• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28724
  • Porad: 18793
  • Postów: 115536
  • Tematów: 10546

Ekspedycja rowerowa wokół Nowej Zelandii. cz.1

kiwibiker Wyświetlono: 996 razy 2004-03-12 22:38:59
  Ocena:2.92 (65 głosów)


Nowa Zelandia leży w większości na dwóch dużych wyspach, Północnej i Południowej, a także na setkach drobnych wysepek rozproszonych w ich pobliżu. Zróżnicowanie środowiska przyrodniczego jest tu niebywałe. Na obszarze niewiele mniejszym od powierzchni Polski znajdziemy zarówno wielkie równiny, jak i szczyty przekraczające 3000 metrów wysokości, zielone pastwiska i księżycowe obszary wulkaniczne, wspaniałe plaże i najpotężniejsze fiordy na kuli ziemskiej...
Jak powstawały relacje?




Gdybyśmy wiedzieli, ile wysiłku będzie kosztowała cotygodniowa aktualizacja naszej strony, pewnie nie podjęlibyśmy się tego zadania... Relacje pisaliśmy najczęściej późną nocą i była to ostatnia rzecz o jakiej wówczas marzyliśmy :-) W możliwie najkrótszm czasie trzeba było naskrobać artykuł, wybrać zdjęcia, przerobić stronę i przygotować pliki do wysłania. Potem wystarczyło już "tylko" znaleźć w środku buszu miejsce z dostępem do internetu i wtyczką do podładowania laptopa, wciągając uprzednio obładowane rowery na niejedną stromą górę. Jeśli jednak nasze relacje rzuciły nieco słońca w zimową polską codzienność, to było warto!





21 - 23 listopada - podróż na koniec świata




Nasza przygoda zaczęła się w południe 21 listopada. Chociaż wypełniony żelastwem plecak Kuby spotkał się z dużym zainteresowaniem celników, a rowery zostały gruntownie obwąchane przez psy, to bez przeszkód znaleźliśmy się wreszcie w samolocie lecącym do Frankfurtu. Lot minął na ocieraniu łez po pożegnaniu. Wkrótce czekała nas przesiadka do ogromnego Boeinga 747. Nie bez kozery samolot ten nazywają Odrzutowym Słoniem, gdyż na pokład zabiera on grubo ponad 400 pasażerów, kilkadziesiąt ton ładunku i tysiące litrów paliwa niezbędnego do pokonania dystansu 12 tysięcy kilometrów.


Chociaż przez większą część podróży odsypialiśmy trudy ostatnich przygotowań, to byliśmy w stanie śledzić na ekranach trasę przelotu. Egipt... Azja Mniejsza... Himalaje.... tonąca w mgłach pustynia Gobi... Wreszcie Hong Kong. Lotnisko, na którym wylądowaliśmy powstało na sztucznej wyspie, a z centrum miasta łączy je szybka kolejka. Kiedy wreszcie wydostaliśmy się na otwartą przestrzeń, omal nie straciliśmy tchu. Było gorąco. Nieprawdopodobnie gorąco i duszno. Zewsząd otaczały nas strzeliste drapacze chmur- budynki niższe niż 30 pięter należą tu do rzadkości. Całe miasto pocięte jest wielopoziomową plątaniną dróg, wiaduktów, schodów i wijących się między wieżowcami pomostów dla pieszych. Tam, gdzie nie ma betonu natychmiast wciska się tropikalna dżungla.

W samym centrum miasta leżą ogrody pełne egzotycznych ptaków, a na każdym kroku szumią fontanny. Tuż obok nowoczesnych dzielnic znajdziemy też ulice skrzące się wielobarwnymi szyldami, pełne kolorowego tłumu, gwaru i różnych zapachów. Kupić można tu wszystko- od suszonego mięsa, kolczastych owoców i ośmiornic, aż po zabawki i malutkie ptaki w drewnianych klatkach. Z żalem wróciliśmy na lotnisko... Kolejne kilkanaście godzin w ciasnych fotelach udało się przedrzemać. Obudziliśmy się na śniadanie, a wkrótce potem samolot zaczął podchodzić do lądowania. Kuba jak zaczarowany wpatrywał się w wyłaniający się zza chmur krajobraz.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • Anita / 2012-05-07
    zazdroszczę okazji-choć podobno marzenia sie spełniają, gratuluję odwagi i determinacji. Relacja mimo, że krótka w treści, bardzo ciekawa, bez zbędnych, rozległych szczegółów, to się ceni:)
Nowa ZelandiaWybierz obszar który Cię interesuje

Nowa ZelandiaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju