• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Niebo zamiast dachu, wiatr zamiast ścian, czyli 3 tygodnie w skałach Dolomitów.

mrufkaz Wyświetlono: 1118 razy 2004-03-12 20:44:19
  Ocena:2.50 (86 głosów)


Samotna 3 tygodniowa wędrówka po Dolomitach. Przez ferraty i nie tylko. Dziennik z podróży, zdjęcia i opisy miejsc biwakowych.
Wyjechałem z domu 3 września rano, stając na stopa przy autostradzie na Kołbaskowo. Pierwszy stop za Berlin, drugi do Dessau, potem na stacje CPN, potem prawie do Ulm i pierwsza noc w polu za stacją. Następnego dnia do Innsbrucka, później jeszcze trzy krótkie odcinki i jestem w Cortinie wieczorem.

Poniżej zapiski powstające wieczorami na odwrocie mapy...

06-09 Leżę sobie właśnie w opuszczonym schronisku na 2545 m. Piszę przy świetle świeczki, na ścianach poruszają się cienie. Z ust leci mi para. Chyba będzie około 0 stopni. Chmury schodzą coraz niżej i niedługo pokryją okolicę. Na razie los mi sprzyja.
Wczoraj spałem w chatce na wysokości 2922 m. Widoki niesamowite, niepowtarzalne. Na trudnej ferracie spotkałem pięćdziesięciosześcioletnią kobietę, która w uprzęży dzielnie grzała naprzód. Nie wiem czemu dostałem oklaski od grupy Francuzów, jak poznali moja trasę. W jednym miejscu bałem się masakrycznie. Nie miałem żadnych zabezpieczeń, plecak ciężki, ferrata po ścianie, a pode mną przepaść. Jak to przeszedłem to nogi jak z gumy. No to idę spać. Pa pa

nbsp; 07-09 Mija trzeci dzień jak nie schodzę poniżej 2000 m. Dla mnie jest to coś. Siedzę sobie właśnie w budce na 2655 m i nie jest mocno zimno (jak wczoraj). Znowu piszę przy świetle świeczki. Godzinę temu wróciłem ze szczytu nieopodal (2980 m.) i znowu władowałem się na ferraty. Ta była najtrudniejsza z napotkanych dotychczas. Dobrze, że trochę rzeczy zostawiłem w budce, bo chyba nie dałbym rady zejść. Chwilami ręce, jakby bez krwi, prawie puszczały się linki (do ubezpieczania się).
Na kolacji okazało się, że bardzo ciężko ugotować ryż na tej wysokości i wcinałem twardy. I teraz bąki sadzę. Pogoda mi pasuje. Jest wszystko, deszcz, słońce ,chmury (pierwszego dnia śnieg chwile padał). No to dobranoc.

09-09 Jak policzę, to moja szósta noc w Dolomitach. Wczoraj nocowałem koło stawu w Mizurinie. Jak zszedłem wczoraj z Tofan do Cortiny, to okazało się że jest niedziela (miałem zegarek jeden dzień do przodu). Spytałem się gościa gdzie jest jakiś sklep otwarty, a on zabrał mnie do Mizuriny, 11 km od Cortiny. Dzisiaj zrobiłem ładny kawałek drogi. Jestem teraz na wysokości 2082 m i nie jest nawet mocno zimno. Super mi się dzisiaj szło przez las. Wziąłem pierwszą kąpiel w strumyku. Jutro jak się uda, będę nocował na 3111 m. Do tej pory pogoda mi sprzyja i wędruję bez większych problemów. Dzisiaj nie spotkałem na szlaku nikogo. Byłem na krótkiej ferracie, ale nie była trudna.
Jest totalna cisza, tylko koja strasznie skrzypi, bo jest na sprężynach. Jutro rano ruszam na skróty bez szlaku, zobaczymy co z tego wyjdzie. Oby nie tak jak zwykle. No to gaszę świeczki i kładę się spać, bo zdojony się czuję.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
WłochyWybierz obszar który Cię interesuje

WłochyChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju