Kuba 2005 - Varadero, Matanzas, Hawana
Kuba 2005 - Varadero, Matanzas, Hawana


Piotbula2006-07-17 15:44:20
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.29 z 5.00. 14 głosów oddanych
się na pociąg i około 13 byliśmy w stolicy Kuby za dworcu Casablanca. By dostać się do centrum musieliśmy przepłynąć promem przez zatokę. Przy wejściu do promowego terminalu trafiliśmy na bardzo szczegółową kontrolę bagażu. Przeszukali nam bagaże tak dokładnie, że Jarek musiał zostawić resztki wódeczki z Polski. Ciekawe czy takie przepisy, czy po prostu chłopaki chcieli się napić alkoholu zza morza. Bilety na prom kosztują 10 peso. Mieliśmy możliwość obejrzeć z jednej strony panoramę Habana Vieja oraz z drugiej strony cytadelę i pomnik Chrystusa strzegącego miasta. Wykorzystaliśmy numer telefonu do znajomych Luisa Alberto wykonując telefon lokalny za 5 centymów kubańskich ! ;). Nie mieli akurat wolnych miejsc, ale dali nam adres pod który mamy dojść. Ruszyliśmy więc ulicami Starego Miasta w pełnym rynsztunku, przypiekani kubańskim słońcem. Co jakiś czas byliśmy zaczepiani przez miejscowych naganiaczy by obejrzeć kwaterę. Funkcjonuje to na dość zdrowych zasadach. Właściciel kwatery oddaje część zarobku naganiaczowi i wszyscy są szczęśliwi. Wiadomo, że znajdując kwaterę samemu łatwiej targować się o niższą cenę. W końcu nie doszliśmy do wskazanego adresu, ale daliśmy się zaciągnąć do kwatery na ulicy Compostella - w samym centrum Habana Vieja. Wytargowaliśmy śniadanie gratis w cenie 25 $ za dwuosobowy pokój.
Zostawiwszy bagaże poszliśmy pospacerować po tym niesamowitym mieście. Kolonialne budynki pozostawione są tu same sobie. Nikt nie dba o jakikolwiek remont. Większość fasad jest w kiepskim stanie, ale dla turystów klimat miasta jest przez to wyjątkowy. Dodatkowo na ulicach stoją samochody znacznie starsze od któregokolwiek z uczestników naszej wycieczki, także w bardzo różnym stanie. Co ciekawe wszystkie są sprawne. Jedyną ulicą nieco odrestaurowaną dla turystów jest Obispo i dlatego jest ich tu najwięcej. Tu też najwięcej sklepików, knajpek i banków. Doszliśmy aż do Placu Katedralnego, który moim zdaniem jest jednym z piękniejszych miejsc w Hawanie. Dodatkowo zawsze grają tu na żywo kubańską muzykę i można poczuć klimaty bardzo starej Hawany. Obok znajduje się czynny w weekendy targ z pamiątkami. Wracając w kierunku kwatery w okienku prywatnego domu zakupiliśmy pizzę za 8 peso i była na tyle zjadliwa, że właśnie pizza miała się stać głównym składnikiem naszego menu na wyspie. Znaleźliśmy też knajpkę obok z piwem za 6 pesos. Jedynym problemem okazał się niedostatek kubków i musieliśmy sporo poczekać, aż znajdą się wolne by napić się lanego piwa hawańskiego. W międzyczasie miłe kelnerki zaprosiły nas na wieczór panieński swojej koleżanki. Poszliśmy zatem wieczorem do jej domu, gdzie na dziedzińcu odbywała się większa impreza. Znajomi i sąsiedzi popijali różnego rodzaju alkohol - głównie rum i piwo. Jedzenia jednak za dużo nie było i poszliśmy do pobliskiej knajpki zapraszani przez koleżanki. Tu boleśnie nauczyliśmy się, że będąc zapraszanym przez Kubańczyków płacić trzeba za wszystkich, a przylazło za nami chyba pół imprezy ;) Byliśmy jednak honorowi i popłynęło prawie 80 $ - dobrze chociaż, że jedzenie w miarę smaczne było. Z pustymi kieszeniami, po krótkich tańcach na imprezie i kilku drinkach ( już darmowych ) wróciliśmy na kwatery bogatsi w doświadczenia, biedniejsi o całodniowy budżet...
Zobacz zdjęcia:
Kuba
Kuba - wybierz obszar, który cię interesuje:












































