Amazonia - magia zielonego piekła - 1998
Amazonia - magia zielonego piekła - 1998



Jacek Pałkiewicz2006-06-16 15:21:41
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.60 z 5.00. 15 głosów oddanych
r. kierowałem ekspedycją poszukującą mityczne El Dorado w dorzeczu Alto Madre de Dios, kilkadziesiąt tysięcy kilometrów kwadratowych zielonego piekła ochrzczonego imieniem Madonny. Pomimo uzbrojonej eskorty zapewnionej przez policję, przeżyłem chwile ostrego napięcia natykając się na cieszących się zła sławą, tajemniczych Cuapakoris, gotowych do użycia dmuchawki z zatrutymi strzałami. Na tej samej wyprawie jeden z tragarzy cudem uniknął ukąszenia śmiertelnie jadowitego węża "szuszuja". Ocenia się, że w Ameryce Łacińskiej węże zabijają ponad 30 tysięcy osób, podczas gdy w Europie takich przypadków można naliczyć tylko kilkanaście.
W notatniku z wyprawy zapisałem kiedyś: "Być może jest prawdą, 'że- jak pisał von Humboldt, ojciec współczesnej geografii- niebezpieczeństwa wzbogacają poezję życia', ale uważam, że mają też w sobie coś co niestety deprymuje przyziemną prozę".
Trudno jednak narzekać, bo w kontrakcie z przygodą, z urzędu wpisana jest cała gama zagrożeń i wynikający z nich podwyższony poziom adrenaliny. Stąd zainteresowanie tym światem ludzi doświadczających z drugiej ręki emocji siedząc przed telewizorem. Adrenalina stała się etykietą naszych czasów, środkiem do pokonania własnych barier. Na wyprawie często przychodzi konfrontować się z pokusami i żonglować na cienkiej linie odgradzającej fantazję od nadmiernego ryzyka. Nic więc dziwnego, że dla poszukiwacza przygód jednym z najwspanialszych uczuć, jakiego może on doświadczyć, jest przezwyciężony strach.
A w dżungli nie zawsze można go opanować. Kiedyś natknąłem się na jaguara i chociaż wiedziałem, że nie jest on agresywny, to jednak przeżyłem najdłuższe minuty mojego życia. Drapieżnik przyjrzał mi się, poczym spokojnie oddalił się w gąszcz. Nie zazdroszczę temu kto musi samotnie spędzać noc. Po zachodzie słońca las równikowy ożywa symfonią różnorodnych dźwięków. Nieprzyjemnie drażniący ucho wrzask małp miesza się z wabiącym nawoływaniem ptactwa, bądź zdyszanymi odgłosami niewidzialnych zwierząt. Zza czarnej ściany dżungli dobiegają podejrzane szmery i natrętne myśli skupiają się na wyimaginowanych zagrożeniach wywołując nieuzasadniony niepokój. Trudno jest się rozsłabić bo wyobraźnia zmusza człowieka do nieustannej wytężonej czujności, a uwolnienie od niej przychodzi dopiero o świcie.
Znakomity podróżnik Herbert H. Smith prawie sto lat temu wypowiedział refleksję skłaniającą do eschatologii, wyobraźni łączącej obraz raju z obrazem piekła: "Puszcza jest piękna ponad pojęcie, gdy ogląda się ją z zewnątrz; przygnębiająca dzicz widziana od środka". Zaś pewien współczesny eksplorator uzupełnił, że biały człowiek zapuszczający się w selvę w nastroju pełnym ekscytacji, przeżywa dwie szczęśliwe chwile. Pierwsza, kiedy uśmiech losu pozwolił spełnić jego marzenia i zagłębić się w puszczę czarującą swoja potęgą i druga, kiedy wyczerpany nużącą monotonią roślinności, konfrontacją z prawdziwymi i wyimaginowanymi niebezpieczeństwami, na krawędzi ludzkiej wytrzymałości ucieka
z czeluści piekieł do cywilizacji.
Kiedy jednak wytrawny podróżnik wracając do domu spogląda z pokładu samolotu na niezmierzone morze zieleni, nie może oprzeć się refleksji. Ciemne wnętrzności leśnej gęstwiny, kryjące opary, jadowite węże, dyzenterię, wszechmogącą wilgoć, ciągły pot, komary roznoszące zarodźca malarii czy wirusa żółtej febry, zmieniły jego duszę, wzbogaciły o nowe jakości emocjonalne. Na własnej skórze doświadczył on niepowtarzalnej przygody i teraz odstresowany, delektując się wszelkimi życiowymi wygodami, uświadamia sobie,
że kto raz uległ osobliwemu urokowi puszczy, na zawsze będzie nosić w sobie jej piętno.
Zobacz zdjęcia:
Brazylia
Brazylia - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























