Czas trwania naszej wyprawy: 10 lipca – 10 sierpnia 1999
Liczba uczestników: 9 osób: Gosia, Daria, Karolina, Magda, Ewa, Leszek, Andrzej, Radek i ja ...
Całkowity koszt wyprawy: 350 USD/osobę
Kazachstan – Kirgizja cz. 1

Dysz2004-03-13 00:07:40
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 4 głosów oddanych
chleb (15 tengów), arbuzy (w mieście 15, na bazarze 5 tengów za kilogram), melony, które zresztą po rosyjsku nazywają się dynie (20-30 tengów za kilogram) i pyszne pierożki z ziemniakami, kapustą albo kiełbaskami (10-20 tengów jeden). Aby dostać się do centrum miasta, należy kierować się z dworca główną ulicą, która prowadzi cały czas pod górę. Można też podjechać kilka przystanków trolejbusem (linia 4, 5, 6) za 15 tengów (bilety kupuje się w trolejbusie).
Po oswojeniu się z miastem, obejrzeniu m.in. cerkwi i nowego bardzo ładnego meczetu (koło Zielonego Bazaru), zrobiliśmy naradę. Stwierdziliśmy, że następnego dnia pojedziemy do Biszkeku. Wróciliśmy na dworzec Ałma Ata II, na który przyjechaliśmy rano i tam bez większych problemów i po krótkim targowaniu znaleźliśmy kwaterę za 1000 tengów (7,5 USD) od całej grupy. Warunki były co prawda spartańskie - mieliśmy jeden pokój i 2 łóżka, ale nikt nie narzekał, nastawialiśmy się na coś gorszego. Rozłożyliśmy dodatkowo karimaty i wszyscy elegancko się pomieścili.
Następnego dnia udaliśmy się na Stary Dworzec autobusowy (10 min piechotą od dworca kolejowego), aby wziąć autobus do Biszkeku. Okazało się jednak, że do Kirgizji jeżdżą autobusy z Nowego Dworca. Stary obsługuje tylko lokalne połączenia. Ponieważ Nowy Dworzec okazał się być daleko, wsiedliśmy do rozklekotanego gaza, który pełnił rolę autobusu miejskiego, i w niesamowitym ścisku dojechaliśmy do Nowego Dworca. Tutaj po długim targowaniu się za 4000 tengów (30 USD) wynajęliśmy busik, który miał zawieść nas do Kirgizji. Po drodze zauważyliśmy sporo kontroli policyjnych. Okazało się, że w tej części świata policja zatrzymuje samochody bez powodu i po wręczeniu niewielkiej łapówki (0,5–1 USD) puszcza dalej. Jest to tak częste zjawisko, że po pewnym czasie przyzwyczailiśmy się, traktując je jako rzecz zupełnie normalną. Granicę z Kirgizją minęliśmy bez problemów, a na pytanie celników "kto jedzie?", nasz kierowca odpowiedział bez namysłu: sportsmeny. I tak znaleźliśmy się w Biszkeku, pokonując odległość około 400 km w 6 godzin.
Zobacz zdjęcia:
Kirgistan
,
Kazachstan
Kirgistan - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj


























