Biszkek – Jezioro Issyk Kul – góry Tien Szan
Gdy tylko wysiedliśmy z busa, otoczył nas momentalnie tłum naciągaczy oferujących przejazd w dowolnie przez nas wybrane miejsce. Byli tak nachalni, że chcieli brać nasze plecaki i od razu pakować je do swoich aut. Odganialiśmy się jak przed stadem wściekłych os.
Kazachstan – Kirgizja cz. 2

Dysz2004-03-13 00:19:54
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.75 z 5.00. 4 głosów oddanych
spędzamy na deptaku w knajpkach, pijąc spore ilości piwa i wracając na kwaterę późno w nocy.
I w końcu wracamy do domu. Na godzinę przed odjazdem naszego pociągu spotykamy Siergieja, który jechał z nami z Kijowa do Karagandy. Oczywiście takie spotkanie trzeba oblać – w ciągu godziny idzie litr wódki, przy czym Siergiej wypija prawie połowę z tego sam. Jest przy tym zupełnie trzeźwy, podczas gdy nam nieźle już szumi w głowach. Żegnamy się z Siergiejem i wsiadamy do pociągu. I tu znowu mamy przygodę z milicją – przyczepiają się do wizy, a raczej do jej braku. Tak jak się można było tego spodziewać, zabierają nam paszporty. Robi się coraz mniej ciekawie, od odjazdu dzielą nas już minuty, a my jesteśmy bez paszportów. W końcu zgadzają się na 30 USD łapówki i oddają nam dokumenty. Powoli mamy dość Azji, a do wszelkich służb mundurowych pozostanie mi chyba uraz do końca życia.
Tym razem jedziemy 68 godzin, mijając m.in. Czymkent, Turkestan, Morze Aralskie i Bajkonur. Co stacja, to przybywa ludzi i bagaży. Czego oni nie wożą: ziemniaki, cebulę, a w Turkestanie paru tubylców zarzuciło pociąg melonami tak, że nie można było przejść przez wagon. Kierownik pociągu dostał łapówkę i około tony melonów schowano gdzie tylko się dało – pod podłogę, w sufit, przejścia między wagonami. Mieliśmy naprawdę niezłe przedstawienie i zabawę.
Po trzech dniach jazdy w strasznym upale znaleźliśmy się w Moskwie. Postanowiliśmy zostać w stolicy Rosji 3 dni. Pierwsze, co zrobiliśmy, to udaliśmy się do odbudowywanego i remontowanego obecnie Polskiego Kościoła Katolickiego (ul. Priesnienskij Wał – stacja metra Biełorusskaja albo 1905 god), gdzie bardzo miły ksiądz pozwolił nam zamieszkać w stołówce dla robotników. Darmowe spanie w centrum Moskwy to naprawdę duża rzecz.
Następnego dnia bez żadnych problemów załatwiliśmy bilety do Brześcia – 198 rubli (8 USD) jeden – i rozpoczęli zwiedzanie miasta. Obowiązkowo zaliczyliśmy Kreml, mauzoleum Lenina, Galerię Tretiakowską, Muzeum Historyczne, cerkwie, Uniwersytet im. Łomonosowa, a ja dodatkowo Muzeum II wojny światowej i stadion na Łużnikach. Ogólnie Moskwa nie wywarła na mnie takiego wrażenia, obiecywałem sobie dużo więcej. Po 3 dniach intensywnego zwiedzania mieliśmy odciski na stopach, tak że z ulgą wsiedliśmy do pociągu relacji Moskwa – Brześć, którym w 16 godzin dojechaliśmy do granicy z Polską. W Brześciu, bardzo ładnie zresztą odnowionym, poszliśmy na drogowe przejście graniczne i tu, podzieliwszy się na dwójki, pojechaliśmy stopem do Warszawy, a stamtąd w 3 godziny dojechaliśmy pociągiem do Katowic, kończąc ostatni etap naszej wyprawy.
Zobacz zdjęcia:
Kirgistan
,
Kazachstan
Kirgistan - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj



























Jan, 2007-09-10 18:19:54