Zima w Zimbabwe
mj1 Wyświetlono: 1040 razy 2004-03-12 23:37:14![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.48 (86 głosów) |
Marek Glodek, Ndolwane
Tutaj zaczynaja sie powoli chlodne miesiace, bo zbliza sie zima. No tak, ale jaka to zima w Afryce? A jednak! Pierwsza afrykanska zime przezylem rok temu, jeszcze w Harare. Oczywiscie, temperatury nie sa tak niskie jak w Polsce, ale czasami zimno odczuwa sie bardzo dotkliwie, a to dlatego, ze w dzien termometr pokazuje 25 stopni, noca zas temperatura potrafi spasc ponizej zera. Najzimniejsze miesiace to czerwiec i lipiec. Nawet te 25 stopni za dnia to wcale nie za duzo jak na Zimbabwe. Bardzo czesto zimowa pora wieje bardzo zimny wiatr, ktory nie pozwala na rozgrzanie nikogo i niczego.
Jezeli snieg spadnie w gorach Poludniowej Afryki, to juz nawet za dnia nie bedzie 25 stopni. Wszyscy mi mowia: "Ty jestes z zimnego kraju, dla ciebie to nic nowego" i nie rozumieja, dlaczego nosze takie same grube swetry jak ani. Tylko czapki i rekawic jeszcze nie zalozylem. Jestem nieco rozczarowany klimatem w tej czesci Afryki.
Tutaj nie ma ogrzewania
Trzeba tez pamietac, ze tutaj nie ma ogrzewania w pomieszczeniach, wiec sami rozumiecie... W wioskach pali sie ogniska wewnatrz domow. Afrykanska chata to okragly budynek, przykryty dachem zrobionym z trawy, bez okien, tylko drzwi wejsciowe i maly przeswit miedzy zadaszeniem i sciana. Palace sie na srodku ognisko jest zrodlem swiatla i ciepla. Oczywiscie wewnatrz jest duzo dymu, wiec po paru minutach jestesmy zaplakani i musimy wychodzic na zewnatrz. Afrykanczykom zas dym nie przeszkadza. Mebli nie ma; sa tylko polki w scianach, uformowane podczas budowy chaty. Czasami stoi jakies lozko, ale czesciej do spania rozklada sie maty na ziemi. Podloga jest betonowa. Chaty buduje sie po dwie-trzy w jednym ogrodzeniu - rodzina mieszka razem. Obecnie mozna tez spotkac kwadratowe domy z okienkami, jednak wiekszosc chat buduje sie tradycyjnie. Wokol biegaja chude psy, jakies kury i wszechobecne kozy. Podworka wysypane sa piaskiem, zawsze czyste, zagrabione i bardzo schludne.
Moglem przyjrzec sie z bliska zyciu w buszu, poniewaz nasz program nauki jezyka obejmuje rowniez mieszkanie w wiosce. Ja jeszcze tego nie doswiadczylem, ale o. Maciej Malicki SVD, z ktorym przylecialem do Zimbabwe, ostatnie dwa tygodnie spedzil w buszu, mieszkajac z ludzmi. Kiedy go odwiedzilem, mialem okazje zobaczyc, jak wyglqda zycie przecietnego mieszkanca Zimbabwe. Szczerze mowiac, takich rzeczy nie oglqdalem nawet na filmie - trudno uwierzyc, ze ludzie moga tak zyc.
Kiedy po raz pierwszy przyjechalem do o. Malickiego, pierwsze wypowiedziane zdanie brzmialo: "Jak ja bym cos zjadl". Podstawowym pozywieniem jest tzw. sadza, czyli maka kukurydziana ugotowana z woda i olejem, no i wolowina. Mieso, nawet jesli jest, bardzo trudno ugotowac na ognisku, a niedogotowana "krowe" bardzo trudno pogryzc. I choc rodzina, u ktorej mieszkal o. Maciej, starala sie bardzo, to zjedzenie niedogotowanego miesa bylo fizyczna niemozliwoscia. A jada sie raz dziennie.
| Oceń relację |
ZimbabweWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju


















