Czas trwania naszej wyprawy: 2 sierpnia – 2 września 2002
Liczba uczestników: 3 osoby: Gośka, Olo, i ja
Całkowity koszt wyprawy: 1700 USD/osobę
Ameryka Południowa II

Dysz2004-03-16 13:29:00
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
dziś nie zapomnę miny jednego z promotorów, który sprzedawał w ten sposób cukierki. Oczywiście jak wszyscy pasażerowie dostaliśmy garść do ewentualnej degustacji, po czym Gośka wręczyła mu również garść naszych polskich cukierków, na co chłopak zrobił wielkie oczy i po prostu go zatkało, a my mieliśmy niezły ubaw.
Myśmy tymczasem dojechali po 12 godzinach do Huaquillas granicznej miejscowości leżącej po stronie Ekwadorskiej. Zmęczeni całonocną podróżą, wczesnym rankiem wysiedliśmy z autokaru i momentalnie zostaliśmy otoczeni przez koników i taksówkarzy. Pierwsi proponowali wymianę pieniędzy, drudzy dojazd do Peru. Jak się później okazało jedni i drudzy byli w zmowie a na celu mieli oszukanie naiwnych, czyli nas - turystów. Trzeba przyznać że podeszli nas bardzo sprytnie, wykorzystując naszą niewiedzę i zmęczenie. Żeby dojechać do granicy potrzebowaliśmy sole, żeby mieć sole musieliśmy wymienić je u koników (była 5:00 rano i banki były zamknięte). Do dzisiaj pluje sobie w brodę że wymieniliśmy aż 70 USD (na trzy osoby). Zbajerowali nas tym, że za granicą nic nie ma i musimy dojechać za sole do najbliższego miasta skąd jeżdżą autobusy do Limy. No i wcisnęli nam lewe banknoty, fakt że bardzo dobrze podrobione, bo miały i znak wodny i metalowy pasek wtopiony w papier. Jakoś nie zorientowałem się, że podejrzenie może wzbudzić fakt, iż wszystkie banknoty aż pachniały nowością. Przejście graniczne zaliczyliśmy bez większych przygód (nasze wizy, które nie bez trudu dostaliśmy w Warszawie okazały się prawdziwe) i taryfą dojechaliśmy do Aguas Verdes, pierwszej mieściny w Peru. Tutaj właśnie kupując bilety na autobus do Limy (40 soli) dowiedzieliśmy się, że zostaliśmy perfidnie oszukani. Mądry Polak po szkodzie jak się mówi – znaleźliśmy jakiś kantor i wymieniliśmy następne baksy, przy okazji przechodząc naukę odróżniania fałszywek od prawdziwych soli. Później muszę się pochwalić byłem ekspertem w odróżnianiu lewizny i już nikt więcej nam nie wcisnął lewej kasy.
W Aguas Verdes nie zagościliśmy długo, gdyż mieliśmy autobus prosto do Limy, który praktycznie cały czas trzymał się zachodniego wybrzeża kontynentu. Nowoczesny, wygodny i szybki autobus pokonał dystans ponad 1400 km w niecałą dobę, także kolejnego dnia wcześnie rano znaleźliśmy się w Limie. W Ameryce Południowej przewoźnicy są w większości prywatni, każdy z reguły obsługuje jedną bądź kilka linii. Nasz obsługiwał tylko połączenia między Ekwadorem a Limą, także chcąc jechać dalej (w planach mieliśmy zwiedzanie Limy na samym końcu), musieliśmy znaleźć biuro innego przewoźnika. Nie było to specjalnie trudne, po prostu trzeba było przejść na drugą stronę ulicy. I tutaj mieliśmy szczęście, od razu kupiliśmy bilety i pojechali do oddalonego o prawie 250 km od Limy – Pisco (12 soli).
Zobacz zdjęcia:
Peru
,
Ekwador
Peru - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























