• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28724
  • Porad: 18793
  • Postów: 115536
  • Tematów: 10546

Ekspedycja Słowacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria, Turcja cz.2

bogdanbc Wyświetlono: 4150 razy 2004-03-13 20:57:57
  Ocena:2.71 (56 głosów)


Czas TransAlp XL600V

Słowacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria, Turcja

Dzień 7 -Wtorek 08.09.98

Wyjeżdżamy wcześnie [z popasu w Titu] i tniemy na most z Bułgarią. Granica, teraz już nie kłamiemy i dalej. Nareszcie można wrzucić ostatni bieg. Droga bułgarska po drodze rumuńskiej to rozkosz i miód. Tak dobrze się jechało, że wykręciliśmy niezły czas od granicy, co uświadomiła nam mina policjanta gdy przeglądał nasze karty wjazdowe. Wybieramy najkrótszą drogę do Turcji. Niczego nie oglądamy tylko jedziemy. Wjeżdżamy w masyw górski po rewelacyjnej drodze. Po raz pierwszy od wyjazdu z domu moja opona pracuje całą szerokością. Na szczycie chwalimy drogę. 200 metrów dalej koniec drogi marzeń. Gdy góry zostają za nami robimy postój przy przydrożnym źródełku. W czasie konsumpcji chińszczyzny dołącza do nas dziki pies Bułgar. Zrazu ostrożnie potem śmielej coraz bliżej podchodzi. Chińszczyzny jednak nie chce. Mimo to nas nie opuszcza, tylko siada na środku jezdni i patrzy na nas. Jedzie samochód i trąbi, dziki pies Bułgar nie reaguje prawdziwy twardziel. Samochód omija go. Co za widok. Siedzi pies na drodze a auta go omijają, nawet ciężarówki. Kończymy postój, poczym ujeżdżamy ze 400 metrów i jest kemping. Aby nie powtórzyć frajerstwa z Rumuni zostajemy. I całe szczęście bo jak się później okazało był to ostatni kemping na trasie do Turcji w tej części Bułgarii. Z kempingu tego można było zadzwonić do domu, więc skorzystałem. Opłata za parę minut rozmowy wyniosła równowartość półtora zbiornika paliwa. Najdroższa telefonia z jaką się spotkaliśmy. Polska telefonia komórkowa jest tańsza, tylko że tu nie ma zasięgu.

Dzień 8 - Środa 09.09.98

Wstajemy wcześnie rano, bo dziś Turcja i emocje coraz większe. Wstajemy także trochę zdziwieni bo namioty suche, co do tej pory się nie zdarzało, czyli klimat coraz cieplejszy. Zresztą koło ósmej było już 18 stopni ciepła, więc Krzysztof z Bogdanem na drogę ubierają dżiny. Ja zostaję w spodni ach skórzanych. Odbierając paszporty dowiadujemy się po co była karta wjazdowa do tego kraju. Pani z kempingu ostemplowała je stosowną pieczęcią gdzie nocowaliśmy. Byłoby niezłe tłumaczenie na granicy gdybyśmy nocowali na dziko. Jedziemy na Edirne. Przed granicą stajemy by Bogdan mógł przełożyć śrubę od amortyzatora, którą omyłkowo wkręcił w czasie przedwyjazdowego przeglądu. Wypatrzył to rano na kempingu, tyle że nie mieliśmy takich kluczy. Narzędzia udostępniono mu w małym przydrożnym warsztacie zresztą gratis. W ogóle Bułgarzy są raczej nastawieni przyjaźnie do Polaków. Pierwszy patrol policji był miły, a drugi jak dowiedział się że jesteśmy z Polski to nawet nie chciał dokumentów oglądać.

Tak więc jeszcze tankowanie po korek i jesteśmy na granicy. Podjeżdżamy bokiem jak zwykle i parkujemy w cieniu bo z nieba żar się leje. Bułgarzy nie robią problemu.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • Marcin / 2008-09-21
    Witam,
    jak nigdy przeczytałem całą Waszą ekspedycję z zaciekawieniem oczywiście. Jestem pod wrażeniem dokładności przekazu. Zastanawiało mnie czy dalej w Turcję jedziecie. Polecam ten kraj bo przez pół roku tam zwiedzałem. Wschód rob wrażenie...

    Pozdrawiam
WęgryWybierz obszar który Cię interesuje

WęgryChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju