• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Maroko 2006 - część I

MaTT Wyświetlono: 2642 razy 2006-07-04 17:22:53
  Ocena:3.10 (73 głosów)


Maroko 2006 - część I
1 lipca.
W koncu znalazlem chwile czasu aby usiasc wygodnie na puwach w pokoju i cos w koncu napisac. Jak jutro bede jeszcze w stanie sie po sobie poczytac to przepisze to bezposrednio na internet i umieszcze kilka fotek. Festiwal w Essaoirze wspominam naprawde bardzo dobrze, ale tak jak zawsze powtarzalem, dla mnie w podrozach nie sa wazne budynki, wydazenia badz dane mejsca co cenie najbardziej w podrozach to ludzie i to czego sie mozna od nich nauczyc.

Festiwal w grundzie rzeczy skonczyl sie w sobote. W niedziele wszyscy powoli zaczeli stamtad wyjezdzac. Wszyscy obcokrajowcy kturzy mieszkali z nami tez w niedziele wyjechal, jak kazdego czas ich gonil. Wloszka musiala wrucic do wloch, dwie angielki mialy samolot z Malagi w poniedzialek, austrarijka wybierala sie do kanady a japonczycy chcieli jeszcze na Sachare pojechac
.
Ale za to ja z moimi Marokanskimi przyjaciolmi postanowilismy zostac na jeden, dwa, trzy dni dluzej… zostalismy do czwarku.
W miedzy czasie wybieralismy sie na przechacki po uliczkach mediny ktore powoli zaczynaly pustorzec.

W czwartek po posprzataniu mieszkania od Yassina pojechalismy wszyscy do centrum aby zakupic bilety na autobus. Oczywiscie mowie o nich dlatego bo ja postanowilem ze zostane na jedna noc dluzej w tym miescie, poniewasz umozliwi mi to lapanie stopa nastepnego dnia z samego rana. Po zakupieniu biletu przeszlismy sie po raz ostatni po medinie i po wypiciu napojow w cafeteri, przyszedl czas aby sie z nimi pozegnac.Oni wracali do Marakeszu wiec rzegnalem sie z nimi slowami "do zobaczenie jutro" bo
kto wie, moze jutro ktos wezmie mnie do Marakeszu ?
Po odprowadzeniu przyjaciol na autobus wrucilem do Mediny aby spotkac sie z kuzynka od mojego kumpla u ktorego mieszkalem w pierwszych dniu w tym miescie.
Tak jak wczesniej pisalem ten kolega jest prezdentem pewnej konkregacji zwiazanej z ludzmi niepelnosprawnymi. W okresie letnim ma oma otwarty taki maly straganik w ktorym pracuje jego kuzynka.

Naprawde bardzo sympatyczna dziewczyna, aczkolwiek tak jak wiekrzosc marokanczykow mowi tylko po arabsku i francusku. Zostawilem u niej plecak i zamemu przeszdlem sie po tym pieknym miescie, kupilem sobie arbusa za 3 zl. i porzedlem na mury miasta go skonsumowac. Zamemu nie dal bym rady wiec podzielilem sie z mlodymi dubylcami.

Jesli ktos z was chcial by swiedzic te przepiekne miasto w tradycyjny sposob to prawdopodobnie z Triady organizowane sa wyjazdy do Maroka, jeden tydzien pobydu w chotelu w Agadir i jeden tydzien objazdowki, pol dnia w Esauisze jedna gdzina wolnego czasu od 15/tej do 16/tej, zbiorka na pracu glownym przewaznie w srody... spotkalem dwa razy taka wycieczke, naprawde milo jest tu spotkac jakis polakow ale aby miec tylko jedna godzinke na te piekne miasto... Hmmm...
Strona:  1, 2, 3


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
MarokoWybierz obszar który Cię interesuje

MarokoChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju