Indie – Nepal cz.2
dysz Wyświetlono: 1187 razy 2004-03-14 14:32:25![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.69 (78 głosów) |
Czas trwania naszej wyprawy: 9 sierpnia – 9 września 2001
Liczba uczestników: 3 osoby: Aśka, Olo i ja
Całkowity koszt wyprawy: 1200 USD/osobę
Treking: Lukla – Namche Bazar – Pheriche – Kalapathar 5545 mnpm – Lukla
Na początku idziemy powoli, gdyż ciążą nam nieźle plecaki a i upał wciąż jest jeszcze dość duży, mimo że jesteśmy na wysokości 2840 mnpm. Niemniej z minuty na minutę rozkręcamy się coraz bardziej i mijając kolejne wioski nabijamy kilometry. Dookoła nas wznoszą się góry, których szczyty giną w chmurach, od czasu do czasu przechodzimy po wiszących mostach nad rwącą rzeką, mijamy też sporo Szerpów i nielicznych jeszcze o tej porze roku turystów. W Pheriche spotykamy Anglika i Nepalczyka, z którymi zamieniamy kilka słów. Jak się później okaże, będziemy ich spotykać niemal każdego dnia naszego trekkingu a pod koniec będziemy wędrować nawet razem. Po około 6 godzinach marszu docieramy do Monjo (2835 mnpm) – ostatniej osady przed wejściem do Sagharmata National Park i tu zostajemy na nocleg w Himalayan Pilgrimage Home za który w sumie płacimy 100 RN. Tego dnia załatwiamy jeszcze formalności związane z wejściem do parku narodowego. Na ścianie budynku wisi szereg informacji co wolno a czego nie wolno oraz taki oto fajny napis:
When you are in the Park
Take nothings, but photographs
Leave nothings, but foot prints
Kill nothings, but times
Wieczorem szybko robi się ciemno, dlatego z braku jakichkolwiek rozrywek oraz światła w naszej lodge kładziemy się spać. Rano bynajmniej nie spieszymy się ze wstawaniem, nic dziwnego więc, że w czasie naszego śniadania pojawiają się idący z dołu wspomniany wcześniej Anglik (Martin) i Nepalczyk (Kamal). Wypijają z nami herbatę i idą dalej do Namche Bazar, my tymczasem kończymy śniadanie, pakujemy się i ruszamy również do Namche Bazar. Droga początkowo idzie w miarę płaskim terenie, po czym zaczyna się kilkugodzinne podejście do Namche, które leży na wysokości 3440 mnpm. Spoceni i głodni dochodzimy do Namche, gdzie zjadam pyszne zasmażane ziemniaki z serem, a Olo pizze. Ponieważ jest jeszcze dość wcześnie postanawiamy iść dalej, żeby spać możliwie jak najwyżej. Pogoda jednak raptownie się psuje i zaczyna padać rzęsisty deszcz, w związku z czym decydujemy się na nocleg w położonym na wysokości 3600 mnpm osadzie Teshinga. Płacimy 200 RN za przytulny dwuosobowy pokój. Ceny powoli rosną w miarę tego jak znajdujemy się coraz wyżej, widać to zwłaszcza po jedzeniu i wodzie mineralnej. Rano pogoda się poprawia, także przyjmujemy śniadanie na tarasie. Nawet specjalnie się nie dziwimy jak w trakcie naszego posiłku zjawiają się Martin i Kamal, którzy spali w Namche. Znów pijemy wspólną herbatę w bardzo miłym towarzystwie.
Kolejny nasz etap to Pangboche na 3930 mnpm, który najpierw zaczyna się ostrym 300 m zejściem, z 3600 mnpm na 3300 mnpm po czym bardzo stromym, długim i monotonnym wejściem do bardzo małej osady Tengboche na 3860 mnpm.
| Oceń relację |
NepalWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju





















