IRLANDIA 1999 - Iveragh
IRLANDIA 1999 - Iveragh - część IV

Piotr Grzybowski2006-07-03 21:33:09
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Kąpiel. To już trzecia od wyjazdu!Stawiamy namiot. Myślę, że w dobrym miejscu. Z dala od Polaków. Te spotkania są strasznie nudne. Szybko z nich rezygnujemy. Okazuje się, że w autobusie są miejsca. Nie wiadomo czy będzie trzeba od razu zapłacić, czy może dopiero w Polsce. Wtedy będe musiał jechać do Cluny wypłacić pieniądze z bankomatu. Wieczorem planujemy urządzić jakąś imprezkę. Malkens poszedł śpiewać wieczorną modlitwę, ja nie mam ochoty na to. Wolę poleżeć na trawie. Wieczorem idziemy do OYAKA. Malkens dzwonił do domu. Tam spotykamy panienkę z Gdańska. Iza... ten temat przemilcze, powiem tylko że Polaru do dziś nie odzyskałem, ale nie to było istotne, ech.. te kobiety.Pamiętała nas z "Qwadratu ". Zapraszamy ją na imprezę w naszym namiocie. Pijemy piwo, dobre ale mało. Otwieramy wino. Leżymy na zewnątrz i patrzymy w gwiazdy. Potem idziemy spać.
15 lipca
Wstajemy o 8.30. Na szczęście śniadanie jest po modlitwie, zdążyliśmy. Potem pracujemy przy czyszczeniu kibli. Byliśmy w tym nieźli.Szybko się uwineliśmy. Dostajemy ciastka i "herbatę". Poznajemy ludzi z Malty i Belga, rozmawiamy z nimi. Właściwie to Malkens rozmawia, ja słucham. Belg z którym pracowaliśmy był rok w Indiach na stypendium, zazdroszczę mu. Potem leżymy przed namiotem. Obiad. Organizuje jedzenie. Wieczna chwała Gribie za to od niedożywionego Malkensa.Czekamy na podwieczorek. Iza wczoraj nie przyszła na naszą imprezę. Było więcej wina dla nas. Kolacja. Włóczymy się po OYAKU. Nie spotykamy nikogo. Ja zapraszam Marii do naszego namiotu. Nie przychodzi. Bierzemy żubrówkę i zorganizowaną przeze mnie zagrychę, sok i robimy sami imprezę. Potem śpimy, ja zostaję przed namiotem.
16 lipca
Wstajemy o 8.30. Śniadanie. Kible. Dowiaduję się, że będę musiał zapłacić na miejscu. Zbieram się i jadę do Cluny. Wypłacam pieniądze z problemami, robię zakupy, wracam do Taize. Miałem fart ze stopami. W obie strony wzieli mnie jacyś Niemcy. Prysznic i czekam na podwieczorek. Kolacja. OYAK. Spotykamy Izę. Zapraszamy ją do siebie. Impreza. Poszły dwa wina. Zostawiam ich w kościele i idę spać. Tzn. mnie i Ize zostawił. Spod namiotu wygoniły nas jakieś frędzle, którym było za głośno. Na niebie widać gwiazdy.
Zobacz zdjęcia:
Irlandia
Irlandia - wybierz obszar, który cię interesuje:











































