Afryka naprawdę dzika czyli z wizytą u Hamerów
zs Wyświetlono: 1033 razy 2006-07-01 01:16:36![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.59 (115 głosów) |
Rejon południowo- zachodniej Etiopii, szczególnie dolina rzeki Omo, nazywany jest „ludzkim skansenem” i, uwierzcie mi, nie ma w tym określeniu żadnej przesady. Plemiona które tam odwiedziłam wyglądają mieszkają, i żyją jak przed tysiącem lat.
Już sama podróż do tej części Afyki to ekscytujące przeżycie. Ze stolicy kraju Addis Abeby wyruszyliśmy po całkiem przyzwoitej asfaltowej szosie, tak było przez kilkaset kilometrów, potem, im dalej na południe, droga stawała się coraz gorsza by wreszcie zupełnie przestać zasługiwać na to określenie. To coś, po czym jechaliśmy nadawało się tylko do poruszania samochodami terenowymi, takimi z napędem na cztery koła. Czasami nawet to nie wystarczało. Gdy toyota którą podróżowałam po raz pierwszy zakopała się w mazistym błocie podekscytowana wyskoczyłam z aparatem i zrobiłam chyba 100 zdjęć. Cieszyłam się z obrazków jak dziecko podziwiające pierwsze płatki śniegu. Po piętnastu minutach kierowca, przy pomocy liny i drugiego samochodu, sprawnie się z breji wydostał. Za drugim razem byłam już w fotografowaniu oszczędniejsza, przy trzecim, czwartym …, nawet nie wyciągałam aparatu. Okazało się, że przeżycia za jakie uczestnicy ekstremalnych tras płacą ciężkie pieniądze tu są normalnym sposobem podróżowania, dostaje się je.. niejako w pakiecie.
Butelki i guziki na wagę złota
Przez cały czas za oknem samochodu przesuwały się obrazy jak z filmu o pierwszych eksploratorach Afryki: wsie z okrągłymi, glinianymi domkami krytymi strzechą, rolnicy orzący pola drewnianymi radłami do których zaprzęgnięto woły i gromady dzieciaków żywiołowo reagujące na przejeżdżające samochody. Za każdym razem dzieci wykrzykiwały do nas dziwne słowo- brzmiało ono „hajland”. -Czy to jakiś rodzaj pozdrowienia?- zapytałam Mengistu, naszego kierowcę. Uśmiał się z tego pytania do rozpuku. Co się okazało? „Highland” to nazwa najpopularniejszej etiopskiej wody mineralnej w plastykowych. I właśnie o te puste butelki chodziło dzieciakom – to cenna rzecz, nadaje się do transportu i magazynowania wody. W Etiopii nic nie jest odpadem, nic się nie marnuje. Przedmioty, często dla nas zupełnie bezużyteczne tu znajdują zastosowanie o jakim ich producentom nawet się nie śniło. Guziki, agrafki i spinacze doskonale nadają się do wyrobu biżuterii, stare opony są surowcem do produkcji klapek, z metalowych puszek po oleju sprawne ręce etiopskich rzemieślników produkują całe wyposażenie kuchni: miski, łyżki wazowe, kubki i durszlaki. Jechaliśmy już kilkaset kilometrów ale kolorowe obrazy za szybami samochodów sprawiały, że nikt nie czuł się zmęczony. Co było najbardziej ekscytujące? - Wędrujący wzdłuż drogi ludzie. Bardzo często nie mieli na sobie nic co byłoby wytworem zachodniej cywilizacji. Wyróżniali się szczególnie przedstawiciele plemiona Hamer.
Torty na głowach wojowników
Hamerowie to lud o charakterystycznych kościach policzkowych, zachwycających strojach wykonanych ze skóry i sznurów koralików, wreszcie o ciałach wysmarowanych grubą warstwą mazi o kolorze głębokiej miedzi.
| Oceń relację |
EtiopiaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju














