Nasza podróż trwała od 23 sierpnia do 7 września 2005 roku, a dokładnie od styczniowego telefonu jednej z firm w Warszawie, która "monitorowała" rynek w poszukiwaniu klientów. Najbardziej atrakcyjni byli ci, którzy dużo podróżują i przede wszystkim chcą to robić nadal. Razem z żoną podróżowanie i poznawanie świata uznajemy za jeden z priorytetów życiowych, więc zaproszono nas na spotkanie połączone z ofertą wczasową. Ponieważ kieruję się zasadą, że czego nie dotknę to nie znam (no i ze zwykłej ciekawości przecież), postanowiłem przyjąć zaproszenie. Już od pierwszych minut wiedziałem, że czegoś tak dziwnego w życiu nie widziałem. Prezes firmy, po nieco drażniącej mnie prezentacji rodem z książek "Jak pozyskać klienta...", zaproponował wypoczynek na zasadach Time Share, co brzmiało zupełnie obco. Jak się okazało obce było tzn. 40 lat dookoła, ale nigdy w Polsce.
Teneryfa - główna relacja z podróży

JaroslawStelignowski2006-06-27 12:02:52
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.33 z 5.00. 6 głosów oddanych
Teneryfa
Okoliczności, które doprowadziły do wyjazdu.
Nasza podróż trwała od 23 sierpnia do 7 września 2005 roku, a dokładnie od styczniowego telefonu jednej z firm w Warszawie, która "monitorowała" rynek w poszukiwaniu klientów. Najbardziej atrakcyjni byli ci, którzy dużo podróżują i przede wszystkim chcą to robić nadal. Razem z żoną podróżowanie i poznawanie świata uznajemy za jeden z priorytetów życiowych, więc zaproszono nas na spotkanie połączone z ofertą wczasową. Ponieważ kieruję się zasadą, że czego nie dotknę to nie znam (no i ze zwykłej ciekawości przecież), postanowiłem przyjąć zaproszenie. Już od pierwszych minut wiedziałem, że czegoś tak dziwnego w życiu nie widziałem. Prezes firmy, po nieco drażniącej mnie prezentacji rodem z książek "Jak pozyskać klienta...", zaproponował wypoczynek na zasadach Time Share, co brzmiało zupełnie obco. Jak się okazało obce było tzn. 40 lat dookoła, ale nigdy w Polsce. Takie rzeczy już od jakiegoś czasu mnie nie dziwią, bo u nas zawsze jest na opak. Grunt, że po kilku godzinach negocjacji i usilnemu szukaniu dziury w całym (narodowa cecha: brak zaufania do ludzi w garniturach) kupiliśmy pobyt w dowolnie wybranym miejscu na Ziemi na następujących zasadach:
1) Otrzymujemy 6 tygodni wczasów, po dwa na rok, do wykorzystania przez najbliższe trzy lata.
2) Do wyboru mamy prawie 4000 resortów hotelowych, ale pierwsza obowiązkowo musi być Teneryfa.
3) Dojazd i wyżywienie we własnym zakresie.
Koszt imprezy 1500€. Przed tym jednak wyszliśmy ze spotkania na zewnątrz, aby ochłonąć i jeszcze raz to przemyśleć (wiadomo, że atmosfera może unieść w zatracenie). Zrobiliśmy ocenę ryzyka oraz ewentualny bilans zysków i strat. Przeliczyliśmy szybko, że z biurem podróży dwa tygodnie na Kanarach dla dwóch osób z przelotem i wyżywieniem w hotelu 3*** kosztuje tyle
...
Zobacz zdjęcia:
Hiszpania
Hiszpania - wybierz obszar, który cię interesuje:














































