• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Maroko 2006 - część II

MaTT Wyświetlono: 2448 razy 2006-07-06 17:53:46
  Ocena:2.89 (64 głosów)


Maroko 2006 - część II
Witajcie kochani myslalem ze tym razem nic nie napisze bo naprawde zabiera to troche czasu i energi ale jesli jeszcze jest taka mozliwos to postaram sie zrobic co w mojej mocy…

Jak chodzi o Safi to naprawde bardzo mile wspominam czas tam spedzony, naprawde bardzo polubilem rodzine od Kamaly…

w miedzy czasie tak jak widzieliscie wczesniej bylem u dentysty potem pisalem te pierwsze kilka stron tekstu do was i jak go przepisywalem na komuter to jakas chorela mnie wsiela i po raz pierwszy od pieciu, szesciu lat mialem goraczke ale po wypicu jakiegos zajzajerlu (srodka) od jednej z tych babuszek odrazu mi goraczka przeszla. Nastepnego dnia skonczylem tego zeba wiec jak na razie jest super… zostalem tam jeszcze na jeden dzien i w konu w srode nad ranem postanowilem w konu jechac do tej
Casy aby sobie w koncu ta vise wyrobic.

Wiec wyjechalem z centrum sofi autobusem i potem juz tylko lapanie mi zostalo…

Postalem tam tylko z 10 min. ja zatrzymal sie pewien czlowiek oferujac podwiezienie do Marakeszu, ale ja mu serdecznie podziekowalem bo do Marakeszu bedzie jeszcze czas pojechac.

Po kolejnych pieciu minutach zatrzymalo sie dwuch marokanczykow ktorzy podwiesli mnie do miasteczka odleglego o 21 km. od Safi. Znajdowal sie dam rozjazd na Agadir, Marakesz i Casablanke… wiec teraz bylem juz na drodze prowadzacej prosto do Casablanki.

Postalem tam z 4 godzinki :-)… dlatego bo w ogole nie bylo ruchu… sredniu na jedno auto przejzdzalo dziesiec woskow zaprzognietych w osiolki… na osiolku nie dal bym rady do Casy dojechac tego samego dnia.

W konu zatrzymuje sie kolega… w pierw mowi ze do Casy a potem pokazuje, ile place… ja na to uzywam moich magicznych slow ktore umie po arabsku… MANDI FLUS HASKK…. Co w doslownym przedlumaczeniu znaczy… Naprawde nie mam nic pieniedzy… w sumie wtedy naprawde nic nie mialem… pokasalem mu ile mam tzn. z 12 DH w monetach 1 DH…. Popatrzyl sie na to i powiedzial abym wsiadal… a jak chcialem mu dac ta kase to tylko usliechnol sie i machna reka.

No I jeszcze w miedzy czasie postawil mi kawke.

Kulcze jak ja tego nie lubie… musze pisac tak szybko bo czas mi w kafejce sie konczy wiec sory ale mam nadzieje ze kiedys znajde troche czasu aby to w normalny spozub opisac… a z reszta komu by sie to chcialo czytac?

Wiec tak… dojechalem z tym na obrzesza Casy, po wsieciu autobusu za 3 dh. bylem przy domu od kumpla… dzwonie do niego Hm… jest w Rabacie bedzie w piatek nad ranem… dzwonie do innego… brat z dziewczyna mieszkaja w jego osobnym pokoju na miesicie a on sam jedzie do Chewchelanu… dzwonie do innego a on siedzi dalej w Esauisze tam gdzie byl festiwal… wiec co robic ??? udalem sie do Cafiarni na mecz Francja Portugaria

Ku radosci wszyskich Francja wygrala a ja sie udalem do pobliskiego kambinku… przeszedlem nie zauwazony przez bramke I udalem sie na miejsce spoczynku.
Strona:  1, 2, 3


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • lmBQkyQCkBGwtZq / 2012-02-15
    At last! Somtheing clear I can understand. Thanks!
MarokoWybierz obszar który Cię interesuje

MarokoChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju