IRLANDIA 1999 - Iveragh
IRLANDIA 1999 - Iveragh - część I

Piotr Grzybowski2006-07-03 21:25:23
Wyświetlono razy (ostatnio: )
www.auto-stop.prv.pl
Długość trasy (Chester - Bolougne): 1309,48 mil (2107,40 km)
Liczba stopów: 34
Średni dystans na stopa: 38,51 mil (61,98 km)
Największa odległość w lini prostej (od Gdyni): 1180,60 mil (1900,00 km)
1 lipca
Griba: W końcu wyjechaliśmy. Marek odwiózł nas do Żukowa. Malkens: Mój ojciec załatwił nam transport do Wielkiej Brytanii, tylko szczegóły były nie dogadane, ale o tym później. Czekamy na TIR-a. Idziemy na piwo. Jakieś chlory fundują szlampę. Pijemy po łyku ze słoika, nawet niezłe, no ita kszubska gościnność. Na wstępie dowiedzieliśmy sie że oni (tzn. autohtoni) wcale nie chleja tak dużo i nie leżą pod płotem (po chwili rozległ się jęk w krzakach po drugiej stronie płotu, to właśnie jęknął "Herkules" jak nam powiedziano, ale on podobno tak zawsze), no oni wogóle nie chcą nas pobić także mamy się nie bać, odrazu nam ulżyło. Mówimy, że musimy iść. TIR przyjeżdża o 17. Pakujemy się. Załadunek w Łebie. Jakieś drewno. Nauczyliśmy się ładować TIR-a. To się może jeszcze przydać. Kierowca klnie jak szewc. Lora przeładowana. Pomagamy mu. Chujowa robota. Od 23 jedziemy do Kołbaskowa. Postój na stacji. Śpimy z Malkensem na dole (tj. na dolnym łóżku hehe).
2 lipca
Rano spotykamy jakiegoś frędzla, nie chce zabrać jednego z nas. Ten frędzel to drugi kierowca TIR-a z tej firmy który mial jednego z nas wziać, bo trzech w kabinie to podobno o jednego za dużo, ale czekał na naczepe i jakoś nie dojeżdżała, strasznie sie denerwował i ogólnie przyjaźnie nie wygladał. Jedziemy do Kołbaskowa. Odprawa. Nie ma drugiego, który ma zabrać mnie lub Malkensa. Czekamy. W końcu idziemy go szukać na stacji. A się wkurwiłem, upał jak cholera a klienta nie widać. No a Andrzej już chce rwać do Brytanii i czekać mu się nie opłaca do tego jęczy że mu karę wlepią za zbyt długi postój.
...
Zobacz zdjęcia:
Irlandia
Irlandia - wybierz obszar, który cię interesuje:










































