Kurdystan, enklawa Iraku - 2004
Kurdystan, enklawa Iraku - 2004



Jacek Pałkiewicz2006-06-16 16:42:40
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 3 głosów oddanych
do wspólnych wyborów oraz powołania jednego parlamentu oraz nowego rządu. "Chcemy zapewnić sobie prawdziwą demokrację, otworzyć drogę dla inwestycji międzynarodowych i wykorzystać w odpowiedni sposób drugie co wielkości zasoby ropy naftowej na świecie. Nikt z nas nie śni o niepodległym państwie, chcemy jedynie autonomii w federalnym Iraku". Ten pogląd powtarzają w nieskończoność wszyscy moi rozmówcy, bo zdają sobie sprawę, że Turcja jest zbyt zaniepokojona możliwością uzyskania pełnej niepodległości.
Minister obrony narodowej frakcji PDK, 70- letni Hmida Fanda, dysponujący kilkudziesięciotysięczną armią walecznych peszmergów, bojowników z rozgałęzionego partyzanckiego ruchu oporu, mających wsparcie w strukturach plemiennych, zapewnia mnie: "Życzymy sobie autonomii na łonie demokratycznego Iraku".
Ale nawet taki system mógłby rozgniewać Turcję, która od dawna uważa północny Irak SA swoją strefę wpływów i z przyjemnością wysłałaby tu swoje wojska, tym bardziej, że Amerykanie nie będący w stanie udźwigać własnego ciężaru w Iraku i zapewnić szybką stabilizację, nie mają dość sił zbrojnych i liczą na dodatkowe kontyngenty, rzucam prowokacyjnie.
"W każdy poniedziałek mamy robocze spotkania z dowództwem amerykańskim, z którym utrzymujemy ścisłą współpracę. W epoce globalizacji żaden problem nie może być traktowany jako wewnętrzny- odpowiada zirytowany minister-. Wszystkie mają charakter międzynarodowy. Nic nie może usprawiedliwiać ew. interwencji Turków. Mylą się ci, którzy sądzą, że bez Amerykanów zginiemy. Jeśli jej retoryczne poparcie dla naszej demokracji okaże się bez pokrycia, mu utrzymamy się tutaj. Może nie dokładnie tu, ale gdzieś tam- wskazuje odległe szczyty w trudno dostępnych górach.- Przez kilkadziesiąt lat walczyłem w partyzantce na pierwszej linii. Zapewniam, że wejście żołnierzy tureckich na nasze terytorium zmusiłoby nas do zbrojnego powstania. Ja osobiście stanąłbym na jego czele".
"Amerykanie znajdują się w sytuacji nie do pozazdroszczenia- mówi pragnący zachować anonimowość dziennikarz miejscowej gazety-. Czynią wszelkie wysiłki aby zjednoczyć oba nasze rządy i z pewnością są gotowi zatroszczyć się o duże wsparcie finansowe w zamian za ułatwienie im życia, czyli akceptacji Turków na ziemi irackiej".
Kurdowie wiedzą jedno: nie mogą stracić historycznej szansy zbudowania od podstaw nowoczesnej demokracji: tolerancyjnej i świeckiej. W Irbilu poznaję lekarza Nebi Szerkaweya, od lat osiadłego w Białymstoku i reprezentującego PDK w rozmowach na szczeblu rządowym.
"Historia Polski - mówi- pod wieloma względami podobna jest do naszej. Wy też wiele razy byliście pod zaborami poznając smak goryczy i upokorzenia, ale dzisiaj macie wolność. Teraz nasza kolej".
Grzesiek, 2007-03-01 23:42:43
Zobacz zdjęcia:
Irak
Irak - wybierz obszar, który cię interesuje:














































Pozdrawiam
Wladek, 2007-03-04 12:50:34