Wyprawa na Bliski Wschód.
Opis samochodowej wyprawy po Bałkanach i Bliskim Wschodzie.
Węgry, Rumunia, Bułgaria, Turcja, Syria, Jordania.
Wyprawa na Bliski Wschód !!!! - Część III - Bliski Wschód - Syria, Liban, Jordania.

Cyprian2006-06-22 06:46:04
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.50 z 5.00. 2 głosów oddanych
na inną wyprawę. Dojeżdżamy do przejścia z Macedonią. Załatwiamy wszelkie formalności po stronie bułgarskiej i dojeżdżamy do terminalu macedońskiego. Tutaj przykra niespodzianka. Od Polaków wymagana jest wiza, której nie posiadamy - niestety. I mimo, że od celnika otrzymaliśmy pieczątkę wjazdową, to po chwili inny urzędnik je anulował. Tak więc wróciliśmy ponownie do Bułgarii. Na szczęście znajdowaliśmy się w trójkącie granicznym trzech państw - Bułgarii, Macedonii i Serbii i Czarnogóry. Wróciliśmy się kilkanaście kilometrów i po godzinie stanęliśmy na przejściu z Serbią i Czarnogórą. Miła obsługa na przejściu i po kilkunastu minutach wjeżdżamy do kolejnego kraju na naszej trasie podróży. Pierwsze wrażenie jest niezbyt sympatyczne. Dookoła wielka bieda. Docieramy do pierwszego miasteczka, gdzie próbujemy się dowiedzieć, jak dotrzeć do głównej szosy w kierunku Kosowa. Bez problemu dogadujemy się z miejscowymi. Okazuje się, że serbski jest w sumie bardzo podobny do polskiego. Niestety dowiadujemy się, że nie ma mowy o naszym wjeździe do Kosowa, cały region jest jeszcze zamknięty przez wojsko. Musimy więc zweryfikować nasze plany. Patrzymy na mapę - dojazd do Dubrownika niemiłosiernie się wydłuża, ponieważ trzeba jechać okrężną drogą. W związku z powyższym rezygnujemy z wypadu do Chorwacji i decydujemy się na powrót do Polski. Jak postanowiliśmy tak zrobiliśmy. Ruszyliśmy w kierunku węgierskiej granicy, jechaliśmy cały czas niezwykle drogą autostradą, późną nocą dojechaliśmy do granicy, gdzie koło Szeged, wjechaliśmy na autostradę i tak dotarliśmy do Budapesztu. Kilkanaście kilometrów dalej urządziliśmy sobie ostatni nocleg podczas naszej wyprawy.
Dzień trzydziesty szósty - 03.06.2005 r.
Poranek na węgierskiej autostradzie. Dojeżdżamy do Słowacji, przejeżdżamy przez Bratysławę i po kilku godzinach dojeżdżamy do Zwardonia. Koło południa jesteśmy już na Śląsku. W ten sposób zakończyła się nasza wspaniała wyprawa.
I cóż robić dalej? Podsumować tą i planować następną - rzecz jasna.
Małe podsumowanie:
W podróży byliśmy 36 dni.
Łącznie przejechaliśmy 13.762 km.
Nasz samochodzik skonsumował 1.206,74 dm3 oleju napędowego,
co dało średnie zużycie na poziomie 8,77 dm3/100 km.
Całkiem nieźle. Odwiedziliśmy 11 krajów,
nie licząc Polski, chociaż Liban i Macedonię widzieliśmy wyłącznie z perspektywy przejść granicznych. Poza tym widzieliśmy jeszcze Egipt i Izrael (nad Morzami: Czerwonym i Martwym) a Słowację, Węgry i Turcję odwiedzaliśmy dwukrotnie, a Bułgarię i Syrię - nawet trzykrotnie.
Posługiwaliśmy się różnymi walutami - koronami słowackimi, forintami, lewami, lirami tureckimi, funtami syryjskimi, jordańskimi i serbskimi dinarami, a także euro i dolarami amerykańskimi (a może przede wszystkim nimi?).
Koniec części III - ostatniej.
Autor: Cyprian Pawlaczyk
Uczestnicy wycieczki:
- Joanna Rusiłowicz
- Tomasz Strokol
- autor
- BMW 525 tds kombi, 1995 r.
Zobacz zdjęcia:
Syria
,
Jordania
Syria - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj




















