Sahara - magia pustyni - 1999
Sahara - magia pustyni - 1999



Jacek Pałkiewicz2006-06-16 15:37:37
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.80 z 5.00. 5 głosów oddanych
krańcowe zmęczenie. Częstujemy ich papierosami, wymieniamy kilka towarzyskich zwrotów, ściskamy sobie dłonie i rozchodzimy się w różne strony.
Ósmego dnia solenna atmosfera pustyni zostaje zakłócona. Oszpecają ją porzucone butelki od Coca Coli i ślady opon motocyklowych, wizytówka współczesnej turystyki i rajdu Paryż-Dakar. Nie miał dla nich wyrozumienia absolwent Oksfordu Sir Wilfred Thesiger, spadkobierca przeszłej epoki, odznaczony złotym medalem Królewskiego Towarzystwa Geograficznego. Wspominam z pewnym sentymentem tę wyjątkową postać, przywodzącą na myśl legendę Arabii: Lawrence'a, byłego komandosa brytyjskiego SAS, antropologa, ale przede wszystkim przyjaciela Beduinów. Potrafił "cwałować i strzelać w galopie, jak oni". Poznałem go w połowie lat 80. w Kenii, gdzie się osiedlił. 75 lat, szczupła wyprostowana sylwetka, bujne włosy, bokserski nos. Był wrogiem progresu materialnego, nie znosił telefonu, telewizji, a nawet auta. Nie tolerował gwałtu na dzikiej przyrodzie, którą traktował ze szczególnym nabożeństwem, co widać na stronicach jego książki ("Arabian Sands") będącej hymnen na cześć wyobcowanej, odciętej od reszty świata krainy.
Wreszcie przeżywam dreszcz emocji. Przed magicznym zachodem słońca, zdobiącym świat imponującą paletą barw, osiągamy tętniącą życiem i cywilizacją oazę Hassi-Messaoud. Mogę się kąpać i pić. Bez ograniczeń. Klimatyzacja, posiłek przy stole, zimne piwo, świeże owoce i filiżanka espresso dopełniają pełnię szczęścia. W wygodnym łóżku delektuję się faktem, że jutro będzie tak samo. Bez spartańskich niewygód.
Przychodzi refleksja. Takiej rajskiej rozkoszy nigdy nie będzie w stanie zrozumieć i docenić człowiek, który nie doznał naszych przeżyć. Jedyne w swoim rodzaju uczucie "le bapteme de la solitude", chrzest samotności, jak mawiają Francuzi, potrafi głęboko zmienić duszę człowieka. Trudno powiedzieć dlaczego, ale ofiara hipnotycznie urzekającego majestatu pustyni, kosmicznej pustki i martwej ciszy, tak głębokiej, że słychać własny oddech i bicie serca, nie ma innego wyboru: nie oprze się wyzwaniu i w poszukiwaniu absolutu dodającego życiu smaku, zawsze tam wróci. Mimo wszechobecnego zagrożenia, bez względu na jakie miałby narazić się wyrzeczenia i jaką miałby zapłacić cenę, bo absolut nie ma ceny.
Zobacz zdjęcia:
Mali
Mali - wybierz obszar, który cię interesuje:

















































