• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Rumunia 98

db Wyświetlono: 429 razy 2004-03-12 22:59:43
  Ocena:2.82 (38 głosów)


W ramach pobytu trzech czlonkow Sopockiego Klubu Taternictwa Jaskiniowego w Rumunii oprocz czesci jaskiniowej odbylismy wycieczke gorska w masyw Muntele Mic i Tarkului (ok. 20 km na poludniowy zachod od popularnego Retezatu).

W wycieczce, tak jak w calej wyprawie wziely udzial trzy osoby: Jaroslaw Niekludow, Marcin Kaniewski i ja.

Rejon naszej wycieczki wybralismy na chybil trafil ze slabej mapy, jedynej ktora dysponowalismy, sugerujac sie mala iloscia czasu (3 dni). Z Resity (miasto w ktorym ma siedzibe zaprzyjazniony klub speleologiczny) udalismy sie pociagiem do Caransebes. Tam nie bardzo wiedzac co dalej (dworzec jest na obrzezach miasta) zdecydowalismy sie na taksowke. Okazalo sie, ze cena jest przystepna. Zo trase ok. 40 km do dolnej stacji wyciagu na Muntele Mic, gdzie wg. mapy mial znajdowac sie duzy osrodek narciarski, taksowkarz zazyczyl sobie 24 zlote. Koncowa czesc trasy w polskich realiach nalezaloby uznac za terenowa.

Niestety na miejscu okazalo sie, ze wyciag krzeselkowy na gore,na ktory liczylismy, nie dziala. Dalej udalismy sie czesciowo wybetonowana droga pieszo. Szybko dogonil nas rowerzysta, ktorego mijalismy po drodze. Jechal on do hotelu na gorze. Od niego dowiedzielismy sie, ze wioska narciarska na Muntele Mic, jak i pozostala infrastruktura turystyczna w tej okolicy dziala tylko zima. Rowerzysta ten przyjechal w ciagu tego dnia (byla 16-ta) z odleglej o 140 km Timiszoary i dzielnie konczyl wycieczka wjazdem na gore z 300 na 1700 m n.p.m. (na oko normalny dwudziestolatek na normalnym gorskim rowerze).

Powedrowalismy dalej do gory nieco na skroty, gdyz droga przystosowana dla ruchu kolowego krecila niemilosiernie wznoszac sie bardzo powoli. Po wyjsciu z lasu na jedna z podszczytowych hal wpadlismy na jedno z licznych tu obozowisk pasterskich. Natychmiast obskoczylo nas stado agresywnych pasterskich psow. Gdyby nie szybka reakcja jednago z pasterzy z pewnoscia nie wrocilibysmy do kraju w jednym kawalku. Wniosek z tego taki, ze wedrujac w tym rejonie trzeba uwazac gdszie sie idzie i nosic ze soba solidny kostur do podpierania jako bron. Tuz przed zachodem slonca dotarlismy do podszczytowej wioski narciarskiej. Wybudowana z rozmachem typowym dla czasow "Geniusza Karpat" przedstawiala obecnie raczej nieciekawy obraz. Okna pozabijane dechami, brak pradu itp. Jednak pracujacy ludzie pazwalali miec nadzieje, ze do zimy wszysko ruszy. Na nocleg rozbilismy zie na samym szczycie Muntele Mic (1802 m n.p.m.).

Rano obudzil nas tentent harcujacych wokol tabunow koni. Sa one w tym rejonie bardzo liczne. Pasa sie wolno na stokach i "lapane" sa przez pasterzy tylko w razie konkretnej potrzeby. Sa zreszta bardzo ufne i cala ich gromada wizytowala nasz maly oboz probujac zjesc karimaty i inne drobne gadzety. Sploszone zostaly przez traktory wiozace kolorowo wygladajace grupy ludzi do pracy w terenie droga przez sam szczyt.

Kiedy slonce zaczelo grzac troche mocniej ruszylismy w strone widocznych dalej gor Tarkului. Siec szlakow jest tu oznaczona w sposob zupelnie wystarczajacy. Trawersujac mniejsze, zalesione pagorki dotarlismy do stacji meteorologicznej Refugiul Cuntu. Niestety znajdujace sie tam schronisko turystyczne bylo oczywiscie nieczynne, a w stacji nocowali tylko pasterze i jakis oboz sportowy.
Strona:  1, 2, 3


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
RumuniaWybierz obszar który Cię interesuje

RumuniaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju