Somalia, państwo-widmo - 2003
Somalia, państwo-widmo - 2003



Jacek Pałkiewicz2006-06-16 16:33:51
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.76 z 5.00. 46 głosów oddanych
się, wybrał jeden z najgorszych". Nic więc dziwnego, że żona Linda poprzez Internet zapytuje mnie, jak mi się wiedzie. Co mam odpowiedzieć? Że jest niebezpiecznie? Piszę więc jak zwykle: jest wszystko dobrze. No, bo jak mogłoby być inaczej.
Przejeżdżam obok byłego międzynarodowego lotniska, nieczynnego od lat, na którym ćwierć wieku temu niemieccy komandosi przeprowadzili brawurową akcję uwolnienia 85 osób znajdujących się na pokładzie porwanego samolotu Lufthansy. Porywacze, grożąc wysadzeniem samolotu, domagali się wypuszczenia na wolność 13 kolegów z niemieckiej frakcji Armii Czerwonej. Akcja powiodła się, nikt z pasażerów nie został nawet ranny. Z czworga terrorystów troje zginęło na miejscu. I chociaż akcje specjalne przeprowadzane przez jednostki specjalne na terenie innego kraju są rzadkością, to nikt wtedy nie miał pretensji do Niemców.
Oczywiście w Mogadiszu istnieją enklawy, gdzie toczy się na swój sposób normalne życie. Wprawdzie nie ma tam sal kinowych, czy lokalu nocnego, ale są czynne kafejki, knajpki, usługi rzemieślnicze. Młodzi ludzie uczą się na kursach angielskiego, techniki komputerowej, pielęgniarstwa. Istnieje kilka banków, kawiarenek internetowych, niektórzy posiadają telefony komórkowe. Funkcjonuje transport publiczny bazujący na przedpotopowych autobusach krążących bez tablic rejestracyjnych, podobnie zresztą jak i wszystkie inne, nieliczne pojazdy mechaniczne.
Następnego dnia rano jestem gotowy do odlotu. Okazuje się, że jeszcze na lotnisku mogą spotkać mnie dramatyczne niespodzianki. W pewnej chwili widzę zakrwawionego kenijskiego pilota bijącego się z jednym z szefów gangu handlującego khata. Zamierzałem już zrobić zdjęcie, kiedy w polu widzenia pojawił się człowiek miejscowego bossa odbezpieczający w biegu automat. Szereg blisko stojących osób zrobiło to samo. Garstka bezbronnych ludzi wycofała się niespostrzeżenie w bardziej odległe miejsce, obserwując rozwój sytuacji. Na szczęście dwaj zainteresowani znaleźli wkrótce wspólny język i mogłem opuścić tę wyjętą spod wszelkiego prawa "ziemię niczyją".
Dopiero na wysokości kilku kilometrów, już poza zasięgiem celu wojowników, przychodzi uczucie odprężenia i zwierzęcej radości życia. Po wielu dniach realnego zagrożenia, ostrego napięcia i utrzymywania zmysłów w najwyższej czujności, mogę wreszcie pozwolić sobie na luksus poczucia się wolnym od stresu człowiekiem.
Panie Jacku, serdeczne pozdrowienia i wyrazy szacunku...
B.U.
Bolek Uryn, 2008-01-14 18:38:04
ala, 2007-12-28 19:47:14
Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów.
szubertpatryk, 2007-12-24 19:32:45
Ralf, 2007-12-16 18:52:28
doro, 2007-12-10 14:23:50
Irena.2007.12.07.
Irena, 2007-12-07 17:56:40
P.S.
Zastanawiam się tylko czy skoro autor wiedział ile osób zginęło w pobliżu wraku amerykańskiego helikoptera to czy warto było sięgac po aparat a może to już taki odruch.
jacoch, 2007-08-22 11:38:53
Irek M, 2006-12-29 01:33:07
Basia, 2006-12-08 17:47:23
null, 2006-09-07 17:14:56
Gelhert, 2006-08-30 13:11:07
XXI wiek a my wciaz prymitywni.Brak mi slow soryy.....
jarek orzol, 2006-07-23 19:52:07
Monika, 2006-07-05 16:36:39
Zobacz zdjęcia:
Somalia
Somalia - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj


















zdaje mi sie ze amerykanie znów zainterweniują
strzały w Mogadishu są codziennością, jednak największe starcia prowadzi Habr Gadir który panował w 1993r przez Mohamet Fahra Aidid...
on właśnie był przyczyna konfliktu pokazanego w filmie R. Scoota ,,Black Hawk Down"...
Interesuje sie Somalią i jej historia.czytam o niej choć niewiele można bo nikt sie nie
interesuje, podoba mi sie pana artykuł. dobrze sie pan spisał!!!
pobyt w Mogadishu jest niebezpieczne,strzelaniny to codzienność jeden strzał i można zakończyć życie...
Piotrek, 2008-02-04 18:00:55