Biszkek – Jezioro Issyk Kul – góry Tien Szan
Gdy tylko wysiedliśmy z busa, otoczył nas momentalnie tłum naciągaczy oferujących przejazd w dowolnie przez nas wybrane miejsce. Byli tak nachalni, że chcieli brać nasze plecaki i od razu pakować je do swoich aut. Odganialiśmy się jak przed stadem wściekłych os.
Kazachstan – Kirgizja cz. 2

Dysz2004-03-13 00:19:54
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.75 z 5.00. 4 głosów oddanych
pod górę, spotykając po drodze nielicznych tubylców, u których wzbudzaliśmy spore zainteresowanie. Jak się później dowiedzieliśmy, byliśmy pierwszymi turystami w tej okolicy. Im wyżej, tym krajobraz stawał się piękniejszy – cudowne góry z ośnieżonymi szczytami, mnóstwo zieleni i wielkie stada pasących się krów, koni i owiec. Gdzieniegdzie widać było jakąś jurtę. Tak żeśmy szli cały dzień, a wieczorem rozbiliśmy się na wysokości około 2500 m n.p.m. Za cel naszej wspinaczki obraliśmy sobie najokazalszy szczyt w okolicy – Aszytyr (mój altimetr pokazał na nim 4300 m n.p.m).
Wieczorem przyszli do nas Kirgizi, poczęstowali nas kumyzem, czyli kobylim mlekiem, i dali nam pojeździć na swoich koniach. Jeździłem konno pierwszy raz, ale szło mi całkiem nieźle. Konie okazały się mniejsze od naszych i bardzo łagodne, były przy tym bardzo wytrzymałe – bez problemu pokonywały każde wzniesienia. Jak dowiedzieliśmy się, takiego konia można kupić już za 700 zł. Z kolei im bardzo podobały się nasze namioty i, oczywiście, dziewczyny.
Drugiego dnia zakładamy obóz na wysokości około 3500 m n.p.m. na zielonej wysepce otoczonej skalnym rumowiskiem. Dookoła nas co chwilę rozlegają się odgłosy świstaków, których jest tutaj mnóstwo. Aszytyr jest w zasięgu ręki – jutro skoro świt będziemy go atakować.
Rano dzielimy się na trzy grupy, ja idę z Gosią i Magdą żlebem na przełęcz i dalej granią na szczyt. Reszta wybiera inną drogę – bezpośrednio na szczyt. Początek jest dość prosty – idziemy przez olbrzymie rumowisko skalne, aż dochodzimy do żlebu prowadzącego na przełęcz. Stromym i bardzo kruchym żlebem powoli i mozolnie pniemy się w górę. Trzeba przy tym mocno uważać, aby nie zrzucić kamieni na idące za mną dziewczyny.
Po niecałych dwóch godzinach jesteśmy na przełęczy, na wysokości około 3 900 m n.p.m. Wita nas stado sępów, które
...
Zobacz zdjęcia:
Kirgistan
,
Kazachstan
Kirgistan - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj



























Jan, 2007-09-10 18:19:54