Otwarcie Szkoły Przetrwania - 1982
Wyświetlono: 1006 razy 2006-06-16 10:02:02![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.17 (120 głosów) |
Otwarcie Szkoły Przetrwania - 1982
www.palkiewicz.com
SZKOŁA SURVIVALU
Mężczyzna w średnim wieku krzyczy zdławionym głosem. Skoncentrował się bez reszty na tej czynności: zamknął oczy, szyja nabrzmiewa mu z wysiłku, twarz czerwienieje, czoło pokrywa się potem. Wygląda jak sierżant marines, który łaje żołnierza winnego poważnej niesubordynacji. Nie jesteśmy jednak na poligonie. Mężczyzna uczy się krzyczeć — by wydawać rozkazy, i po to, by ich słuchać.
Przyglądam się lekcji w szkole zarządzania niedaleko góry Fuji. Grupa Japończyków uczestniczy w kursie, który ma na celu stymulację ich zdolności kierowniczych, woli zwycięstwa, umiłowania ryzyka — jednym słowem cech, które pomagają menedżerowi odnieść sukces. “Postawiliśmy sobie zadanie przezwyciężania indywidualnych słabości, nasza filozofia zakłada więc narzucenie jednostce pewnych doświadczeń, które mogą się jej nie spodobać” — wyjaśnia jeden z instruktorów. I podkreśla, że wszystkich poddaje się tu iście piekielnej dyscyplinie.
Parę miesięcy później znajduję się około pięćdziesięciu kilometrów na północ od Tel-Awiwu. Tym razem nie w charakterze dziennikarza ani turysty, lecz z zamiarem uczęszczania do International Security and Defence Systems, najsłynniejszej szkoły antyterrorystycznej, prowadzonej przez Leo Glesera, byłego oficera izraelskich służb specjalnych.
Koledzy z mojej grupy reprezentują sześć narodowości. Pracują w bankach, towarzystwach lotniczych, przedsiębiorstwach produkcyjnych, prywatnych policjach i służbach ochroniarskich. Przyjechali tu w jednym celu: wszyscy pragną nauczyć się, jak osłaniać polityka w niebezpieczeństwie, wyswobodzić osobę bezprawnie uwięzioną, zapobiec zamachowi terrorystycznemu, uwolnić zakładników z uprowadzonego samolotu. Ludzie Glesera wtajemniczają nas w arkana strategii, uczą posługiwania się wymyślnymi rodzajami broni i niewiarygodnych technik ataku. Potem, w piekącym słońcu, poznajemy zasady samoobrony. Przekonuję się, jak mało znaczy mój czarny pas karate w sytuacji, gdzie stawką w grze jest życie, a walka nie ma w sobie nic ze szlachetnej, sportowej rywalizacji, lecz stanowi pasmo trików, ciosów poniżej pasa i podłości. Uczę się, że w warunkach poważnego zagrożenia najlepszą obroną jest atak — tak gwałtowny, jak to tylko możliwe. Aby uzyskać reakcję odpowiednio gwałtowną i destrukcyjną, potrzeba sporej dozy zwierzęcej agresji, zimnej krwi i ogromnej, ogromnej determinacji.
Moim trzecim doświadczeniem była szkoła przetrwania w Arizonie w USA. Nie ukrywam, że pojechałem tam, aby poddać próbie własne, zdobyte dotychczas umiejętności. Miałem już za sobą wiele wypraw, które zawiodły mnie w najrozmaitsze zakątki Ziemi: wilgotne dżungle, spalone słońcem pustynie, lody Arktyki.
| Oceń relację |
IzraelWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju






















