że aparat działał po solidnym uderzeniu o skały.
Pospacerowałem jeszcze po chińskiej dzielnicy, gdzie jednak oprócz chińskich napisów na knajpach nie widziałem żadnego Chińczyka. Nawet w barze Pekin, gdzie zafundowałem sobie Mojito za 3 $ obsługiwali mnie Kubańczycy.
Wylądowaliśmy na dworcu tak jak nas poinstruowano. Od razu dowiedzieliśmy się, że pociąg się zepsuł i trzeba czekać nie wiadomo za bardzo jak długo, aż podstawią kolejny. Leżeliśmy na plecakach cztery godziny czytając w naszym niemieckim przewodniku po Kubie, że ten kto podróżuje samodzielnie musi mieć czas i cierpliwość ;)
W międzyczasie poznaliśmy Duka, skośnookiego Kanadyjczyka pochodzenia wietnamskiego, który przyłączył się do nas w obawie przed kieszonkowcami. Okazał się być bardzo ciekawym człowiekiem. Miał 65 lat i w czasach swej młodości odbył siedmioletnią podróż dookoła świata ze swoją żoną i dzieciakiem. Nawet chwalił się wycinkami z kanadyjskiej gazety o swojej podróży, w czasie której odwiedził ponad 100 krajów. Twierdził jednak, że podróżowanie w latach 70-tych to nie to samo co teraz. W dzisiejszych czasach każdy chce na turyście zarobić, a wtedy każdy gościł ich z ciekawości spotykania innego człowieka.
Obserwując ludzi wcześniej i teraz na dworcu doszedłem do wniosku, że Kuba jest jednym z nielicznych miejsc gdzie nie ma chyba problemów rasowych. Biali, czarni i mulaci często w wymieszanych grupach sprawiali wrażenie całkowicie zintegrowanych rasowo. Może to trudy życia ich połączyły?
W końcu około 19 pociąg przyjechał. Proces wsiadania do pociągu nie był prosty. Trzy razy sprawdzano nam dokumenty i bilety. Najpierw wpuszczając nas na peron, potem do pociągu, a w końcu już na miejscach. Może i dobrze, że bilety kupowaliśmy oficjalnie. Sam pociąg swoim standardem na kolana nie rzucał, ale siedzenia były wysokie i dość wygodne. Szkoda może że "lekko" brudne. Jarek stwierdził, że nie oprze głowy przez cała podróż, ale lekko chyba przesadzał. Zawsze włosy można umyć, a ubranie wyprać ;)
Zobacz zdjęcia:
Kuba
Kuba - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj





















