Pustynia Atakama - 1992
Pustynia Atakama - 1992



Jacek Pałkiewicz2006-06-16 11:35:41
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.31 z 5.00. 13 głosów oddanych
marszu, zatem przed zmierzchem powrócę tutaj.
Jest ładna pogoda, niebo niby czyste, a tu nie wiadomo skąd uderza silny, przeszywający do szpiku kości wiatr. Na domiar złego coraz bardziej daje się odczuć brak tlenu. Jestem już wyżej niż szczyt Mont Blanc i poruszam się niczym na zwolnionym filmie. Wziąłem ze sobą cebulę i cytrynę, które, podobnie jak koka, ułatwiają życie na dużych wysokościach. Tak przynajmniej uważają mieszkańcy tych stron. Mówi się, że organizmy tych ludzi cechuje duża odporność na wielkie wysokości, a krew ich odznacza się zwiększoną sprawnością przyswajania tlenu.
Obawiałem się, że brak aklimatyzacji może mnie zmusić do zrezygnowania z dalszej drogi, ale przed południem jestem na szczycie sięgającym prawie 6 tysięcy metrów. Wejście to uważam za osobisty sukces, gdyż nigdy nie zajmowałem się wyczynowo wspinaczką. Prawdopodobnie liście koki uchroniły mnie od nieprzyjemnej górskiej choroby.
W kraterze, na głębokości kilkudziesięciu metrów, jest małe jeziorko, gdzie kilka tygodni temu międzynarodowa ekspedycja poszukiwała zatopionego, jak głosi legenda, złota Inków. Kosztowności w siedmiometrowej głębokości jeziorze nie znaleziono, ale płetwonurkowie pobili światowy rekord. Nikt przed nimi nie spędził godziny pod wodą tak wysoko nad poziomem morza.
Ze szczytu roztacza się bajeczny widok. Z prawej strony, na terytorium Boliwii, widać jak na dłoni Zieloną Lagunę, wspaniały klejnot natury. Z lewej dominuje pustynia Atacama, której zróżnicowanie nie ma sobie równych na świecie. Brak wilgoci w powietrzu sprawia, że jest ono całkowicie przezroczyste i dlatego na horyzoncie wszystko widać w ostrych i wyraźnych konturach. Ale najbardziej głęboko pozostaje w pamięci Ona, Atacama, dzika kraina ceglastego koloru.
Z trudnością wdycham rozrzedzone powietrze. Dojmujące zimno pozwala mi wyobrazić sobie, że tam, w dole, dręczy ludzi nieznośny upał. Przekonam się o tym jednak już następnego dnia. Potem, kiedy dotrę do Oceanu Spokojnego i krew wzbogacona w tlen ponownie zacznie bez trudu pulsować w moich żyłach, jeszcze raz trudno mi będzie uwierzyć, że wystarczyło parę godzin drogi, by dotrzeć na "skraj świata".
Mam nadzieję , że odległóśc , surowy klimat , czasami bardzo trudne warunki odstraszają komercyjnych turystów . Dziękuję , był to naprawdę balsam dla duszy i chwila prawdziwego odpoczynku.
Jola, 2007-04-10 18:23:23
opisami przyrody i to będzie piękne. Dziękuję.
marian, 2007-03-18 16:47:17
Zobacz zdjęcia:
Chile
Chile - wybierz obszar, który cię interesuje:














































gosia, 2008-08-11 18:22:40