Ameryka Południowa I
dysz Wyświetlono: 3268 razy 2004-03-16 13:22:10![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.43 (194 głosów) |
Czas trwania naszej wyprawy: 2 sierpnia – 2 września 2002
Liczba uczestników: 3 osoby: Gośka, Olo, i ja
Całkowity koszt wyprawy: 1700 USD/osobę
Katowice – Warszawa – Frankfurt/Menem – Caracas – Bogota – Quito
Po zeszłorocznych Himalajach na tegoroczne wakacje zaplanowaliśmy Andy. Skład był prawie ten sam, jedynie Aśka się wykruszyła, bo zamiast zostawić kasę na wakacje wolała sobie kupić mieszkanie. Jednak Asie zastąpiła Gosia, także właśnie taką trójką razem z Olem wyruszyliśmy na podbój Ameryki Południowej.
Ja i Olo wyjechaliśmy z Katowic dzień wcześniej, po to żeby jeszcze zabawić u Asi i jej Brata w Wawie i stamtąd rano dopiero, z lekkim szmerem w głowie, dotarliśmy na Okęcie gdzie już czekała na nas Gośka. Bez żadnych przygód dolecieliśmy do Frankfurtu nad Menem, gdzie zmieniliśmy terminale i polecieli dalej Lufthansą do stolicy Wenezueli - Caracas. Lot trwał ok. 9 godzin, który uprzyjemnialiśmy sobie tradycyjnie browarkami serwowanymi przez stewardesy. Muszę tu jednak zaznaczyć, że z pośród wszystkich linii lotniczych, którymi podróżowałem Lufthansa ma najgorsze żarcie, które wręcz pachnie sztucznością, o smaku nie wspominając. Dość powiedzieć, że organizm Ola w ogóle nie zaakceptował niemieckich "pyszności", także w użycie poszły torby na pawie.
Tymczasem wylądowaliśmy w Caracas, gdzie panował niesamowity upał i bardzo duża wilgotność. W dodatku na lotnisku nie było, bądź też nie działała klimatyzacja. Do tego wszystkiego okazało się, że Lufthansa nie potwierdziła dalszej części naszej podróży i musieliśmy się trochę nakombinować aby lecieć dalej. Po kolejnych 1,5 godzinach lotu wylądowaliśmy w stolicy Kolumbii - Bogocie. Lotnisko było bardzo ładne, czyste, a na ścianach były niesamowite mozaiki, no i działała klimatyzacja. Już bez żadnych problemów przesiedliśmy się do samolotu lecącego do Quito i po kolejnych 2 godzinach znaleźliśmy się w Ekwadorze, będąc tym samym po raz pierwszy na półkuli południowej naszego globu. Jednak byliśmy tak wykończeni całą podróżą i zmianą czasu (ponad dobę byliśmy na nogach), że zasypialiśmy prawie na stojąco, czekając w długiej kolejce na odprawę. Do Ekwadoru Polacy nie potrzebują wiz, także po ostemplowaniu paszportu przez celnika, zamówiliśmy kurs taryfą do Hotelu Margerita, który okazał się cichym, przytulnym i niezbyt drogim jak na centrum Quito (5 USD od osoby). Jako że był środek nocy, po kąpieli poszliśmy od razu spać.
Rano postanowiliśmy, że zostaniemy jeszcze jedną noc w Quito, a cały dzień poświęcimy na zwiedzanie. Żeby zacząć zwiedzać potrzeba pieniędzy, tak więc zaczęliśmy od poszukiwania kantoru po to aby nasze dolary zmienić na sucre. Jakież było nasze zdziwienie, gdy okazało się że nigdzie nie ma kantoru, a banki nie prowadzą wymiany walut.
| Oceń relację |
Komentarze
WenezuelaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju


















zmało jest notatek i nic o górah proszę o dopisanie dalszych notatek.
Wybieram sie do Ekwadoru w pażdzierniku tego roku, dlatego jestem zainteresowana wszelkimi zyciowymi radami zwiazaymi z podroza.
Wasz artykul nie zawierał wielu praktyczneych informacji i nie rozwiał wszelkich watpliwosci, jednak fajnie sie go czyatlo i na pewno sie przydadza pewne inforamcjie