• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28724
  • Porad: 18793
  • Postów: 115536
  • Tematów: 10546

Ekspedycja rowerowa wokół Nowej Zelandii. cz.3

kiwibiker Wyświetlono: 974 razy 2004-03-12 22:49:58
  Ocena:2.70 (63 głosów)


10 - 17 stycznia - Coś się kończy...



Niewiele brakowało, a musielibyśmy zacząć budować Arkę... Ulewa, która "zmyła" nas z lodowców, trwała nieprzerwanie 4 dni i noce. Drogi zamieniły się w strumienie, a strumienie w rwące rzeki. Nie bez powodu Zachodnie Wybrzeże (West Coast) nazywają czasem Mokrym (Wet Coast). Kto mógł, ten nie wychylał nosa spod dachu. My jechaliśmy... Sakwy i kurtki wyszły z tej ciężkiej próby obronną ręką, za to z butów woda wylewała się litrami. Od świtu, aż do zmierzchu niebo było idealnie siwe, nie dając nawet cienia nadziei na dobrą pogodę.

Otuchy dodawała nam niezwykła gościnność mieszkańców Wyspy Południowej, którzy nie raz proponowali odpoczynek w ciepłym domu lub zadaszone miejsce na rozbicie namiotu. Tereny przez które jechaliśmy, lata największego rozkwitu przeżyły w czasach Gorączki Złota. Osady poszukiwaczy cennego kruszca dały początek wielu miastom, takim jak Ross.

Właśnie tu na początku XX wieku znaleziono największy w Nowej Zelandii samorodek o wadze 3,6 kg! Złoto wydobywa się tu po dziś dzień, korzystając z nowoczesnej techniki, choć wciąż spróbować można tradycyjnych metod. Kierując się dalej na północ dotarliśmy do Hokitika, miasta słynnego z tradycyjnych ozdób wykonanych z nefrytu. Ten zielony, bardzo trudny w obróbce półszlachetny kamień wykorzystywany jest od niepamiętnych czasów przez Maorysów do wyrobu kunsztownych naszyjników, wisiorów i broni. Nefryt pozyskuje się z płynącej opodal rzeki, gdzie także nam udało się znaleźć kilka ładnych okazów. Inną lokalną ciekawostką są dwa mosty... kolejowo-samochodowe, gdzie dla oszczędności na jednym pasie poprowadzono jezdnię i tory. Mieliśmy więc niepowtarzalną okazję zbadać, jak jedzie się w tunelu aerodynamicznym za potężną lokomotywą! Jedzie się super!! Humory do końca poprawiło nam słońce, które wreszcie odważyło się wyjrzeć zza chmur.

Następnego dnia pedałowaliśmy już w 30 stopniowym upale, by późnym popołudniem stanąć na Pancake Rocks, Skałach Naleśnikowych. Tę zabawną nazwę nadano leżącym na wybrzeżu formacjom skalnym, przypominającym poukładane w stosy naleśniki. Geolodzy do dziś nie potrafią jednoznacznie wyjaśnić tego fenomenu. Podczas przypływów Pancake Rocks zapewniają jeszcze jedno widowisko: fale wciskające się w wąskie przesmyki wapiennego klifu wytwarzają w nich potężne cisnienie, efektownie wystrzeliwując masy wody wysoko w niebo. Znowu jesteśmy mokrzy ;-) Jeszcze tylko kilka kilometrów i nocleg na cudownym Perpendicular Point. Z tego najwyższego w okolicy punktu doskonale widać dzikie zachodnie wybrzeże, a w oddali obsypane śniegiem, mające ponad 3500 metrów n.p.m. najwyższe szczyty Nowej Zelandii- Mt Cook i Mt Tasman. Możemy podziwiać je w pełnej krasie dopiero teraz,gdy są odległe o blisko 300km, ponieważ kiedy w pobliżu lodowców jechliśmy u ich stóp, cały łańcuch tonął w chmurach. Cały kolejny dzień zacięcie pedałowaliśmy w kierunku Nelson, docierając do liczącego 50 mieszkanców miasteczka Kawatiri Junction.

Na noc zatrzymaliśmy się w domu człowieka odpowiedzialnego za utrzymanie wielu kilometrówlinii wysokiego napięcia prowadzonych przez busz do miast i osiedli w głębi Wyspy Południowej. Dotarcie do niektórych słupów możliwe jest tylko śmigłowcem, a większość prac wykonuje się bez wyłączania prądu.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
Nowa ZelandiaWybierz obszar który Cię interesuje

Nowa ZelandiaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju