• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Bezkrwawe łowy na tygrysa - 1988

Wyświetlono: 520 razy 2006-06-16 10:31:07
  Ocena:2.27 (81 głosów)


Bezkrwawe łowy na tygrysa - 1988
www.palkiewicz.com

Władimir Krugłow w niczym nie przypomina człowieka-legendy. Jego skromny wygląd zdaje się mówić, że każdy mógłby wykonywać taką samą czynność jak on. Nie ukrywa jednak, że praca ta jest jego pasją i że odczuwa potrzebę urozmaicenia życia odrobiną ryzyka. Ponad połowę ze swoich pięćdziesięciu siedmiu lat życia poświęcił łowom na tygrysy dla ogrodów zoologicznych i ujął ich 35 sztuk.

Niechętnie opowiada o nieprzyjemnych przygodach, pokazując głębokie blizny, jakie pozostawiły na jego ciele pazury i szczęki z ostrymi jak sztylety zębami przeciwnika. Był atakowany wielokrotnie, wiele razy ryzykował śmiercią, parę razy uratował go czysty przypadek. Jest średniego wzrostu, waży ponad sto kilogramów, ale porusza się nader zwinnie. Najsilniejsze wrażenie wywierają jego dłonie, duże i szerokie niczym dwie łopaty.

Moja przygoda zaczęła się w osadzie Biczewaja, nad rzeką Kor, o kilka godzin jazdy autem z Chabarowska. Od trzech krążymy po wzniesieniach Sichote Aliń - ciemnych gór, w Kraju Ussuryjskim, istnym krańcu świata, pomiędzy Rosją, Chinami i Koreą. Mamy odłowić żywego tygrysa amurskiego zwanego też ussuryjskim bądź syberyjskim - największego spośród licznych azjatyckich podgatunków tego zwierzęcia. Krugłow nie posługuje się klatkami, sieciami, pułapkami, pracuje gołymi rękoma. Tylko ktoś, kto chociaż raz w życiu słyszał przeszywający ryk tygrysa albo widział rozszarpane przez niego zwierzę, mógłby docenić ile odwagi, zręczności i zimnej krwi musi posiadać ten niepozorny człowiek.

Wspaniały kot jakby się z nami bawił, z niezwykłym sprytem powracając na swe własne ślady i zachodząc nas od tyłu. W pewnej chwili psy stały się nagle niespokojne. Spuszczone ze smyczy, rzuciły się biegiem naprzód. Zwierzę jest jednak tak daleko, że przestaliśmy słyszeć szczekanie goniących za nimi psów. Potem kilkakrotnie rozległ się mrożący krew w żyłach ryk. Natykamy się na ślady potyczki - plamy ubitego śniegu, wiszące na krzakach kłaki sierści. Po dwóch godzinach marszu w głębokim śniegu docieramy do miejsca tragicznego epilogu. Tarzan, łajka syberyjska, leży ranny na ziemi.

Słońce dosięga już prawie horyzontu, rozpalając niebo na różowy kolor i podkreślając jeszcze bardziej urok klejnotu dzikiej natury. Najwyższy czas, aby rozłożyć biwak. Ildar przygotowuje gorącą herbatę a Aleksander kroi stroganinę, plasterki zamrożonego mięsa dzika, które przyprawiamy odrobiną soli i pieprzu. Na rozgrzewkę, a także dla poprawienia nastroju, pojawia się butelka wódki.

Poprzednie noce spędziliśmy w "izbuszkach", chatkach myśliwskich. Dzisiejszą prześpimy pod gołym niebem, mimo że termometr wskazuje -15°C.
Strona:  1, 2, 3, 4


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
RosjaWybierz obszar który Cię interesuje

RosjaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju