Szkolenie survivalowe kosmonautów w stepie Kazachstanu - 1990
Szkolenie survivalowe kosmonautów w stepie Kazachstanu - 1990



Jacek Pałkiewicz2006-06-16 11:10:32
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
znalazł się pod wodą. Załoga została uratowana w ostatniej chwili, kiedy kończył się już tlen.
Na wyrzutni kosmodromu w Bajkonurze, 26 września 1983 roku, na dwie sekundy przed sygnałem startu nastąpił wybuch rakiety nośnej. Titow i Strielakow cudem wyszli żywi z tego wypadku.
Wiadomo, że w latach walki o podbój i hegemonię w kosmosie Moskwa nie liczyła się z kosztami ani też z ofiarami ludzkimi. Toteż oprócz aplauzów i orderów nie zabrakło także krwi i łez. Większość tragicznych wypadków okryta była ścisłą tajemnicą i dopiero dzisiaj informacje o nich wychodzą na światło dzienne.
Również w Bajkonurze, 24 października 1960 roku, eksplodował ogromny pocisk balistyczny SS 7, co pociągnęło za sobą prawie 200 ofiar. Zginął wówczas także marszałek Niedielin, głównodowodzący siłami powietrznymi kraju. Dziesięć lat później inny pocisk wybuchł na rampie i znów zginęło dużo ludzi.
Historia podboju kosmosu zanotowała tragedie także wśród niedoszłych kosmonautów. Kilka tygodni przed lotem Gagarina młody lotnik Władimir Bondarienko zmarł od oparzeń, gdyż w laboratorium medycznym, gdzie przechodził badania, wybuchł gwałtowny pożar.
Niewiarygodny wypadek wydarzył się Nielubowowi, który był trzecim na liście kandydatów do lotu kosmicznego. "Miał jedyną wadę, zawsze mówił to, co myśli" - powiedział kiedyś o nim jeden z generałów, wówczas jego kolega. Za brak zdyscyplinowania został usunięty z Ośrodka Szkolenia i przeniesiony do małej bazy lotniczej we wschodniej Syberii. Oczywiście nikt nie wierzył w jego fantastyczne opowiadania o przyjaźni z Gagarinem, kilku latach treningu i niedoszłym locie na orbitę. Załamany psychicznie popadł w alkoholizm i któregoś dnia zginął pod kołami przejeżdżającego pociągu. Nigdy nie zostało wyjaśnione, czy było to zwykłe samobójstwo.
Moi towarzysze usypiają, a ja kontempluję jeszcze absolutną ciszę
i spokój tego dzikiego pustkowia. W moich wędrówkach w nieznane odkrywam wciąż nowy wymiar przestrzeni i czasu, obcą doznaniom mieszczuchów skalę uczuć i przeżyć. Z trudem uświadamiam sobie, że gdzieś na tym globie jest Rzym, Tokio, Nowy Jork, Bangkok i ich nerwowe, chaotyczne życie.
Następnego dnia od nowa zaczyna się walka z nieznośnym upałem. Mamy popękane wargi i przyspieszone tętno, czujemy suchość w gardle, pojawiają się bolesne skurcze łydek, a nagłe powstanie z przysiadu powoduje nieraz ciemność w oczach. Dziś zaspokoimy nieco uczucie pragnienia i co kilka godzin będziemy pić ten bezcenny płyn, za każdym razem płucząc przedtem gardło i ochładzając błonę śluzową ust.
O ustalonych godzinach słychać z bazy głos lekarza: "Jakie wiadomości? Czy wszyscy dobrze się czują?". I odpowiedź brzmi zawsze jednakowo "Wszystko dobrze, żadnego problemu". Wiadomo przecież, że w środowisku przyszłych kosmonautów nikt nie przyznałby się do złego samopoczucia, stresu, chwili kryzysu czy obaw. Taka "słabość" mogłaby stać się powodem odsunięcia od dalszego szkolenia, złamać niedoszłą karierę. Zatem bezpieczniej używać starego rosyjskiego wsio normalno! To "normalnie" oznaczać może tak sobie, doskonale, bądź nieźle, w zależności od interpretacji zainteresowanego.
Po jeszcze jednej nieprzespanej nocy kończy się nasza przygoda
na krańcu świata. Zostajemy odwiezieni do bazy, gdzie lekarze sprawdzają stan naszego zdrowia i gdzie w końcu możemy dostać wodę do picia, ten nieopisany luksusowy eliksir, który przywraca człowieka do życia.
Zobacz zdjęcia:
Kazachstan
Kazachstan - wybierz obszar, który cię interesuje:















































