• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28724
  • Porad: 18793
  • Postów: 115536
  • Tematów: 10546

Podróż po Afryce - słoń jak dąb!

ig Wyświetlono: 2069 razy 2004-03-12 17:58:52
  Ocena:2.77 (282 głosów)


Jechaliśmy w Tsavo. Droga wiła się pomiędzy pagórkami. Samochód trząsł się i terkotał. Byliśmy już trochę zmęczeni, ale pełni nadziei i wyczekiwania, że coś się wydarzy.
Słońce stało wysoko i paliło zmęczona ziemię. Spod kół unosił się czerwony kurz, który wdzierał się dosłownie wszędzie.

Nagle samochód zaskrzypiał głośno przy hamowaniu. 7 metrów przed nami stał ogromny słoń. Słoń jak dąb lub dąb jak słoń- nie wiadomo.. był wielki. Nasz kierowca zbladł. My nie byliśmy świadomi zagrożenia. Znaleźliśmy się sam na sam na drodze z dorosłym samcem w czasie rui przodem do niego co nie pozwalało nam na szybką ucieczkę. Nasz przewodnik powoli zaczął się wycofywać. Słoń spostrzegł nas dopiero teraz, wcześniej był zajęty objadaniem liści z krzaków , z których tak niepostrzeżenie się wytoczył. W jednej chwili rozpostarł swoje ogromne uszy , wyciągnął trąbę i ruszył w naszą stronę, sypiąc piaskiem spod nóg...

Jezu! Już po nas - pomyślałam. Przypomniałam sobie wszystkie opowieści przewodników, które usłyszałam kiedyś. O słonicy, co staranowała samochód z Japończykami bo rozzłościli jej maleństwo. O wypadku w obozie nocą gdy jeden z turystów zginął bo wyszedł z namiotu akurat nie w odpowiednim momencie, a teraz my.

Kierowca przyspieszył, choć silnik jęczał już długo.
Żeby tylko teraz nie zgasł, albo nie zepsuł się, albo w ogóle...

Słoń zwolnił trochę, później przystanął lecz cały czas patrzył w naszą stronę z tymi swoimi wielkimi nastroszonymi uszami. Nasz kierowca też zwolnił. Co on robi? Wariat! Zwolnił i powoli zaczął obracać samochód tak byśmy byli do słonia tyłem. Spojrzałam na niego, miał twarz spokojną lecz skupioną. W tym momencie wiedziałam, że jesteśmy w dobrych rękach. Manewr już prawie był skończony gdy słoniowi odbiło i znowu rzucił się w naszą stronę. Jedno koło wisiało jeszcze na skraju drogi.

-GO! HE IS RUNNING!

W jednej chwili wszyscy znaleźliśmy się po prawej stronie auta. Samochód przechylił się niebezpiecznie od nagłego przyspieszenia. Słoń zbliżał się do nas trąbiąc przeraźliwie. Był tak blisko, że czuliśmy dokładnie jego zapach i całą siłę. Jechaliśmy przed siebie, byle dalej od niego. Trzymaliśmy się kurczowo poręczy, lecz nikt nie usiadł wszyscy staliśmy wpatrzeni w naszego pogromcę.

Zdołaliśmy odjechać od niego na bezpieczną odległość... zwolniliśmy... wszyscy odetchnęli z ulgą. Byliśmy uradowani jak dzieci. Jaka przygoda! Jakie przeżycie! To było piękne!
Przewodnik uśmiechnął się i powiedział, że było naprawdę niebezpiecznie do momentu gdy staliśmy przodem do niego. Spojrzeliśmy na niego z wdzięcznością. Obserwowaliśmy naszego słonia jeszcze dobre 20 minut. Odległość była już znaczna ale słoń i tak był wielki jak dąb!

Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
KeniaWybierz obszar który Cię interesuje

KeniaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju