Baby na Kilimanjaro!
ig Wyświetlono: 1342 razy 2004-03-12 17:51:33![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.90 (111 głosów) |
Pierwszy raz gdy byłam w Afryce przy zakwaterowaniu moje imię i nazwisko zostało przeczytane jako: ajłona grabołyski- dobre prawda? Jeszcze dzisiaj znajomi śmieją się z tego. Podobno akurat to skojarzenie do mojej osoby pasowało...
JA
Nie wiem z jakiej racji, bo za whisky nie przepadam, ale co tam...
No dobrze ale nie o moim nazwisku miało być a o podróżach po Afryce... może po Afryce to za duże słowo, gdyż ona sama jest ogromna i bardzo zróżnicowana i tak naprawdę nie można jej wielkości wszelakiej, różności w pięknie, w tradycjach, w kolorach, w walkach o przetrwanie każdej żywej istoty zamknąć w jednym słowie. Choć może właśnie dla osób, które już kiedyś tam były i poznały choć trochę, to słowo wszystko wyraża?
No ale... dla osób, które nie miały jeszcze okazji tam pojechać nazwa tego kontynentu często niesie za sobą ładunek "skrzywionych" informacji z przekazów telewizyjnych, afer , korespondencji z pól walk nie tylko plemiennych, ataków na ambasady i turystów, książek o pięknym safari, voodoo i o Jezu jeszcze można by wyliczać i wyliczać. Pan Kapuściński pięknie to wytłumaczył na początku swojej książki " Heban".
Dla mnie, jest tam coś czego nie da się opisać, nie da się o tym zaśpiewać, namalować. Jest to raczej uczucie, które rodzi się w człowieku w trakcie przeżywania czasu tam. Nosi się to w sercu później długo- aż do śmierci.
Mówią, że Afryka- w szczególności ta "czarna" (tej północnej bardziej „muzułmańskiej, arabskiej, pustynnej, berberskiej” niestety nie znam) jest miejscem, w którym można zakochać się od pierwszego wejrzenia lub znienawidzić i to też na całe życie.
No a ja zakochałam się w niej i zachorowałam na wieczną za nią tęsknotę- może stąd moje ciągłe powroty do niej.
Męczę przyjaciół opowieściami o niej. Często już na mnie nie zwracają uwagi. Moje uczucie do niej często nie pozwala mi spojrzeć na nią krytycznie - ale również dzięki temu osoby z mojego otoczenia mogły i mogą poznać Afrykę prawdziwą. Mogą zakochać się tak jak ja, a przynajmniej polubić i przeżyć niezapomnianą przygodę.
Wróćmy jednak do Bab na Kilimanjaro.
MĘŻCZYZNA
Tak, tak nie dziwcie się. Skoro Baby - to musi być też o chłopach.
Wszystkim dziennikarzom mówiłyśmy ( to znaczy ja mówiłam- bo ta wersja opisu naszej wyprawy jest tylko i wyłącznie moim subiektywnym spojrzeniem), że żaden mężczyzna nie ma nic wspólnego z wyprawą. Żaden ale to żaden ! A tak naprawdę to trochę ma. Parę miesięcy przed "zawiązaniem" się pomysłu ( piszę jak o jakimś spisku) rozstałam się z mężczyzną, którego wtedy uważałam za mężczyznę swojego życia. Wszyscy wiedzą jak mocno przeżywa się rozstania. A że ja baaaardzo mądrą dziewczynką jestem to postanowiłam się wziąć za coś co przyniosłoby mi satysfakcję ( poprawiło humor) i zajęło by mi część wolnego czasu, który ni stąd ni zowąd namnożył się w moim terminarzu. Od razu pomyślałam o Afryce- o Kilimanjaro.
| Oceń relację |
Komentarze
TanzaniaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju














Dziekuje ze o mnie wspomnialas jestem winien :)