Namibia - w królestwie diamentów - 1998
Namibia - w królestwie diamentów - 1998



Jacek Pałkiewicz2006-06-16 15:26:10
Wyświetlono razy (ostatnio: )
spekulacji. Okazało się, że diament nie jest bynajmniej mineralem występującym tak rzadko, jak to było kilka stuleci temu i nie powinien być tak drogi, jaki jest w rzeczywistości. Czy zatem wspaniała historia diamentu któregos dnia nie dobiegnie konca? Czy wciąż będzie on pelnić funkcję ostatecznego zabezpieczenia w warunkach chaosu?
De Beers, która opanowała wydobycie i dystybucję diamentów na całym świecie i dla której pracuje prawie milion ludzi, zawsze potrafiła wyjść obronną ręką z delikatnych sytuacji. Aby uniknąć nasycenia rynku i zachować cenę, a przy tym nie stracić wielkich klientów, jest zawsze gotowa skupować oraz magazynować diamenty płacąc więcej niż przewiduje oficjalny rynek.
Do tej pory to się zwykle udawalo. Żaden krach nie rzucił na kolana De Beersa. Jedna z najbardziej skutecznych kampanii reklamowych w historii, lansowana właśnie przez nią, ogranicza się do sloganu, który od lat napędza międzynarodowy handel kamieniami szlachetnymi: "Diament na całe życie". Marilyn Monroe śpiewała, że właśnie diamenty są najlepszymi przyjaciółmi dziewcząt. Za sprawą inteligentnej strategii marketingowej, kilka ostatnich pokoleń zawsze kojarzyło owiany nimbem blasku i magiczną siłą przyciągania wzroku lśniący kryształ, z oznaką bogactwa, ze znakomitą lokatą kapitału oraz, a może przede wszystkim, z przejawem adoracji i miłości.
Jak długo ikona bogactwa pozostanie w zasięgu krociowego biznesu i eleganckie sklepy Cartiera, Tiffany'ego czy Van Cleffa będą wzbudzały emocje wabiąc klientów swoimi lśniącymi witrynami?
Stanley Sillitoe z Diamond Trading Company w Londynie, należącej do De Beers, która przepuszcza przez swoje ręce 70 procent światowej produkcji diamentów, nie neguje, że takie zagrożenie istnieje: "Jeśli któregoś dnia pojawią się stukrotnie tańsze perfekcyjne kamienie syntetyczne, nie możliwe do rozróżnienia miedzy bezuzytecznym kamieniem a prawdziwym bogactwem, nasz rynek może się zawalić".
Powodem mógłby być także bojkot tak dużego producenta jak Kongo, czy też uwolnienie się od monopolisty De Beersa nieobliczalnych Rosjan pozyskujących jedną czwartą część diamentów na świecie. Zasobność złóż perspektywistycznych rokujących w ciągu najbliższych pięciu lat na dwukrotne zwiększenie produkcji, pozwoli temu krajowi wejść na drogę ostrej konfrontacji Czy nowe elity władzy w Rosji zechcą zadowolić się mniejszym, ale za to pewnym i stałym dochodem? Znawcy tematu uważają, że Moskwa nie będzie miała ochoty zrezygnować z nadarzającej się okazji opanowania światowego rynku diamentów.
Niebezpieczni mogą okazać się Australijczycy, którzy swoją nadwyżką już dwukrotnie zachwiali równowagę na rynku, będąc o krok od jej zbytu na czarnym rynku. Negatywnie mogłyby wpłynąć decyzje rządów Namibii, Botswany czy Angolii z którymi De Beers aktualnie dzieli kontrolę nad złożami w tych krajach. Jak dotąd monopoliście za każdym razem udawało się wymusić dla siebie sprzedaż nadprodukcji, nierzadko kosztem jawnego konfliktu.
Pomimo, że De Beers łoży rocznie 420 milionów dolarów na reklamę, zachodzi pytanie, co by się stało gdyby Amerykanki, w 80 procentach konsument tego rynku, zostały odarte ze złudzeń co do zapewnianej im przez całe życie nadzwyczajnej wartości tego klejnotu? Legendarną potęgę konsorcjum, które w chwili osłabienia nie byłoby w stanie uchronić się przed upadkiem, mogłyby także zburzyc katastrofalny kryzys gospodarczy wysoko rozwiniętych krajów, czy tez gigantyczna inflacja. Trudno więc nie wykluczyć- mówią eksperci-, że któregoś dnia mityczny diament mógłby utracić swoją funkcję i zostać zepchnięty do roli zwyczajnego, półszlachetnego kamienia.
Zobacz zdjęcia:
Namibia
Namibia - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj
























