Rejon południowo- zachodniej Etiopii, szczególnie dolina rzeki Omo, nazywany jest „ludzkim skansenem” i, uwierzcie mi, nie ma w tym określeniu żadnej przesady. Plemiona które tam odwiedziłam wyglądają mieszkają, i żyją jak przed tysiącem lat.
Afryka naprawdę dzika czyli z wizytą u Hamerów
Zs2006-07-01 01:16:36
Wyświetlono razy (ostatnio: )
i rzecz powtórzyć w drugim kierunku. Tak dzieje się trzy , cztery razy aż udowodnią swoją sprawność i tym sposobem usatysfakcjonują zgromadzonych. Potem rozpoczyna się szaleńcza hulanka suto zakrapiana alkoholem. Podczas niej chłopcy okładają plecy dziewcząt na wydaniu rózgami. To lekko brutalny zwyczaj, z kobiecych pleców leje się krew. Z drugiej strony blizny są tu swego rodzaju ozdobą, podkreśleniem kobiecej urody. Hamerki często same się kaleczą wycinając na skórze misterne wzory.
Pawiany tańczą z flaszkami
Po spotkaniu z Hamerami ruszyliśmy dalej na południe do parku narodowego Mago. Szybko zapadał mrok a my wolno posuwaliśmy się naprzód, co jakoś czas trzeba było wyciągać z błota kolejne samochody. Przydałyby się amerykańskie wojskowe samochody, nomen omen –hamery –żartowaliśmy. Już robiło się ciemno gdy dotarliśmy na pole biwakowe. Tu przykra niespodzianka: nie ma prądu- nikt nie wie dlaczego i wody- studnia wyschła. Z pierwszym problemem nasi kierowcy poradzili sobie natychmiast oświetlając teren samochodowymi żarówkami zasilanymi z akumulatorów. Jak się jednak nie umyć po całym dniu w pyle i kurzu? Nie bacząc na ostrzeżenia o krokodylach zdecydowałam się na toaletę w przepływającej obok rzece Mago. Troszkę się odświeżyłam bo nie można tego nazwać myciem. Woda, po podających poprzedniego dnia deszczach miała kolor brunatno- błotnisty. Gdy wróciłam na pole biwakowe nie wierzyłam własnym oczom: kierowcy zdążyli rozbić namioty, rozstawili stół i krzesełka, kucharz usmażył pachnącą jajecznicę. Dodatkowo, by zatrzeć złe wrażenia nasz przewodnik – Habtamu- przywiózł z biura zarządu parku skrzynkę zimnego piwa. Jak łatwo się domyślić brak wody natychmiast przestał nam doskwierać. Gdy dobrze po północy weszliśmy do namiotów by położyć się spać rozległ się straszny hałas. Czyżby atak jakiegoś wrogiego plemienia? -wyskoczyliśmy przerażeni. Co się okazało? To stado pawianów urządziło sobie żonglerkę butelkami po piwie które niefrasobliwie zostawiliśmy na stole. Chcąc, nie chcąc musieliśmy wszystko pozbierać. Małpy długo w nocy nie dawały za wygraną szarpiąc linki namiotów, niektóre próbowały nawet otwierać suwaki.
Zofia Suska
zdjęcia na:
www.timelessethiopia.pl/
Strona: 1 2 3 [4]
Zobacz zdjęcia:
Etiopia
Etiopia - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























