• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28724
  • Porad: 18793
  • Postów: 115536
  • Tematów: 10546

Indie – Nepal cz.2

dysz Wyświetlono: 1187 razy 2004-03-14 14:32:25
  Ocena:2.69 (78 głosów)


Czas trwania naszej wyprawy: 9 sierpnia – 9 września 2001

Liczba uczestników: 3 osoby: Aśka, Olo i ja

Całkowity koszt wyprawy: 1200 USD/osobę

Treking: Lukla – Namche Bazar – Pheriche – Kalapathar 5545 mnpm – Lukla

Na początku idziemy powoli, gdyż ciążą nam nieźle plecaki a i upał wciąż jest jeszcze dość duży, mimo że jesteśmy na wysokości 2840 mnpm. Niemniej z minuty na minutę rozkręcamy się coraz bardziej i mijając kolejne wioski nabijamy kilometry. Dookoła nas wznoszą się góry, których szczyty giną w chmurach, od czasu do czasu przechodzimy po wiszących mostach nad rwącą rzeką, mijamy też sporo Szerpów i nielicznych jeszcze o tej porze roku turystów. W Pheriche spotykamy Anglika i Nepalczyka, z którymi zamieniamy kilka słów. Jak się później okaże, będziemy ich spotykać niemal każdego dnia naszego trekkingu a pod koniec będziemy wędrować nawet razem. Po około 6 godzinach marszu docieramy do Monjo (2835 mnpm) – ostatniej osady przed wejściem do Sagharmata National Park i tu zostajemy na nocleg w Himalayan Pilgrimage Home za który w sumie płacimy 100 RN. Tego dnia załatwiamy jeszcze formalności związane z wejściem do parku narodowego. Na ścianie budynku wisi szereg informacji co wolno a czego nie wolno oraz taki oto fajny napis:

When you are in the Park
Take nothings, but photographs
Leave nothings, but foot prints
Kill nothings, but times

Wieczorem szybko robi się ciemno, dlatego z braku jakichkolwiek rozrywek oraz światła w naszej lodge kładziemy się spać. Rano bynajmniej nie spieszymy się ze wstawaniem, nic dziwnego więc, że w czasie naszego śniadania pojawiają się idący z dołu wspomniany wcześniej Anglik (Martin) i Nepalczyk (Kamal). Wypijają z nami herbatę i idą dalej do Namche Bazar, my tymczasem kończymy śniadanie, pakujemy się i ruszamy również do Namche Bazar. Droga początkowo idzie w miarę płaskim terenie, po czym zaczyna się kilkugodzinne podejście do Namche, które leży na wysokości 3440 mnpm. Spoceni i głodni dochodzimy do Namche, gdzie zjadam pyszne zasmażane ziemniaki z serem, a Olo pizze. Ponieważ jest jeszcze dość wcześnie postanawiamy iść dalej, żeby spać możliwie jak najwyżej. Pogoda jednak raptownie się psuje i zaczyna padać rzęsisty deszcz, w związku z czym decydujemy się na nocleg w położonym na wysokości 3600 mnpm osadzie Teshinga. Płacimy 200 RN za przytulny dwuosobowy pokój. Ceny powoli rosną w miarę tego jak znajdujemy się coraz wyżej, widać to zwłaszcza po jedzeniu i wodzie mineralnej. Rano pogoda się poprawia, także przyjmujemy śniadanie na tarasie. Nawet specjalnie się nie dziwimy jak w trakcie naszego posiłku zjawiają się Martin i Kamal, którzy spali w Namche. Znów pijemy wspólną herbatę w bardzo miłym towarzystwie.

Kolejny nasz etap to Pangboche na 3930 mnpm, który najpierw zaczyna się ostrym 300 m zejściem, z 3600 mnpm na 3300 mnpm po czym bardzo stromym, długim i monotonnym wejściem do bardzo małej osady Tengboche na 3860 mnpm.
Strona:  1, 2, 3, 4


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
NepalWybierz obszar który Cię interesuje

NepalChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju