Samotna rowerowa odyseja z Polski przez Ukrainę, Krym, Rosje do podnóży Elbrusa w górach Kaukazu i powrót poprzez Gruzję, Turcję, Rumunię, dalej do Polski. Na drodze zatrzymywały mnie tylko góry i rosyjskie patrole. Podczas swojej podróży zdobyłem Elbrusa (5642m), Soviecki Voin (4100 m), Kackar Dagi (3932m) w tureckich górach Kackar, najwyższą górę Rumunii Moldoveanu, oraz tatrzańskiego Gerlacha. Nocując gdzie go los zatrzyma, przepedałowując 6800 km, w czasie 58 dni okrążyłem Morze Czarne.
Niebo zamiast dachu, wiatr zamiast ścian, czyli na Kaukaz rowerem.
Mrufkaz2004-03-12 01:43:02
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 4 głosów oddanych
To co odnalazłem na pogniecionych zamokłych kartkach, listach pisanych do Agaty i to co pozostało w mojej głowie zamieszczam poniżej...
START 27-VI Rozstaję się z wszystkim co dla mnie najważniejsze i ruszam w nieznane...
Dzień 2. 28-VI
Jestem już po kolacji (ryż z kiślem). Herbatka stygnie powoli, ciastka czekają, ognisko płonie, słońce już pięknie zaszło, komarów brak, ptaki jeszcze trochę podśpiewują. Zatrzymałem się w bardzo fajnym miejscu na łące pod lasem. Za chwilkę zbrykzbrykam spać. Trochę niepokoją mnie chmury na horyzoncie. Będzie padać ?
Wczoraj spędziłem cały dzień w pociągu. W Warszawie udało mi się załatwić w godzinę wizę do Gruzji, więc byłem w Jarosławiu o 22. Podjechałem po ciemku do Radymina i tam przespałem się nad jeziorkiem. Pobudka o 5 rano i prosto w Ukrainę. Na granicy obyło się bez problemów (oprócz zdziwienia celników), więc ruszyłem ostro przed siebie. Do Lwowa wjeżdżam w strugach deszczu. Miasto nie wywarło jakoś na mnie specjalnego wrażenia. Tłoczno, tramwaje cisną się wraz z autami na brukowych drogach, po których razem z deszczem spływa miejski bród. Pojeździłem z dwie godzinki po strefie turystycznej, wśród starej architektury, zrobiłem sobie fotkę z Mickiewiczem i ruszyłem dalej. Ukraina ukazała mi swe piękno dopiero gdy zjechałem z głównej drogi, kilkanaście kilometrów za Lwowem. Coś niesamowitego ukazało się mym oczom. Zupełnie inny świat. Wszędzie zielono, zero przemysłu, trochę pagórkowato, rozległe łąki, ruchu nie ma, nikt się nie spieszy, po prostu sielanka. Tak jechałem i tu zajechałem, teraz leżę i odpoczywam, kończę bo pojawiły się komary.
Licznik: dystans 198 km, prędkość średnia 18,67 km/h czas jazdy 10h 36min Vmax=56 km/h total 2923
Dzień 3. 29-VI
Przecinam
...
darek, 2006-01-02 20:40:58
Zobacz zdjęcia:
Rumunia
,
Rosja
,
Polska
,
Słowacja
,
Turcja
,
Ukraina
,
Węgry
Rumunia - wybierz obszar, który cię interesuje:













































Twoje 40 stron ptzeczytalem jednym tchem. gratuluje samozaparcia i
zycze dalszych wspanialych wrazen. Mozesz polaczyc nastepne podroze z poznawaniem innych kultur i zblizaniem sie do ludzi bez szybkiego pedzenia
po drogach. moze mniej km ale za to blizej ludzkich serc. Jestes czlowiekiem oywartym na wszystko co Cie spotyka to BARDZO DOBRZE.
Jeszcze raz gratuluje i pozdrawiam Ciebie i Twoja dziewczyne
j_ardel@yahoo.co.uk
Jan Jakub , 2008-07-18 13:52:24